Archiwum dla Maj 2009



i co tu myśleć?

jadąc dziś do pracy w radyjku news:

„Szczecińskie bibliotekarki pozowały do seksownych zdjęć na dachu i tarasie Książnicy Pomorskiej.”

Potem kilka słów o zmianie wizerunku bibliotekarki o wystawie z okazji tygodnia bibliotek, że to była profesjonalna sesja zrealizowana przez Jarosława Romeckiego i że fotki są wystawione w Książnicy Pomorskiej w sali pod piramidą.

Rządny sensacji 😉 wklikuję się na stronę główną Książnicy i nie znajduję nic co by mi pasowało. Zaczynam więc chodzić po serwisie i zaczynam żałować że na niego dotarłem, wielkości pałacu a treści na jeden pokoik. Na stronie wydarzenia jest garść newsów, nie wiem co mnie podkusiło kliknąć linka z boku Wystawy 😦 potem pozostałe linki poniżej szkolenia, konferencje, spotkania …. no lol na całego. Od 31 stycznia 2007 Książnica nie zorganizowała czegoś co byłoby warto zaanonsować lub opisać na swoich stronach. Teraz chyba rozumiem że tak równo zjechany przeze mnie Wirtualny Wydawca (cieszący się poważaniem jednego z moich Wykładowców) nie jest taki cienias jak go przedstawiłem. Ale dość narzekań i analizy stron Książnicy Pomorskiej przyjmuję że nie istnieją i [EOT].

Okrężną drogą znalazłem w końcu pożądaną informację (w samochodzie umknęło mi do kiedy jest ta wystawa) przypominam że szkolę się na brokera informacji 😉 więc czytelniku uważaj [ROTFL]. Tylko dlaczego informacja pojawiła się najpierw na stronach MMSzczecin następnie w Gazeta.pl – Szczecin a jak już wiedziałem czego dokładnie szukać dopiero znalazłem u właściciela na stronach Książnicy Pomorskiej skoro od niego rozpocząłem poszukiwania 😦  Proporcję informacji na stronach Książnicy i w innych mediach też jest nieproporcjonalna, zupełnie nie wiem czy Książnica Pomorska się wstydzi że coś takiego robi, że walczy ze stereotypem bibliotekarki rodem z komuny? Dziwi mnie takie podejście wielkiej biblioteki do informacji w sieci …

Ta ścieżka poszukiwań powinna iść w druga stronę, przynajmniej moim zdaniem.

I jeszcze (dodane po czasie pewnym) czemu na stronach Książnicy Pomorskiej nie ma filmiku z bibliotekarkami w roli głównej, ewentualnie linku do niego? podobno biblioteki stają się multimedialne …

no to zaczynamy…

Po ostatnim zjeździe pojawił się nowy wpis w indeksie, pierwszy z okazji 4 semestru.

To znak że zaczyna się okres orania i dziobania (przynajmniej niektórych przedmiotów). Znaczy to również że czas się kończy powoli, że 2 dobre lata za mną, że niedługo się rozejdziemy, bo nawet jeśli część z nas się zdecyduje na magisterkę to i tak już nie będzie tego co teraz mamy. Trochę żal, ale cóż to co dobre za szybko się kończy 😦

Dobra starczy tego rozpaczania. I tak jakieś te ostatnie wpisy czarno narzekające.

Teraz będzie coś śmiesznego 🙂

Sprzedałem na allegro używaną lampę za 1 zł (było bez minimalnej) z jarzeniówką wartą 5 zł, nowa lampa tego typu to koszt koło stówki.

OK liczyłem się z tym że tak się stanie podałem odbiór osobisty i spox. A teraz gość co ją kupił męczy mnie żebym mu jeszcze ją do śródmieścia podwiózł. ROTFL ludzie są niesamowici dałem mu adres na woli, drugi na mokotowie a on myśli że za złotówkę jeszcze dostawę do domudostanie

echhh ludzie…

profesorstwo

Znów miałem przyjemność rozmowy z kolejnym Profesorem wykładającym u nas w IINiSB. Kolejny człowiek z klasą. Życzliwe podejście do studenta to ich znak rozpoznawczy 😉

Z dumą zauważam że wszyscy profesorzy z którymi miałem do czynienia na UW to świetni ludzie  i naprawdę czuć ich spokój, wiedzę, oraz w zdecydowanej (moim zdaniem) większości potrafią nauczać. Jestem pod ich wrażeniem!

