Archiwum kategorii 'mózgownica'

praca praca praca

Fakultety zdalne leżą, jedyne co sprawdziłem to do kiedy mam wysłać prace domowe, oraz jak można zrezygnować z tych fakultetów przez USOS-a :(

Studia całe również leżą, nawet nie pomyślałem o nich pozytywnie od 3 tygodni, jedyne co to o ankiecie do licencjatu myślałem i wiem już jak ją zrealizuję :) a przynajmniej jak chcę ją zrobić. Ciekawe ile czasu spędzę nad php-em i bazą danych ale na pewno się to zwróci w chwili gdybym miał ręcznie dane np. z maili wprowadzać.

To będzie swoisty test czy adresy e-mail bibliotek z BN są aktualne i działają, jak wielka będzie odpowiedź na prośbę zadaną na ebibie, i może jeszcze (ale na to już nie starczy czasu zapewne) puszczę crawlera żeby zebrał adresy e-mail ze stron bibliotecznych (jak spamować to w pełnej krasie). Pozostaje sprawą otwartą ile osób się zdecyduje na wypełnienie ankietki.

Wszystko przez nadmiar pracy. Przykładowo być może jutro czeka mnie wyjazd do Krakowa na uzgodnienia. Niestety wyjazd  ma priorytet przed szkołą bo to będzie teraz moja główna robota, a zapewniam że warto o nią dbać mimo iż jest baaardzo absorbująca.

Z pracotematów postanowiłem że w poniedziałek składam wniosek o rozwiązanie umowy w robocie nr 1. Żal bo to stabilna robota i z miłymi ludźmi ale nie wyrabiam się i tyle, teraz robię ciągle po 12-14 godzin dziennie, ileż to można tak harować. Stracę 1800 zł co miesiąc, za to  zyskam 5 godzin w dni robocze i w końcu będę miał wolne od dyżuru popołudnia, soboty, niedziele i święta.

Witaj długo wyczekiwany urlopie może jakiś wyjazd świąteczno-noworoczny? przecież roboty nr 3 i 4 mogę zabrać ze sobą :) praca zdalna rządzi !!!

prawie jak facet

Byłem dziś jak co dzień w piekarni. Od jakiegoś czasu powiększyli ofertę o różnorodne ciasta. No i dzisiaj przez te ciasta (a właściwie przez czopka co je “kupował”) trafił mnie szlag.

Ale zacznijmy od początku.

Urwany z roboty nr 1, w biegu do roboty nr 2 wpadam do piekarni, widzę że klient jeden i to facet myślę sobie ale fart. Zazwyczaj okoliczne babcie sobie tam plotki urządzają i nijak ich pośpieszyć.

Niestety jak to mawiał Murphy albo ktoś się pod niego podszywający

im bardziej się śpieszysz tym więcej przeszkód na drodze

Ten (z wyglądu wyłącznie) facet to niestety było nie wiadomo co :(

Rozumiem (aczkolwiek chyba nie do końca) że można się nie znać i nie wiedzieć które ciasto się chce. Rozumiem że można nie wiedzieć ile ciasta potrzeba na 15 osób. Rozumiem że zakup taki może stanowić jakieś tam wyzwanie, ale do cholery jeśli się człowiek nie zna to słucha się co mu doradzają specjaliści.

Baba mówi mu że sernik jest ciężki i wyjdzie drogo facet chce jednak sernik, kobieta waży mówi ile kosztuje, no to nie, sernika jednak tyle nie weźmie. To może tego piernika on będzie chciał, baba że to nie piernik a ciasto czekoladowe, on jak wraz niech mu tego piernika zważy. To może W-Ztkę weźmie sprzedawczyni mu na to że to porcjowane (gołym okiem było widać) i na 15 osób to całą blachę trzeba by wziąć, no tak no tak to on nie chce, to może….

Bosz kolejka się w piekarni na 7 osób zrobiła, bo ten ślepy, głuchy, głupi prawie chłop nie mógł się zdecydować nawet z takim banałem jak czy ciasto kruche ze śliwką czy kruche ciasto z wiśniami wybrać.

Koniec świata niby chłop, a decyzyjność jak u osła!

Podziwiam czasem sprzedających i innych pracujących z ludźmi za ladą (jak np. bibliotekarze ;) ) ja to bym od ręki mu sypnął tak po kaczemu bierz pan pączki i spieprzaj dziadu a ona mu jeszcze smacznego życzyła.

zamiast robótek ręcznych

Tak sobie siedzę i myślę że blog w jakiejś mierze pełni u mnie funkcję odstresowywacza. Takie szydełkowanie na ekranie za pomocą klawiatury :>. Chcę to mogę wrzucić sobie ostatnią fotkę naszej instytutowej gabloty. tablica_1

Wiele na niej nie widać ale przyjmijcie za dogmat że fajne są w niej fotki :) gorące laski, temple bar, fontanna nocą,  miała być jeszcze moja fota w pozycji lotosu pod chojakiem ale chyba całą sesję zdjęciową z 2 dni trafił szlag :( bo żadnej foty się nie mogę doszukać z niej.

