Archiwum dla Maj 2008

prawie jak prawdziwy student :)

jutro matma do zdania

Już dziś zaczynam się uczyć pisząc bloga :> a że 5 korepetytorów się poddało jak mówiłem przez telefon jaka tematyka, a szósta co się zgodziła uciekła przy drugim temacie, to macie obraz czego mam się nauczyć taka prosta „Matematyka dla humanistów”. Wspomnę tylko że jednym głównych z kryteriów wyboru tego kierunku był brak matematyki nie dopatrzyłem się że jednak jest 😦

Korepetytorka – matematyczka ucząca w liceum 60 zł/h też się nie podjęła 🙂

Zanim korepetytorka co mnie odwiedziła uciekła, to w podręczniku z którego mam się przygotować i zrobić zadania znalazła błędy. TAK, wykładowca (autorka książki) potwierdza że w opracowaniu są błędy ale nie powiedziała jakie i gdzie (słabo?). Błędy na tyle ciekawe że zadanie nr 4 nie da się rozwiązać a zadanie nr 5 zaczyna się słowami „na podstawie danych z zadania 4 ….” 😀 tak więc 2/7 zadań nie do zrobienia

echh a profesorka nie odpuszcza, na nasze jęki stwierdza, że mieliśmy to w liceum; ciekawe bo na 45 osób nie trafił się nikt co by to przerabiał a kobieta kosi na egzaminie równo, jak twierdzą starsze roczniki

Tak więc mam fonetyczny zapis szlaczków i kuję to niczym szyfr na pamięć, jak aktor rolę, zobaczymy co wyjdzie 🙂

ZZZ

Plan awaryjny twierdzi że mam jeszcze co najmniej cztery semestry na poprawki :> Plan podstawowy obmyślony przez Ewę brzmi wyzbywamy się dumy i innych wzniosłych uczuć, najpierw padamy na kolana i błagamy, potem płaczmy, ostatni element uderzamy w ton błagalny że w naszym wieku itde itepe a na końcu jak wszystko zawiedzie 😦 podejmujemy nierówną próbę podjęcia walki ….

a i jeszcze muszę się sklonować bo mam dwa wpisy z dwóch różnych przedmiotów podczas ostatnich zajęć na których wypada być, tyle że czas ten sam a sale różne 😦

Jedno jest pewne jutro popłynie rzeka browara jak ktoś chce popipć ze mną i moim cudownym rocznikiem do którego przylgnęła nazwa „dziwny” to zapraszam jutro, pub nora krakowskie przedmieście warszawa od południa mniej więcej 🙂

Reklamy

Miałem nie pisać dziś już ale …. co mi tam

Mam teraz „duże trochę” ekstra roboty 🙂 i to w wielu znaczeniach

  • ekstra bo fajna dłubanie poznawanie nowego itd,
  • ekstra bo dodatkowa ponad planową,
  • ekstra bo zakładam że będzie przynosić dobre pieniążki

ale tak czytam, czytam i myślę jaki to fajny dzień dziś mam tyle spotkało mnie przyjemności drobnych ale istotnych.

Może to jest tak, że wystarczy patrzeć w dobry sposób i jest milo i dobrze, bo co to za radość kupić ryzę papieru o 3 zł taniej niby żadna, ale poznałem miłego człowieka porozmawialiśmy sobie bez stresu i to w środku wielkiego miasta gdzie to się nie zdarza przecież.

Jakimś cudem /pewnie zwanym Martą/ moje mądrzenia pisane do szuflady znalazły czytelników i nawet pozytywne recenzje a to już prawie szok dla mojego ego.

Udało się bez większych opóźnień usunąć problem z oprogramowaniem na serwerze i prace nad wdrożeniem mogą iść dalej.

Niby dzień jak co dzień ale jakoś dał mi do myślenia.

