Archiwum dla Luty 2009

zmiana dedyka

Po 3 latach owocnej dzierżawy serwera ns33001.ovh.net zrezygnowałem z dziadziusia. Sprawował się dzielnie 🙂 na tyle lat zdechł tylko raz na trochę /naprawili szybciutko/, a zapewniam że popracował ciężko 😦 czasami nawet za ciężko i nie wyrabiał się biedaczek jak dodatkowo logi na koniec miesiąca przetwarzał.
Teraz radyjko, forum, blogi, kilka stronek internetowch z dziadziusia przeniosłem na żwawszą maszynkę o lepszym łączu, właśnie głównie o łącze chodziło bo radyjko się już dusiło na 20 megabitach 🙂 co prawda z 5 adresów IP dziadziusia mam teraz tylko 1, ale cóż w sumie nie stanowi to dla mnie problemu, nie muszę mieć kilku ipków na maszynie.
Nie wiem czy nie za bardzo się wiążę z OVH w sumie przeniosłem do nich już prawie wszystko od różnych dostawców, ale widzę jak się rozwijają, jak zaczynałem z nimi współpracę to mieli różne babole, kilka co mnie dręczyły poprawili 🙂 teraz nawet w niedzielę odbierają telefony, tak więc poziom wygody wzrósł znacząco.
Myślę często nad dywersyfikacją bo trzymanie wszystkiego u jednego dostawcy ma dobre i złe strony, chyba jednak to co trzymam obecnie „na stanie” nie wymaga aby mieć kilku dostawców. Kiedyś jak tych radyjek miałem więcej było to istotne żeby się rozchodziło przez kilku dostawców, wzrastała niezatykalność łącza itd. ale teraz jak mam 100 megabitów na serwer gdzie siedzi jedno radio i nie ma żadnej transmisji TV to nie ma problema i jak padnie to tylko jedno jakby co, a że serwer poza moim fizycznym zasięgiem…

Na koniec pochwała dla OVH polecam

dla równowagi informuję że płatne usługi interii są niższej jakości niż darmowe a admin do którego w końcu dostałem nawet komórkę /opiszę to kiedyś bo o tej akcji nie pisałem a poglądowa jest ;)/ miał niestety wiedzę chyba niewiele większą od amatora – praktyka jakim jestem ja.

Miałem odpuścić …

Nie mogę, jak czytam informacje o tym że tylko WSiP mają podpisaną umowę z GBS to się zastanawiam kto mówi prawdę? Biblioteka Analiz i prawdopodobnie kopiujący ją Wirtualny Wydawca czy przedstawiciel googl-a który wczoraj mówił o WSiP, WNT i Wolters Kluwer

Zresztą wystarczy popatrzeć na moje komentarze przy niektórych ciekawiących mnie informacjach na wortalu biblioteki analiz to podsumowanie nasunie się samo … dają niekompletne informacje 😦 pomijają daty, miejsca, godziny, ceny wydarzeń, często zamiast informować że będzie jakaś ciekawa impreza to chwalą się że byli. Moim zdaniem to bardzo obniża poziom serwowanych informacji, ale tak to jest jak faktycznej konkurencji sie nie posiada.

Swoją drogą to chyba w książce pozwolę sobie zacytować z Biblioteki Analiz:

Jakich korzyści spodziewają się WSiP ze współpracy z Google w ramach tego projektu? – Nie przygotowaliśmy żadnej prognozy potencjalnych zysków w wymiarze finansowym. Z naszego punktu widzenia była to inwestycja niemal bez kosztowa, dlatego zaryzykowaliśmy, i chcemy zobaczyć co z tego wyjdzie – stwierdził prezes Wedler. – Korzyści jakie płyną z obecności naszych książek w Google Book Search są różne. Z jednej strony to nowy kanał promocyjny i marketingowy. Liczymy także na wzrost sprzedaży, również internetowej, szczególnie przez firmowy sklep, ponieważ zainteresowani zakupem danego tytuły klienci będą do niego przekierowani. Kolejne źródło zysku dla WSiP to część wpływów z reklam zamieszczanych w GBS – podsumował.

