Archiwum dla Lipiec 2008

Wstawiłem książki do antykwariatu ekslibris

Część osób wie że mam mały prywatny „antykwariat„, po prostu muszę zwolnić trochę miejsca na nowe zakupy więc pozbywam się starych książek których już nie czytam. Jak już w wprowadzę książki zacznę dodawać płyty których nie słucham. Niestety to potrwa samych książek mam do wprowadzenia koło 800 szt albo i lepiej a że przyjąłem zasadę że wprowadzam kilka sztuk jak się jedna sprzeda /mam wtedy motywację/ to może przez najbliższe 20 lat się uda projekt zamknąć 😉

Początkowo nie wierzyłem że cokolwiek się sprzeda, ale skoro mam możliwości to stwierdziłem że przetestuję, w końcu poza cennym czasem to mnie nic nie kosztuje. Nie wiem jeszcze jaką mam odwiedzalność bo statystyki wstawiłem wczoraj ale skoro sprzedałem kilka książek to ludzi się trochę musi kręcić. Fakt ceny ustawiam poniżej allegrowych może dla tego się sprzedaje. Żadnych inwestycji żadnej reklamy a się sprzedaje :D, niewiele ale stale, na allegro by to było absolutnie nie opłacalne a tak jakiś śmieszny pieniążek się organizuje na nowe książki 🙂

Jeśli chcecie to nie widzę przeszkód abyście i swoje książki po znajomości tam wstawili pod warunkiem uczciwości i zadbania o spójny wygląd antykwariatu czyli opisy zawierające to co moje. Jeśli ktoś jest zainteresowany niech mailuje do mnie.

A poniżej kilka linków do ostatnio wstawionych książek:

Howard Robert – Conan z Cimmerii

Howard Robert – Conan Godzina smoka

Howard Robert – Conan Droga do tronu

Rodziewiczówna Maria – Na fali

Rodziewiczówna Maria – Jazon Bobrowski i inne opowiadania

Rodziewiczówna Maria – Florian z Wielkiej Hłuszy

no to oficjalnie zaczynam sezon reklamowy antykwariatu ekslibris tym wpisem 🙂

Jak nie zapomnę :/ to będę tu wrzucał informacje o „nowościach” wstawionych do antykwariatu, w końcu reklama dźwignią handlu – a nie bardzo chce mi się czekać 20 lat na zwolnienie półek 🙂

Reklamy

Eduardo Roberto Koguta del Białołęcki

Facet był niesamowity, przedstawiał się jak w tytule, wspomnę może pokrótce kilka z jego opowieści, ale nie wiem ile w nich prawdy. Co prawda czytając to co naklepałem widzę że nie oddaję choć w części aury Edka ale zostawiam, ku Jego pamięci.

)

Edek po lewej jakaś impreza w pałacu na wodzie 🙂

Po wojnie Edek handlował czym się dało a najwięcej żywnością i z tego wziął się jego problem zdrowotny, zacisnął mu się żołądek do tego stopnia że nie mógł na raz przyjąć więcej niż pół szklanki wody a wszystko z powodu czekolady. Podobno czekolada z UNRY była bardzo pożywna i witaminizowana że na dobrą sprawę nic poza nią nie jadł przez kilka miesięcy i dlatego mu się tak żołądek skurczył że nawet pić nie mógł 🙂 dopiero lekarz na siłę mu kazał go rozciągać za pomocą płynów, co dzień o łyżeczkę więcej aż w końcu po długim czasie się udało wrócić do normalnej pojemności żołądka.

Kiedyś kupił  /też zaraz po wojnie/ jakiś samochód trzykołowy od weterynarza, dwa koła z przodu jedno z tyłu podobno auto było z drewna i szmat jak pierwsze samoloty. Kiedyś jechał polna droga a ona się skończyła nie było jak zawrócić to złapał auto z tyłu, podniósł i zawinął na przednich kołach.