Nie tylko złe nas spotykają sprawy, jest wiele pozytywnych choć drobnych i nie dostrzeganych na co dzień, jak uśmiech pieszego gdy go przepuszczasz przed maską, jak wróble szybsze od gołębi, jak kolorowe od kwiatów drzewa i krzewy

UŚMIECH SZEROKI DO WAS ŚLĘ poczujcie to ciepło w sobie, niech moje zadowolenie krąży leniwie wśród WAS

Klub AiD wypatrzyłem książkę do omówienia

Zamawiając książki do księgarni /w końcu zaczyna się materializować/ zafrapował mnie opis widoczny poniżej książki Romana JaworskiegoHistorie maniaków”. Tak więc niewiele się zastanawiając zwłaszcza że cena abstrakcyjna 🙂 wziąłem kilka egzemplarzy na potrzeby mającego powstać klubu. Jeśli jakiś potencjalny klubowicz ma ochotę poczytać to czekam na maila arek@ekslibris.pl celem ustalenia jak przekazać książkę.

Roman Jaworski to pisarz przez lata zapomniany, znany jedynie koneserom. Był przyjacielem Witkacego i Wojtkiewicza, wywarł prekursorski wpływ na twórczość m.in. Witolda Gombrowicza. Wykreował własny, dziwny, niesamowity świat, będący swoistym wyzwaniem rzuconym konwencjom epoki, a Historie maniaków to pierwsza i najoryginalniejsza z jego książek. Otaczany milczeniem, zmarły w przytułku wśród ciężko chorych, sparaliżowanych nędzarzy. Dziś na nowo możemy zachwycać się tym niezwykłym językiem i wielką wyobraźnią.

Ciekawy jestem strasznie na czym się mistrz łydki wychował, czy jakieś koncepcje równe pojedynkowi na miny będą zawarte w tej książce? Nie mogę się już doczekać kuriera ! To będzie pierwsza z długiej listy nagród za II semestr 🙂

co do spotkania klubu to niebawem coś zaproponuję /jak znajdę lokum, niekoniecznie norę :)/ myślę o ostatnim tygodniu czerwca

Konkurs na ekslibris

Dobiega końca czas składania prac na konkurs ekslibrisów w którym biorę udział.

Nie jest to nic tak wielkiego ale miło czasem zrobić coś alternatywnego dla siebie oraz innych i mieć jeszcze jakąś dodatkową korzyść z tego na potem. Tak więc poza fundowaniem jakiejś śmiesznej nagrody typu druk 500 szt ekslibrisu oraz udostępnieniem miejsca pod wirtualną wystawę prac po konkursie, podobno będę w komisji oceniającej. Na okoliczność konkursu pozwoliłem sobie wyprodukować dwa obrazki jeden prywatny którym ozdobię swoje książki
Prywatny ekslibris
napchany aż do granic przyzwoitości symbolami zrozumiałymi i mającymi znaczenie tylko dla mnie, położenie tarczy, kształt włóczni, rodzaj globu na którym się oręż znajduje, krater spinający łańcuch górski, konstelacja itd

oraz drugi który będzie lądować we wszystkich książkach które wystawiam w antykwariacie o nazwie ekslibris

Ekslibris ten będzie czymś w rodzaju gwarancji oraz kuponu rabatowego 🙂 ot takie dwa w jednym mała rzecz a cieszy
ekslibris antykwariatu
Nie są to co prawda perełki ale jestem z nich zadowolony.

Jest bardzo prawdopodobne że za jakiś czas będę się starał je ulepszyć doszlifować ale zamysł pozostanie jaki jest. Szczególnie mnie interesuje czy krzesło jest zwrócone w stronę książek czy stoi do nich plecami, ale to już może w komentarzach napiszecie 🙂

Głos krytyczny niestety

Poprzez lekturę rządny krwi napisałem te cięte, bolesne słowa:

„Wywołało to wysoki krotki krzyk, tak jakby przedśmiertny tyle, ze ten był kobiecy.”
więc tak, krasnolud zabija zielonego młotami a dziewcze się drze 🙂 oryginalny sposób wprowadzenia postaci

„Swój jadowity wzrok skierował w miejsce gdzie stal ostatni z przeciwników. Pośród kobierca kolorowych liści stała młoda na oko dwudziesto letnia kobieta rozcierając potłuczony nadgarstek.
czyli kobieta jest przeciwnikiem ?