Mogę napisać że praca dominuje obecnie moje życie, średnio jakieś 14 godzin dziennie nawet piwa odmawiam znajomym (normalnie szok).

Że głupio się przyznać ale na szkołę brak czasu, zarówno na zdalne fakultety jak i na pracę licencjacką a Rosma pisze że u niej wręcz na odwrót.

Tia mogę napisać wiele…  oderwać się od roboty na chwilę, złapać oddech to ważne inaczej idzie ześwirować.

Wczoraj przykładowo siedziałem prawie 4 godziny nad jedną prostą  stroną w html-u i jscript. Normalnie porażka, formatowanie siedmiu stron maszynopisu, 2250 słów ponad 23 kb czystego tekstu, w tym 17 rozwijanych list  i wszystko z palca klepane w ramach jednej strony. Qrw oszaleli na tej uczelni czy jak? Za czasów modemów optymalny rozmiar strony z obrazkami tyle wynosił a tu sam goły tekst.

Jeszcze ze 2 tygodnie (ciekawe który raz to już piszę :D ).

Aby do końca roku… brzmi realniej co?

Już nawet materiały do polemiki o kosztach utrzymania/budowy serwerowni zaczynają mi ginąć na biurku :( w stosie blogomateriałów

Idzie zima

Jadę sobie do roboty nr 1 a tu zamarznięta kałuża. Na termometrze w samochodzie -0,5. Pogoda dobra słoneczna pozytywnie nastraja.

Córce zrobili operacje i jest w domu, jutro zmiana opatrunku i może będzie wiadomo jak kosmetyka wyszła. Boli ją i jeść nie chce ale będzie dobrze :)

Roboty nr 4 ciągle full, miało się po rekrutacji przeluźnić a tu ciągle coś, a to mądre kobitki przesłały złe foty i wymienić trzeba, a to coś wymyślą nowego. Są płodne w pomysły jak królice ;) ale może odpuszczą za trochę w końcu dostaną możliwości aby samemu pisać:) Z ciekawostek instaluję Windows 7 na projektowych laptopach za trochę może napiszę o pierwszych wrażeniach.

Nowe fakultety zdalne świetne i będą przydatne, lecz wymagające wiec ciężko będzie :(

koniec przekazu idę spać

helołiny i dni cmentarne spędzę w domciu

Pierwszy raz w życiu nie wpadnę na groby. Różnie to bywało, ale choć do babci zawsze wpadałem. Swoją drogą to już od wtorku marzę posiedzieć spokojnie w domu.

Tydzień na czosnku,  tabcinie i innych świństwach chemicznych a efekt marny.

Tak już jest, masz umowy źle spisane to się możesz wykończyć :(

Arbajt w kółko i wszyscy mają gdzieś że ostatnio jak kasłałem to myślałem że mózg mi wypadł :) taki ból i cholera wie co wypadło z ust.

A może to ta ptasia/świńska/jakaś tam inna ;) grypa i dlatego tak mnie trzyma. A może to te noce zarwane nad robotą nr3? czort to wie, fakt jest faktem jestem chory :( nawet się nie zmobilizowałem aby wczoraj wpaść na konferencję prasową o dygitalizacji i cierpię na niewiedze co tam mówili.

Jeszcze godzina i wolne… wracam do domu wykupując zapasy jak na wojnę żeby nie wyłazić do poniedziałku z domu po nic. Córa wypożyczyła coś o drowach R. A. Salvatore to może poczytam trochę w weekend i bynajmniej nie naukoznawstwa :D zresztą i tak by nic nie weszło do łba. A może pobaldurzę bo śmieją się ze mnie w robocie nr3 że nie przeszedłem jeszcze dwójki Baldurs Geate. Gierkę mam od lat, córa przeszła ze 3 razy a ja nawet nie zainstalowałem jeszcze u siebie. Cóż najpierw chcę ponownie skończyć jedynkę z dodatkami i dopiero ruszyć na dwójkę ;) ot głupi upór taki mały. Mam czas nie pali się, komputery nie znikną najwyżej emulator jakiś starego pc-ta będzie potrzebny…

zasrańce

Nie wiem kto to zrobił, (i lepiej dla niego że nie wiem) ale słów brak, świeżo odnowiony instytut a jakiś burak nabazgrał list miłosny na ścianie.

zasrance

Zasraniec i tyle, takich się powinno do gazu niech kominy od środka malują.

teorie spiskowe lepsze od moich

Bibla napisała że Małgosia odkryła całą karteczkowo niedomówieniową prawdę o Instytucie Informacji Naukowej.