Edek wszędzie jeździł rowerem /przypominam pracowaliśmy w łazienkach królewskich/ podobno to właśnie na nim wywiózł 2 rzeźby, prawie normalnych gabarytów posąg kobiety i popiersie jakiegoś faceta, do domu żeby nie było mu smutno i żeby miał towarzystwo. Faktem jest ze popiersie siedziało przy stole i wyglądało jak by ktoś tam siedział żywy w kapeluszu słomkowym a kobieta stała w kącie /podobno za karę/ Nie wiem czy kojarzycie doniczki od palm wysokości człowieka wywoził taką po kilka klepek przez miesiąc 🙂

Z ciekawostek Edzio prowadził w łazienkach metę /pamiętacie czasy gorzałki od 13 -tej?/ butelki chował po szafkach z żarówkami oraz w radiu marki Stolica – takie ogromne meblowe radio zajmujące pół stołu – twierdził że lepiej gra jak ma flaszki w środku ;). Oczywiście po gorzałkę też jeździł na rowerze, czasem aby się zabrał na raz jechałem z nim 🙂 Jak dziś pamiętam że do mariota w którym była baltona gdzie za bony się Edzio zaopatrywał było daleko i pod górę zdyszałem się jak pies, ale edzio miał parę, kiedyś wziął 2 kartony kalinki litrowej myślałem że nie dojedziemy z powrotem na folwark tak się nam rowery dociążyły :). Kalinka była najlepsza, Edzio za pomocę kranówki dokonywał cudu rozmnożenia z litra robił 3 półlitrówki a brukarze /jego najlepsi klienci/ mówili ze mocna jakaś 😀

Chyba najlepszą szkołę targowania się, miałem jak kiedyś Edek dostał fuchę od Porczyńskiego /obniżaliśmy żyrandole na wystawie im. Jana Pawła II / i zaczęli się chłopaki targować. Bosz jak oni tańczyli ze sobą, po prostu cymes i majstersztyk, jak ja się głupio czułem, młodziak pomiędzy dwoma starcami targującymi się jak przysłowiowe żydy. Jak wróciliśmy na folwark Edzio promieniał a z jakim szacunkiem mówił o przeciwniku w dobijaniu ceny, od okupacji takiego ponoć nie spotkał 🙂 45 lat.

Podobno kiedyś prawie go wywalili z łazienek za kłusownictwo bo poszedł pod mostek na karpie i nakrył go dowódca strażników, służbista straszny z radzieckimi korzeniami. Ale ponieważ wyciągnięte karpie żeby się nie zmarnowały dowódca usmażył i zjadł, zabrakło dowodów rzeczowych i sam miał potem problemy bo zgłosił przestępstwo a skonsumował dowody 😀

Swoją drogą to w łazienkach rośnie wiele jadalnych rzeczy dereń, jagody,  poziomki, grzyby /w sezonie kilku grzybiarzy dawało na flaszkę strażnikom aby ich o świcie wpuszczali na grzyby/, jabłka, gruszki, orzechy. Z orzechami też była opowieść podobno przez nie nie mógł się na Różycu /bazar Różyckiego/ pokazać, bo kiedyś w łazienkach nazbierał worek czy dwa orzechów kaukaskich /wielkie dorodne ale nie zjadliwe nawet wiewiórki ich nie chcą/ i sprzedał jakiejś handlarce za dobą kwotę a potem miała awantury od klientów 🙂

Jednak jego największym darem było słowo tworzone na poczekaniu – kiedyś zadzwoniła do mnie do pracy dziewczyna, opowiedział jej że już biegnę do niej do telefonu, na bosaka, po rosie przez trawnik. Zrobił to w taki sposób ze Ona mimo iż mówiłem jej że Edzio to kłamca doskonały, uwierzyła mu … i tłumacz takiej że to nieprawda, a trzeba było ciągnąć bajkę 🙂 młody i głupi bylem :/