kto to jest „zielono skorego” ? to jakaś dziwna nazwa potwora skorego do zieloności czy miał to być zielonoskóry ? (na podstawie czarnoskórego)

„Tym razem chyba jednak naprawdę przesądziła. Wyrwała bron z ciała i podbiegła do krasnoluda.”
to już przesada ; przesądziła o czym :>

Nie trzeba było drugi raz powtarzać go i choć resztę drogi nie odezwał się ani słowem wyczula , ze i tym razem matka niczego się nie dowie.”
powtarzać kogo ?

doczłapali tu Liv i Garni.” człapiąca dwudziestolatka 😎

Choć nosił zielony filcowy kapelusz, ozdobiony długim bażancim piórem, spod którego wystawały długie blond lokowane włosy, spiczaste uszy zdradzały go.”
lokowane włosy to jakaś nowa odmiana lokaty? lokowane – lokować jak dla mnie i u licha czemu spod bażanciego pióra wystają włosy?

„Miriel właśnie skończył wymianę uprzejmości, a księżna skinęła na Garniego, by ten zaprowadził nowoprzybyłych do swych kwater, obiecała posiłek, a ten i następny dzień miały być wolnymi, by nabrali sil i wypoczęli.”
szczęśliwy ten Garni i ktoś jeszcze, zaprowadzi na pokoje i dostanie dwa dni na odpoczynek :>

„Podłoga skrzypiała cicho pod ciężkim krokiem okutych buciorów.”
tu po prostu nie wiem co napisać ale cichy skrzyp wywołany ciężkim krokiem okutych buciorów ….. to chyba tylko w erze 🙂

„Wyłaź z tej wody zanim ci się cos stanie i wkładaj ubranie, zbyt częste mycie nie prowadzi do niczego dobrego.”
„Tłumaczysz mi to od kiedy wyrosło ci to z przodu- odparł- nie czas na żarty ubieraj się. ”
Te fragmenty mi się spodobały naprawdę, lubię taki humor i tu akurat fajnie rysuje postać <łozizm> kszata</łozizm>

„To przyjdź do mnie za kilka minut, niby jak zwykle na kufelek piwa po kolacji”
ciekawi mnie co to za rasa tej dzierlatki skoro normą ma obalanie kufelka co wieczór po kolacji

„Staruszek podniósł wzrok”
ze staruszkiem krasnoludem to się nie spotkałem jeszcze i może dlatego mi nie pasuje 😦 starzec pasuje do krzepki a takie są krasnoludy zazwyczaj, staruszek to bezsilnie zemści co kłóci się z ochroniarzem za którego robi.

generalnie pomysł jest, i nawet wzbudza zaciekawienie co dalej, ale sposób przedstawiania opowieści mi się nie podoba, negatywny odbiór potęguje brak części polskich literek 😦

Nie jestem krytykiem, to tylko gorzka prywatna opinia która niewiele znaczy, jak znajdę to wrzucę fragmencik mojej przymiarki do fantasy abyście się popastwili w rewanżu mocniej odemnie 🙂

Klub Abstrakt i Dysputa

Klub AiD <– to niezły pomysł na nazwę bo dość dobrze oddaje to co chciałbym zrealizować, ma to być coś oferujące wzajemna pomoc w doborze literatury którą czytamy, takie wspólne miejsce wymiany wiedzy, opinii i przeżyć 😉 jakie dostarcza treść książek.

Nie wiem jak wy ale ja czasem posiadam potrzebę aby pogadać o tym co przeczytałem, zobaczyłem, samo pisanie nie daje wymiany myśli na właściwym poziomie, nawet jak odpowiedź nadejdzie dość szybko to jednak pisanie nie jest to samo co gadanie 🙂 Stąd powstała koncepcja aby utworzyć taki „klub” aby sobie porozmawiać nie o problemach dnia codziennego, ale o problemach i losach naszych bohaterów, w miłym towarzystwie spędzić czas jakiś na luźnej rozmowie o książkach, wymienić się autorami tytułami czy też wręcz książkami. Ot takie spotkanie gdzie czas wytraca na prędkości można odpocząć, pogadać, pomądrzyć się niezobowiązująco 😉