Prezesunio jest boski 🙂 wzięli bo za darmo! bez żadnej analizy, to lubię nie ma jak władza absolutna. Ciekawe czy choć zapoznał się z umowa jaką podpisali, czy porozmawiał z kimś o słabościach systemu przemilczanych przez google?

Najbardziej ubawiło mnie to „kolejne źródło zysków” /z reklam/ było ono traktowane z przymrużeniem oka nawet przez przedstawiciela Google, ale z ust prezesa pada jak by to było wielkie źródło, hehe ma gość pojęcie o czym mówi, ciekawe tylko jakie?

w szponach google

Napiszę książkę 😦

zakładam ze będzie to darmowa książka w wersji elektronicznej z możliwością druku na żądanie przez wyspecjalizowaną drukarnię, oczywiście cyknę sobie kilka egzemplarzy ot tak żeby rozdać / wymienić 🙂

Będzie nosić tytuł „W szponach Google”, jej treść będzie opisywać google z perspektywy świadomego użytkownika.

Z grubsza opiszę poszczególne aplikacje, co robią, może też i jak używać, ale głównie chcę zwrócić uwagę na to, co google robi ze światem, co robi z nami.

Przewrotnie nie napiszę że google jest złe 🙂 ale napiszę co może się wydarzyć gdyby zło przeciągnęło google na swoją stronę.

W książce będę głośno, jasno wypowiadał swoje lęki i popierał je niekoniecznie faktami oraz dowodami, raczej hipotetycznymi możliwościami. Niestety chyba każdy myślący zdroworozsądkowo człowiek przyzna mi rację, że nie da się mojego, czarno rysowanego scenariusza wykluczyć.

Dlaczego książka?

Byłem wczoraj na prezentacji google book search. Była to ta kropla która przepełniła czarę lęków i sprowokowała moją decyzję o napisaniu książki. Myślałem początkowo nad listem otwartym, ale to za mało przy pazerności na wszystko googla, owszem może jakiś wycinek społeczeństwa związany z książką by się zastanowił nad moim krzykiem, ale to za mało…

Miały być ze dwa wpisy poświęconej tej prezentacji googla, ale odpuszczę, wszystko sprowadza się do jednego zdania

Google wykończy małe księgarnie internetowe i da do pieca hurtownikom, a wydawnictwa zmusi do posiadania księgarń internetowych.

Taki jest początek przejęcia rynku książki. Wielki G wprowadza książki z wyszukiwaniem pełnotekstowym /z dostarczonego przez wydawcę pdf-a zajmuje mu to 2-3 tygodnie/ a w wyniku wyszukiwania poza treścią książki /20%/ są google addwords oraz trzy linki. Na pierwszym miejscu link do wydawnictwa /według prelegenta do księgarni wydawnictwa/, pozostałe dwa na prezentacji to empik i merlin /nawet jak się pojawią 3 lub 4 firmy to co z setką innych małych księgarni które nie będą promowane w ten sposób?/ kolejne pytanie, na bazie czego przy wyszukiwaniu „grzyb szatan” wyskoczy atlas grzybów wydawnictwa X a nie Y

ale, ale, miałem o tym nie pisać, szkoda czasu ; czas się zająć zdalnym fakultetem 😦 Chyba za mądry sobie wziąłem, ale za 5 pkt ECTS warto pocierpieć 😀

Jeśli jakiś korektor chciałby sie popastwić nad moimi wypocinami, to zapewniam wielką ilość rozrywki umysłowej i browara 😉

Jak ktoś ma jakiś koncept który chciałby zobaczyć w tej książce zapraszam na maila 😀 porozmawiamy, obecnie jest właśnie czas na takie pomysły. Powiedzmy że do końca marca postaram się zamknąć tematykę, do końca wakacji napisać, a pod choinkę rozdać rodzinie kilka egzemplarzy.