Co tu dużo mówić Edzio był mistrzem bajeru 🙂  wszystkie mu wierzyły nieważne czy szesnastka czy osiemdziesiątka 🙂 dzieci też mu wierzyły 😀

to tyle o Edziu, było jeszcze wiele jego opowieści, o bimbrowni w Łazienkach co wyleciała w powietrze, o farbie co za podstawę miała wodę ze śledzi z beczki, i płot niedość że nie chciał wyschnąć 2 tygodnie, to śmierdział na kilometr, itd, itd rok słuchania i ani jednej powtórki 🙂 no może na zakończenie, kiedyś jakaś kobieta coś od niego chciała i tak mu słodzi, panie edziu, panie edziu a on wtedy „Edzio o jest o taki” i pokazał dłonią wzrost dziecka 🙂 kobietę zatkało, przeszła na Panie Edwadzie i w tym momencie bidula miała jeszcze ciężej prosić starego manipulatora 🙂

niech to bedzie prezent imieninowy dla Ań 🙂

Wystawa minerałów Pomarańczarnia Łazienki Królewskie

W niedzielę byłem w jak to mawiał Eduardo Roberto Kogutto Hiosa del Białołęcki w zakładzie kąpielowym 🙂

Zawsze jak się udaję do Łazienek to wspominam tego największego punka jakiego znałem. Przez ponad rok czasu pracowaliśmy razem w Łazienkach i gość opowiedział mi milion historii, ale ile z nich było zmyślone po prostu nie wiem 🙂 ale były fajne /nie powtórzył się ani razu/ Edek posidał DAR PRZEKONYWANIA czyli inaczej mówiąc kłamał doskonale 🙂 Gość miał 70 lat z prof. Kwiatkowskim pijał kawę, prowadził metę i podobno trzyletni dzieciak jednej kobiety z zieleni był jego produkcji /faktycznie Edzio dbał o tą kobietę/. Rozmowy z kobietami zaczynał od tekstów w stylu „Pani mi obiecała ale nie dała…” dzięki niemu poznałem chyba wszystkie zakamarki Łazienek jak np. pomieszczenie mechanizmu zegara w podchorążówce, wąskie kręte schody baszty w pałacyku myśliwieckim, czy choćby scenę i kulisy teatru stanisławowskiego, tak to była fascynująca praca z niesamowitym człowiekiem dla młodziaka. Naprawdę 50 lat różnicy które nas dzieliło to był pryszcz. Wiele mnie nauczył 🙂 może kiedyś napiszę notkę wyłącznie o nim bo dziś piszę o czym innym ale tak się bity w kierunku wspomnień wylały.

Wiec tak, w Starej Pomarańczarni w zeszły piątek, sobotę, niedzielę była wystawa minerałów i jubilerstwa poszedłem na nią i żałuję 😦 nie warta czasu ani pieniędzy. Bilety były po 7 i 5 zł normalne/ulgowe, czyli nie najtaniej jeśli zwrócimy uwagę na mały obszar wystawienniczy. Generalnie z minerałami były tylko 3 stoiska za to pojawił się chłam bazarowy, jakieś stoisko z lapkiem i kamerką do irydologii, jakieś obszerne stoisko z herbatami i ziółkami, ozdobne wyposażenie domowe, czyli minerały tylko w nazwie 😦

Na dodatek trafiłem chyba na porę obiadową bo się część wystawców zajmowała bardziej chińszczyzną w styropianach niż klientem co nadało specyficzny aromat wystawie podkreślony brakiem wentylacji. Porażka na całego bazar jubilerski w szklarni z aromatem kuchni chińskiej. Jedno jest pewne wystawę zapamiętam tyle że negatywnie. To co przy wystawach lilij czy róż działa in plus tym razem dobiło wystawę.