Kształcimy się na brokerów informacji więc mamy być specjalistami od w wyszukiwania. Mając na względzie nasze dobro edukacyjne, jesteśmy poddawani nieustannym ćwiczeniom przez siły bojowe Instytutu.

Fakt jesteśmy coraz lepsi, ustaliliśmy już kto może być przydatny jako źródło wiedzy, zdobyliśmy kanały wiedzy nieformalnej, choć niestety niektórych nie udało się utrzymać. Czasem nawet się udaje odnieść spektakularny sukces  jak przykładowo zdobyty przyczółek informacyjny w którym publikujemy własną propagandę. Dzięki stale prowadzonemu monitoringowi widzimy zmiany komunikacyjne jakie występują w Instytucie i uczymy się na zapewne symulowanych (w celu podniesienia nam poprzeczki) potknięciach IINiSB :) Niepodważalną zasługą takiego systemu kształcenia jest nauka współpracy i wymiany informacji, w naszym gronie stworzyliśmy wewnętrzną sieć informacyjną która jak udało się nam zaobserwować ma nawet wpływ na działania drugiej strony :D

Muszę przyznać że taka swoista “gra sytuacyjna” była by rewelacyjną formą studiowania ale rzeczywistość trochę mi przypomina teorię usłyszaną w wojsku.

Specjalnie mamy sprzęt radiowy oparty o lampy, Amerykanom po wybuchu jądrowym wypali się cała elektronika a my wymienimy tylko lampy.

Gdy kota nie ma, bibliotekarki grasują

Wczoraj jak to w piątek zjazdowy po robocie nr1 wybierałem się do szkoły. Ponieważ zajęcia obowiązkowe (dla zaocznych żeby nie było niedomówień) są od godziny 13  byłem jak zwykle spóźniony.

Po tych obowiązkowych zajęciach mam dwu godzinną dziurę bo fakultet o nazwie ekonomia, mnie jakoś nie kręci więc piątek to nie jest mój ulubiony dzień w szkole.

Tak więc jak byłem w drodze do szkoły zadzwoniła Bibla i powiedziała że nie mamy ostatnich zajęć wieczornych (obowiązkowych). Szpila musi być ;) oczywiście na stronach IINiSB żadnej wzmianki o odwołaniu zajęć. Więc sobie odpuściłem i poszedłem na wagary z połowy jednego przedmiotu.

Swoją drogą to wielkie współczucie dla tych co jeżdżą z daleka wykosztować się na nocleg w wawie a zyskać jeden wykład, informacje dostępna w internecie o odwołanych zajęciach  zaoszczędziła by im sporo kasy. Przykładowo  Zbyszkowi zaoszczędziła by 300 km jazdy samochodem bo chłopak dojeżdża w każdy dzień zjazdowy z okolic Radomia.

A o co chodzi w tytule widać poniżej, jak tylko mnie nie ma to dziewczyny balują i jeszcze mnie mms-ami drażnią :D

Jesteśmy na ciechaniefot. AgaB

otrzymany MMS: Jesteśmy na ciechanie

Fota oddaje całkowity absurd stereotypu bibliotekarki jako cichej,  smętnej, zakurzonej i w koczku. Na podstawie dwuletnich obserwacji już ja się domyślam który stolik był najgłośniejszy :>

potrzebuję obrony

Kurcze potrzebuję obrony i to przed samym sobą :)

Właśnie wpadł mi kolejny niesamowity temat na pracę licencjacką ! Skoro wszystkie biblioteki mają mieć dostęp do internetu, to czemu nie napisać licencjata na temat:

Darmowe Internetowe narzędzia pracy dla małych bibliotek

Przydatność i nowatorstwo takiej pracy jest nie do zakwestionowania :)

Na szczęście zaczynam stygnąć co do tego pomysłu. Prozaiczna sprawa, po prostu ogrom tematu mnie poraża. To temat na książkę, nie na licencjat :D

Zdecydowanie potrzebny mi ktoś z wiadrem lodowatej wody :( niech chłodzi moją gorącą głowę i broni przez porywaniem się z siatką na księżyc, bo co będzie jak go skradnę?