Walnę nakład powyżej setki aby się do BN-u dostać na półkę 😀 ROTFL

BookTalking – wprawka

Na przyszłe ćwiczenia mamy przygotować opowiastkę zachęcająca do przeczytania książki, poniżej moja wprawka w tym zagadnieniu 🙂 Owszem przewrotność aż bucha bo napiszę o książce jak dla mnie takiej sobie, ale nie chce mi się nic czytać z literatury dziecięcej. To co znam jest zbyt oklepane 😉 na wyzwania tego poziomu przyjdzie czas jak już będę potrafił pisać takie teksty.

Polecam książkę Spencer Johnson “Kto zabrał mój ser” młodzieży z liceum.

Porzucił Cię ser? znajdź drugi. Pomyśl, może potrzebujesz sera na doładowanie konta w telefonie? Jak wiadomo czasem potrzeba sera do dobrej zabawy choć zabraniają. Ser w różnych odmianach jest bardzo przydatny, można powiedzieć że bez sera radosne życie nie istnieje. Czy wiesz już co to jest ten ser?

Ser to wszystko czego możesz chcieć, a książka Spencer-a Johnson “Kto zabrał mój ser” powie ci jak go znaleźć, skąd widzieć że ten ser co masz już śmierdzi? Warto rozejrzeć się za nowym serem aby nie wylądować jak żałosny Zastałek. Tak, mieć ser to coś pięknego…, ale są ci Źli co go podbierają, możesz sobie przeczytać co zrobić z takim fantem. Przedstawiona wiedza nie jest tajemna ani magiczna /choć tak działa/, na szczęście /dla wybrańców/ mało kto ją widzi, a tym bardziej posiada.

To nie jest długa książka i czyta się ją zadziwiająco szybko, ale dzięki niej będziesz wiedzieć jak być na topie i wcale niekoniecznie będąc trendasem. Nie wiem czy autor mówi prawdę w materii że książka uratowała komuś życie, ale wiem że z tej opowieści o ludziach i myszach wyciąga się bezsporne korzyści i niejednemu zmieniła życie.

A i nie bądź cienias 🙂 nie płać za ten ser skoro leży za darmo w bibliotece.

demo gry Włatcy móch wrzód na d…

Dziś niedzielny prezencik dla stałych czytelników bloga 🙂

mam do rozdania 3 płytki z demo gry Włatcy móch wrzód na d…

ćwoki czopki i mondzioły gra demo

kto pierwszy odpowie na pytanie dostanie płytkę

ile książek opisałem na blogu

ile wystaw opisałem na blogu

ile teoretycznie mi jeszcze studiowania pozostało zakładając że zdaję poprawnie raz po raz 😀

odbiór poprzez pocztę polską pod warunkiem przysłania zaadresowanej do siebie koperty zwrotnej /adres podam zwycięzcom/ możliwy odbiór osobisty w wawie 🙂

komentarze pozostawiam dla waszych odpowiedzi.

acha i 1 osoba 1 płytka niech sie rozejdą w różne strony świata

co ja robię tu uuu co ja tutaj robię ???

Dziś tak sobie właśnie pomyślałem 🙂

Jako w duszy i w głowie cały czas prosty elektryk ale przekwalifikowujący się 😉 siedzę w IINiSB na wykładzie obowiązkowym „Metodyka pracy z czytelnikiem dziecięcym” gdzie kobita mi mówi o psychologi dziecka, fazach rozwoju, innych okropieństwach

yesooo co ja tutaj robię?

gdzie ta informacja naukowa? gdzie te bazy danych, przetwarzanie, wyszukiwanie informacji…. jeszcze trochę a o pieluchach będzie i zupkach przecieranych 😉

Wykład się skończył jako że plan jest jaki jest /taki że pożal się boże/, przerwa dłuuuga mnie czeka 😦 bo na prawo autorskie w sali na 30 osób wcisnęło się 60 /jak mi później doniesiono/ więc nie będę się wciskał i ja jeszcze. Mam 4 pkt z ogunów, 4 z instytutowych fakultetów to mi wystarczy na ten semestr. Zwłaszcza że swój zapis oddałem potrzebującym bez niczego, którzy przegrali nierówną walkę z usosem. Po spacerku wracam na ćwiczenia do wykładu co mnie troszkę przeraził tematyką i stało się pięknie 🙂

Ćwiczenia te już lubię!