Na pocieszenie mam tylko ciekawostkę którą wypatrzyłem i nawet cykłem jej fotę /ale telefon to kiepski aparat/ którą widać poniżej.

Ciekawa /moim zdaniem/ zakładka do książki żeby nie cena to bym i kupił ale po szybkim przeliczeniu kosztów elementów okazało się że robocizna ma wielką cenę :> więc pewnie zrobię sobie taką zakładkę sam i pod wymiar. Na focie nie widać tego ale są to dwa większe kamienie umocowane na takiej stalowej jubilerskiej lineczce co naprawdę fajnie wygląda i działa tyle że sprzedawane były tylko w jedynym „słusznym rozmiarze” co też mi się nie podobało bo jak zakładka dyndasi za wiele to przeszkadza. Generalnie pomysł bardzo fajny wykonanie ładne ale ta cena 😦 i brak rozmiarówki powodują /moim zdaniem/ niską sprzedaż bo zainteresowanie widziałem było.

wkońcu bibiliotekarski wpis :)

Mam się w końcu czym pochwalić 🙂 jakąś cząstkę praktyk w bibliotece mam za sobą. Pracowicie spędzone dni w bibliotece, zaowocowały poznaniem smaku herbaty z cytryną, oraz kawy i ciasta posypanego jagodami 🙂

Pomiędzy herbatką i kawką wklepałem przez 2 dni prawie tysiąc książek do protokołu ubytkowania, dzięki czemu stałem stałem się niekwestionowanym liderem palcowania. Pewna młoda osóbka władająca biegle klawiaturą /zwłaszcza na naszej klasie/ wklepała też tysiąc ale w przeciągu tygodnia. Nie wiem czy z rozpaczy z powodu utraty pozycji lidera czy poprostu przez przypadek ale pocięła się w sobotę bidula kartkami że aż się krew lała i szkoda było patrzeć na to krwawiące delikatne ramię 😦

Oczywiście reakcja obecnej pani Kierownik a przyszłej pani Dyrektor /uprawomocnia się/ była w równej mierze profesjonalna co ludzka, najpierw stwierdziła że jeszcze nie ma apteczki w bibliotece ale już się kupuje, poczym wyruszyła na poszukiwanie plastra na krwawiącą ranę. Ponieważ była to sobota, a miejscowość nie jest największa, to okazało się że zdobycie plastra nie jest proste ale dzięki koneksjom rodzinnym udało się z jakiegoś zakładu pracy uszczknąć trochę 🙂

Ciekawe czy klasyfikuje sie to jako wypadek przy pracy?

Miałem wątpliwą przyjemność /chyba jestem sentymentalny/ zubytkować książkę o nr inwentarzowym 56 „Antologia walki” oprac. Jerzy Lau, Biblioteka Poetycka Domu Wojska Polskiego, Wyd.1948 która mnie zadziwiła jako że mimo iż oczytany zbytnio nie jestem to pierwszych kilka wierszy znałem. Szkoda książki bo nie zniszczona a już wiekowa, mam nadzieję że trafi na półkę honorową w bibliotece a nie makulaturę. Z ciekawostek to będę musiał się podpytać o to gdzieś, dopatrzyłem się że te pierwsze książki miały karty książek z nadrukowanymi nr inwentarzowymi i to w technice drukarskiej, zupełnie jakby wszystkie powstające biblioteki dostawały taki sam komplet książek na start, na zasadzie że w wielu bibliotekach ta sama książka miała ten sam numer inwentarzowy przykładowa Antologia nr 56.

Podobno biblioteka w której mam praktyki ma niezły księgozbiór „koszykowa” wywaliła tylko 20 % pozycji ciekawe ile faktycznie wylatuje przy kiepskich księgozbiorach?