Mam taką wizję roboczą :

jest kilka/kilkanaście osób w jakimś miejscu /np. herbaciarnia, a może się uda załatwić lokum w bibliotece albo jeszcze gdzieś indziej, nieważne, czas pokaże/ przedstawia się abstrakt jakiejś wcześniej wybranej książki i rozprawia w grupie o czym to ona jest, a jak autor to opisał, a jak w innej opisał to inaczej, a to się podobało, a tego to w ogóle nie warto czytać. Myślę że książkę która będzie się omawiać jako główną na kolejnym spotkaniu wybierało by się pod koniec bieżącego. Cykl spotkań proponuję co miesiąc żeby był czas na zapoznanie się z książką i żeby nie było to zbyt absorbujące bo czasu „jest ile jest”. Powiedzmy początek jakaś 18.30 – 19.00 w czwartek lub środę, pierwszy lub ostatni tydzień miesiąca, żeby było łatwo zapamiętać 🙂

Chciałbym aby omawiane były książki z różnych dziedzin nawet „Kasine muminki” 😉 bo takie podejście poszerza horyzonty czytelnicze i nie tylko, oczywiście czas pokaże czy i jak się uda zrealizować ten projekt.

Ale ponieważ „Verba volant, scripta manent” pomysł został utrwalony i ziarno wykiełkuje z czasem 🙂

Fajkowe ziele

od jakiegoś czasu chodzi za mną zmiana mojego !uwaga śmieszne słowo –> image <– ot taka bawiąca mnie nazwa, może zaczynam klimakterium w końcu czwórka z przodu, a może „głowa siwieje dupa szaleje”, a może po prostu kolejny siedmioletni cykl nadchodzi i stąd zmiany? nie wiem i nie wnikam, faktem jest że zaczynam być znudzony samym sobą więc coś trzeba z tym zrobić 🙂

O ile sądzę że środek to zostanie taki jaki jest /podobam się sobie :)/ to fasadę trochę zmienimy 🙂 na początek niech sobie kozia bródka rośnie, pewnie nie wróci do dawnej świetności 17 centymetrów ale kto wie? kolejna sprawa to kolczyk /w uchu coby nie było niedomówień jestem tradycjonalistą ;)/ wiem jaki bym chciał ale póki co to jest zbyt kontrowersyjny wzór, może jakiś inny zastępczy wynajdę niestety stare kolczyki się gdzieś rozeszły, z drugiej strony to jak ma być model zastępczy to już lepiej chyba wcale, ale nad tym pomyślę jeszcze. No i coraz bardziej chodzi za mną fajka od wielu wielu lat już nie palę, ale faja zaczyna drążyć sobie drogę w mym umyśle. Nie taka sztampowa sklepowa ale własnoręcznie wykonana i to co najmniej dwie jedna gliniana i jedna drewniana. Nie wiem ile czasu mi zajmie zrobienie tych fajek ale za jakiś czas zapalę sobie wonne ziele a może i ziele głupawki 😉 to już tyle lat ciekawe czy nadal smakuje tak samo?

Poniżej diabelski Hetman Wiktoryn Grąbczewski twórca Muzeum Diabła Polskiego Przedpiekle z najciekawszą fajką jaką miałem w ręku z cybuchem w kształcie głowy diabła.

głowa boruty jedna z ciekawszych fajek jakie miałem w ręku



Łodyrytką! Łodyrytką!
Łożenił się chłop z kobitką.
Łożenił się a nie wiedział,
Że w tej babie diabeł siedział?






Łodyrytką! Łodyrytką!
Zmieszkał ten chłop z kobitką.
Zamiszkał, a nic nie wiedział
Że diabeł babę nawiedzał!

Łodyrytką ! Łodyrytką!
Już nie mieszka chłop z kobitką.
Nie mieszka, bo baba cwana,
Wciąż mu rogi przyprawiała!


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Maj 2008
Pon W Śr C Pt S N
« Kwi   Czer »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Foty biblioteczne ;)

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)


Reklamy