Faktycznie mi się to przyda, bo choć są różnice między dorosłymi a dziećmi, to ja już sobie coś z tego dopasuję 🙂 do wykorzystania w życiu. Cóż nie jestem i nie zamierzam być bibliotekarzem zwłaszcza dziecięcym, ale przekazywane techniki się przydadzą również do obsługi dorosłych, a ileż to samoobserwacji się pojawi w toku tych ćwiczeń, hohoho, wykład zdecydowanie be – ale zabawy na ćwiczeniach cacy.

tak sobie myślę, a może wreszcie coś na moim poziomie się trafiło na tych studiach 🙂 zabawy jakieś, rysowanki, przecież jestem facetem i jako taki rozwijałem się do 6 roku życia, a potem już tylko rosłem 😀 tak mi powiedzieli na tych studiach /koleżanki żeby nie było niedomówień/

Tak wiem miało być o usos-owej porażce, ale muszę trochę popracować nad pomysłem 🙂 a jest szatański :> ciekawe tylko czy wyjdzie sensownie?

ach te dzieci :)

właśnie skasowałem homoseksualną propozycję od jakiegoś komentującego  dziecka neti, swoją drogą myślałem że to dziecię neo ale widać i netia ma z nimi problem.
Ciekawe czy ja za młodu też byłem tak bezpośredni w propozycji wsadzania czegoś w dupę 😛 zwłaszcza obcym facetom ROTFL

Hmm a może to lektura tego brutalnego tekstu go do tego zachęciła? bo ją z takim dramatycznym zacięciem komentował, sam nie wiem może skasować ten post bo to drugi nieprzychylny komentarz.

WOW WOW Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

Nie no żartowałem nic nie będę kasował, poczekam aż dziecię dorośnie i będzie mu wstyd za takie niemoralne propozycje kierowane do obcych ludzi.

I tak podbudowany radośnie idę do szkoły.

W następnym odcinku będzie że usos to zuo

w poszukiwaniu nowego sera

Tak się kończy buszowanie w necie za narzędziami do stworzenia nowej wersji samego siebie 🙂 czyta się o poszukiwaniu złotego runa w postaci sera.

Na dość ciekawym wortalu o myśli przewodniej „znajdź czas Dla Siebie” wyczytałem że ktoś poleca książkę Spencer Johnson „Kto zabrał mój ser” że świetna i szybko się czyta …. Cóż była w bibliotece to wziąłem, fakt godzinka i po książce. Wszystkiego raptem 90 stron z przedmową drukowane wielkimi wołami w tym +- 10 całostronicowych obrazków i sporo stron zapisanych w 1/3 jak bym miał kupić tą broszurkę za 24 zł to chyba by znaczyło że oszalałem.

„Kto zabrał mój ser” to dość dobra opowieść pokazuje na suma sumarum kilku stronach maszynopisu /może 4-5/ sposób myślenia, jak rodzi się zastój i jak go pokonać lub nawet uniknąć. Autopromocja książki jak to ludziom pomogła, jak uratowała życie i inne zachęcacze do jej kupna zajmują 14 stron a w treści też się trafiło coś mocno podobnego. Niestety  te książki tak mają że zawierają wielką autopromocję siebie i autora w treści 😦

Przeczytać nie zawadzi bo można faktycznie coś z tego wyciągnąć dla siebie ale nie szalał bym z doskonałością przekazu i innymi przypisywanymi jej terefere.