Z innych ciekawostek to książki moje rówieśniczki które były wypożyczone 1-2 razy przez te 40 lat a podobno była jakaś od 1969 roku niewypożyczona ani razu ! i dodam że wcale nie są to dzieła w stylu „Poradnik prowadzenia koła PPR” itp a przykładowo „Carmen – Prosper Merimee” w cudownym poziomym wydaniu z okolic 1973 roku nie czytana ani razu.

Chyba będę musiał  odszukać ją  w piątek i zanabyć w dobrej cenie 1 zł bo teraz mi żal że jej nie wziąłem razem z „Kondratow Aleksander – Lemuria klucz do przeszłości” i „Żwikiewicz Wiktor – Druga jesień” obie po złotówce. A po dzisiejszej eskapadzie na Olimpię mój księgozbiór wzbogacił się również o „Verne Juliusz – Wyprawa do wnętrza ziemi”, „Szarłat Aleksandra, Szymańska Ewa – Bogowie naszej planety”, „Trepka Krzysztof – Końcówka” przy czym po przeczytaniu pewnie wylądują w moim antykwariacie. Ciekawe jeszcze nie wklepałem wszystkich złogów jakie mi w domu leżą a już kupuję następne, dobrze że lubię zagracone pomieszczenia 🙂

dziś pokrzyczę do telefonu

w maju po długich poszukiwaniach, prawie miesięcznych rozmowach z producentem i testach wersji demo sklepu internetowego który chcę używać jako księgarnię kupiłem INTAK ESKLEP

yuppi nawet się zainstalował podobno miał działać wszędzie i bez problemów, skończyło się na proszeniu dostawcy hostingu o wdrożenie dodatkowych i bynajmniej nie standardowych rozwiązań na serwerze /ovh.pl jest naprawdę bardzo elastyczne polecam/ bo sklep jednak wymaga dziwadeł przeprowadziłem kilka testów na funkcjonowanie i działało towar można wstawić, sprzedać

jako że miałem inne sprawy na głowie księgarnia poszła na bok, teraz wracam żeby w końcu zmienić pierdoły typu słowo „producent” na „autor”, słowo „gwarancja” na „rok wydania” /o czym przez producenta sklepu zostałem zapewniony że bez problemu zrobię/ i nagle się okazuje że słowa te nie występują w żadnym z plików występują, zaglądam w kod sklepu a tam wszystko zaszyfrowane, ręce mi opadły wydałem kasę na coś co po prostu jest brzydkie i bez możliwości samodzielnej zmiany skórki o których mnie zapewniał producent że istnieją jest możliwość zmiany wyglądu ale nie oparta o skórki

zadzwonię dziś do niego i słodko się spytam jak mam zrobić to co mi obiecał że zrobię bez problemu

qrw jestem tysiąc zł w plecy i nadal bez księgarni, dobrze że chociaż nie zleciłem komuś wprowadzania towaru na stan

jak ja kocham zadawać się z „biznesmenami” co nakłamią żeby wyrwać kasę jak kupujący się trafi, a potem płaczą że im biznes nie idzie, ciekawe myślą że uda im się w kółko oszukiwać?

a może się mylę i jestem głąb a pan mi wszystko wytłumaczy jak dziecku gdy zadzwonię :/

póki co nie polecam produktów firmy intak chyba że wrogom :> najlepiej w połączeniu z hostingiem interii /nie znam gorszego/ bo darmowe usługi interii działają lepiej niż ich płatna wersja czego nie jestem w stanie zrozumieć

DODANE PO ROZMOWIE Z PANEM 🙂

jestem wielki głąb 😦 wytłumaczono mi jak dziecku 🙂 nie ma skórek ale można zmienić wygląd sklepu

pozostaje kwestia dlaczego stary dobry grep zawiódł i nie chce mi właściwie współpracować z wiśta wio, dzięki niemu wyszedł mi taki pokreślony wpis, a ile emocji wczoraj miałem :]

echh kocham życie nie jest łatwe ale jakie ciekawe 🙂

dobrze że nie jestem skory do wyrażania emocji i nie pokrzyczałem bo bym jeszcze na durnia wyszedł 🙂