Ale pomarzyć zawsze warto, jaka to by była ciekawa praca. Chyba jednak porozmawiam o tym pomyśle z dr, bo może się mylę i wcale nie trzeba aż tak dogłębnie wchodzić w zagadnienie? Może wystarczy “wytyczyć szlak” bibliotekarzom w mojej pracy licencjackiej, a nie od razu budować instrukcję obsługi internetu.

Tia kolejna rozterka… skoro dokumenty edytowane online, to nie możemy ominąć wielkiego G, bo jego docs.google.com są darmowe,  faktycznie dobre i uzależniające, niestety dzięki nim google zna np. nasz budżet jeśli go zrobimy w jego arkuszu kalkulacyjnym.

Jakoś nie mogę zaakceptować wielkiego G jako symbionta, doceniam jego narzędzia, ale budzi moje lęki, moją paranoję i nie chciałbym zapewniać mu kolejnych niewolników, czy też gorących wyznawców.

A gdyby tak zaprzedać dusze diabłu i wręcz napisać pean:

“Zastosowanie darmowych narzędzi firmy Google Inc. w codziennej pracy biblioteki”.

Tak to doskonały dla mnie temat pracy licencjackiej.

ps.

Szanowna Pani dr proszę o uwzględnienie mojego pierwszeństwa jakby się któryś z czytelników pod natchnieniem tego bloga zgłosił się z takim tematem pracy w IINiSB UW  (echh… znów ta paranoja się odzywa, albo za wiele za mną, albo czas się leczyć? ) :D

będą zmiany :)

Po analizie cen w ovh zmieniłem zdanie, nie tnę bazy danych ani nie dokupuję większej, to nie miało by sensu skoro za połowę ceny dodatkowej bazy sql, kupię serwer z większą bazą (niż ta dodatkowa) i z większym limitem transferu na miesiąc  niż obecnie.

Mam nadzieję że 500 MB bazy danych starczy na jakiś czas, oraz podniesienie limitu transferu z 1 giga do 1 terabajta spowoduje że i w ostatnie dni miesiąca bibliotekarz.com będzie dostępny bez przeszkód, bo ostatnio różnie bywało :(

Sprawdziłem obecną bazę i stwierdzam że część postów w bazie jest zdublowana nowymi wersjami wpisów. Na stronie się one  nie powtarzają, i jest słabe 6000 wpisów.

Tak czy inaczej :) WIELKIE GRATULACJE NAPISALIŚCIE 100 Mb tekstów o swoim bibliotekarskim życiu, książkach i innych pasjach.

Z ciekawostek w ciągu ostatniego roku są dwie wizyty z iphone :)   na prawie 15 tysięcy unikalnych wizyt ogółem. Średnio są czytane prawie dwie strony, co przy obfitych w treść stronach jakie oferuje “Dziennik z blogów bibliotekarzy” jest moim zdaniem całkiem niezłym osiągiem.

Marnym jak dla mnie wynikiem jest 4000 wizyt powracających, bo to niestety znaczy że serwis jest mało użyteczny/ciekawy i ludzie nie wracają do niego, choć z drugiej strony to prawie 1/3 odwiedzających więc może za wiele oczekuję od internautów?

Sporo ludzi zna adres “bibliotekarz.com” lub ma go wpisanego na stałe w ulubionych bo wywołania bezpośrednie to 10%, sporo również przychodzi po linkach 26% . Stosunek google.com do bing.com jest jak 9256 do 3, czyli albo sztandarowa wyszukiwarka microsoftu bing nie lubi Dziennika z blogów bibliotekarzy (choć jest na pierwszym ekranie wyszukiwania na hasło bibliotekarz) albo sama nie jest lubiana przez czytelników bibliotekarz.com :)

Następna strona »


Miniblog z mojego twittera

  • no to dziś wieczorem sąd się zacznie zapoznawać z nową wersją ugody Google Book Search 3 days ago
  • co to się porobiło? wchodzę na #blog a tam 110 odwiedzin we wszystkich świętych #szok albo ludzie pogłupieli, albo same roboty mnie czytają 1 week ago
  • Dziwi mnie nieustannie że krzywa odwiedzin rośnie w październiku mam tyle odwiedzin co przez pierwsze 5 miesięcy prowadzenia bloga razem THX 1 week ago
  • właśnie odkryłem że blog ma ponad półtora roku wow kto by się spodziewał... 1 week ago
  • twitnięcie z noki e51 poprzez wifi :) 1 week ago

PRZETŁUMACZ

[ terjemahan ]
[ Übersetzung ]
[ translation ]
[ traducción ]
[ traduction ]
[ Русский ]

Archiwum chronologiczne

listopad 2009
P W Ś C P S N
« paź    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Foty biblioteczne ;)

Library of Congress

Library of Congress - Reading Room

More Photos

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)