Niewiedzieć czemu jakoś skojarzyła mi się z „Pod prąd” – KSU? może ilość przekazu jest podobna ??

qrf

w tym roku będę w ustrzykach i niech potem potop…. starczy czekania czas na zmiany 😀

arek ver. 4.0

zima za oknem, zima w domu 😦

Chyba szykuje mi się podział mieszkania, bo z własnego domu się nie wyprowadzę, a zaczynam mieć już serdecznie dość tego jak to wspólne mieszkanie wygląda 😦

Podobno nic tak nie motywuje człowieka jak kłopoty. Tak więc w ramach przygotowań do kryzysu i lepszego jutra intensyfikuję pracę nad ulepszeniem swojej wersji 😉

Ruszyły już prace projektowe co w sobie poprawić i w organizacji życia również. FreeMind się sprawdza całkiem dobrze w tym zastosowaniu. Mapa myśli rozrasta się, a że zamierzam wesprzeć się trochę GTD to poszukuję książek i wiedzy na ten temat ale po naszemu 🙂

Na mapie już wyrysowałem cele 7 dniowe, 30 i 90 dniowe też rysuję, zapewne to będzie jakaś moja odmiana tej techniki ale system 2 minutówek się sprawdza. Przetestowałem i polecam „Jeśli coś zajmie ci poniżej 2 minut zrób to od ręki” to działa faktycznie! nie ma się głupich spadów do których trzeba wracać. Zmieniłem częstotliwość sprawdzania emaili przez program pocztowy na co godzinę, a prawdopodobnie jeszcze zmienię żeby sprawdzał raz na 3 godziny – będzie mniej okazji do rozpraszania się, a zawsze można kliknąć pobierz jak czekamy na coś pilnego.

W końcu pewnie pojawi się czas na zachciankę o nazwie tango i przymus o nazwie angielski, z ciekawszych tematów do terminarza wylądowała zasada poświęć codziennie 15 minut na sprzątanie, to naprawdę sporo czasu na ogarnięcie biurka i warsztatu jeśli będzie codziennie sprzątane.

Teraz ważne bo nie mam koncepcji na to 😦

Szukam, albo jak nie znajdę będę tworzył listę słówek do nauczenia się jednego nowego na każdy dzień. Widziałem kiedyś kalendarz z takimi słówkami ale po angielsku. Macie jakąś koncepcję skąd wytrzasnąć takie ciekawe słowa? bo słownika po kolei nie chce mi się zakuwać, lepiej żeby to był jakiś sensowny zbiór słówek używanych czasem, ale potocznie i bardziej sensowny niż „xxx – nazwa miejscowości w powiecie łękołody” losowana z wikipedi.

pokoik naszego roku IINiSB :)

Na polczacie zrobiliśmy sobie pokoik, właściwie to bibla zrobiła 🙂 więc nosi nazwę bibla. Draństwo było przydatne jak żeśmy siedzieli nad językoznawstwem, było jak wymienić informacje, popytać się nawzajem, sprostować jakieś cudowianki. Wiadomo nauka grupowa jest skuteczniejsza, również przez net. Tak więc pokoik zostanie, ba nawet bota ma już własnego, a kto wie może dorobi się i drugiego 😀 zapraszającego na browara itd. /takiego bardziej mojego ;)/

Jak ktoś jest chętny pogadać on line ze mną albo z kimś z naszego rocznika /jak będzie/ to zapraszamy co jakiś czas zaglądamy tam, więc cierpliwości potrzeba, ale można trafić zwłaszcza wieczorkiem.

Proponuje odrazu trochę lepsze narzędzie do czatowania niż przeglądarka o nazwie ICeQ. Działa poprostu lepiej i wygodniej do pobrania z adresu http://iceq.ikari.pl/ dział download lub bezpośrednio z tego linku


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Luty 2009
Pon W Śr Czw Pt S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728  

Foty biblioteczne ;)

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)