Uniwersytet bez własnych wykładowców

Może to normalne nie wiem ale zaciekawiło mnie zestawienie osób wykładających na Podyplomowych Studiach Polityki Wydawniczej i Księgarstwa Uniwersytetu Warszawskiego

Pod adresem http://wirtualnywydawca.pl/?a=showitem&id=21137&cat=KHSZ /pozdrowienia dla dr. Zająca za ten adres, wortal jaki jest, taki jest ale newsa dostaję codziennie/ jest artykuł „Podyplomowe Studia Polityki Wydawniczej i Księgarstwa Uniwersytetu Warszawskiego – zakończył się kolejny rok akademicki ” sam w sobie nie jest jakiś istotny ale zaciekawiło mnie zestawienie wykładowców.

IINiSB logo instytutu

Jako że studiuję na IINiSB i nie wykluczam tego kierunku jako następnego :> szukałem znajomych nazwisk wykładowców i się zdziwiłem a raczej UW po raz kolejny mnie zdziwił 🙂 /jeszcze trochę i zostanę od tego dziwienia się filozofem/ na 20 wykładowców tylko jeden jest pracownikiem UW, prezesi, dyrektorzy, redaktorzy i tylko jeden pracownik UW ciekawe zestawienie, może to normalne że pewne kierunki obsadza się wyłącznie ludźmi z zewnątrz ale zdziwienie powstało.

KONIEC : )

krwawy sport na ekranie

Ostatni miesiąc był napięty jak łuk z za krótką cięciwą nie miałem czasu na nic a teraz wracam do normy /mam nadzieję/

Wczoraj testowałem dwie gierki kupione dziecku i sobie /skutecznie testowałem :)/ tak skutecznie że nastąpiło wielkie czyszczenie wiatraków wymiana jarzma wiatraka itd. bo się komputer przegrzewał i wieszał na amen w kluczowych momentach /jak się gra wczytała i zrobiło kilka kroków :>/ gierki stare i dzięki temu tanie doom3 i hitman 2 niestety nie udało się zanabyć doom 2 i doom 1 a o te dwie córka prosiła, trzeba będzie z allegro wziąć 😦

Generalnie dzień minął na „testach” czy komp się nie zawiesi i dotarłem do połowy dooma 🙂 a dzieciak siedział przy innym kompie.

Podobało mi się podsumowanie dooma na jakimś sajcie „wielki plus za ilość krwi wielki minus za brak sexu” oddaje o tej grze wszystko. Może być dla dzieci bo brak gołych cycków  /a przynajmniej do tej pory ich nie ma/ a ponieważ strzela się do potworów a z ludźmi trzeba rozmawiać hektolitry krwi nie robią wrażenia i nie sądzę żeby to od 18 lat na okładce było uzasadnione i tak to pewnie tylko chwyt marketingowy ale jako stary doomacz trójeczkę też przejdę na najłatwiejszym poziomie z bólami ale dam radę 🙂

z ciekawostek jeśli dobrze zrozumiałem pewną wypowiedź /przez pryzmat pewnych rozmyślań pierwszosemestrowych/ http://www.goldenline.pl/forum/bibliotekarze/161187/s/1#7208944 /chyba trzeba się zalogować aby zobaczyć/ to straszą moim pomysłem bibliotekarzy 🙂 mam szansę zostać horrorus killus bibliotekus, spokojnie zdążyłem już zapomnieć o tej koncepcji a tu takie przypomnienie oj Marta Marta nie mieszaj w kotle w tą stronę …


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Błąd: Twitter nie odpowiada. Poczekaj kilka minut i odśwież tą stronę.

Archiwum chronologiczne

Lipiec 2008
Pon W Śr C Pt S N
« Czer   Sier »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Foty biblioteczne ;)

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)


Reklamy