Dla równowagi trochę o pewnym doktorze.

Wiecie że mam faaaajne koleżanki na roku 😉 w większości bibliotekarki, z ślicznymi kształtami i niektóre ku radości męskiej części społeczeństwa eksponują swoje walory (i słusznie! facetom się też coś od życia należy 🙂 choćby popatrzeć). Nie przeczę zaglądam dyskretnie 😉 tu i tam (w końcu chyba po to zakładają takie dekolty i push-cośtam żeby podkreślić swoje walory, daję im sygnał zwrotny zgodnie z ich oczekiwaniami) ale jak z nimi rozmawiam to patrzę na twarz, a nie poniżej szyi. Niestety trafił się doktor z gwałtowną reakcją określoną jako „śliniący się pies” w sytuacji kiedy dziewczyny podeszły się go spytać o coś. Jakoś najwyraźniej się speszył biedaczek i nie miał śmiałości im w oczy patrzeć, pewnie dlatego spuścił i utrzymywał wzrok poniżej ich ramion.

Rozumiem że męskim okiem żądzą prawa natury ale litości żeby się „ślinić”.

Żeby nie było niedomówień, akurat właścicielka melonów wywołujących  ślinienie się doktora nie jest z tych co prowokują wykładowców (tak „moje” dziewczyny nie są czasem bez winy _podkreślam_z_dumą_ BIBLIOTEKARKI). Nie byłem przy sytuacji ale mocno poruszyła zazwyczaj stateczne kobietki, relację dostałem od kilku osób, również jednej oszczędnej w słowach, aż jestem ciekaw jak doktorek (nie najmłodszy już wiekiem) wyglądał że tak je poruszył?

Jako że mam przedmiot etyka to wiem 😉 że wykładowca powinien się dystansować od takich zachowań, że to zahacza o molestowanie w układzie zależności, itd. Jak wspomnę niektóre jego teksty z wykładów to sądzę że gość ma dodatkowo problem z ludźmi o innych orientacjach seksualnych. Nie twierdzę że zaśliniony doktor uzależnia ocenę od wielkości dekoltu, ale uważam że skoro jest wykładowcą (choć akurat marnym) to powinien się wybić ponad swoją męskość.

Ghirlandaio Domenico, malarz

To miał być sukces a wyszło zgodnie z prawem Murphiego 😦 Im bardziej się starasz tym większa szansa na porażkę.

Historia kultury więc przedmiot dla mnie ciężki do zdania, pojawiło się światełko bo prowadząca mówiła że ci co zrobią prezentację to mają przepuszczającą trójeczkę.

Siedziałem nad PowerPointem i netem godzinami jak oszołom żeby wykorzystać szansę, a tu qpa. Mało miękki mnie wyłożył, wiedziałem że w IINiSB jest PowerPoint w wersji ok 2000 więc zapisałem prezentację w formacie 97-2003 jako prezentację i jako wersję pokazu 97-2003, dla pewności na dwóch różnych pendrajwach. Mając na uwadze wpadkę  kolesia na poprzednich zajęciach, sprawdziłem czy się uruchamia z nich w office 2007 i w 97 działało w porząsiu.

Spokojnie ruszam po sukces, odpalam prezentację, a tu brak tła i nie widać co napisane, uruchamiam drugą wersję (może pokaz się źle skonwertował) i zaczynam rozumieć jak to jest jak gdy coś nie działa i zaliczenie odchodzi w siną dal.

Siedzenie długich godzin nad prezentacją zaowocowało, udało się cokolwiek zaimprowizować na pokazujących się obrazkach z czapki opowiadałem co pamiętałem. Ponieważ słowa kluczowe do których dowiązałem opowieść były niewidoczne to się logicznie prezentacja rozsypała totalnie, gubiłem wątek, potem doszła jeszcze presja czasu i wielu tematów nawet nie poruszyłem 😦

Cóż trzeba będzie się zmierzyć z kolokwium 😦 co prawda Piotrek stwierdził że jak na człowieka z historią na bakier, to nieźle mówiłem, echh a miałem szansę uwieść audytorium…..

Następnym razem biorę dzieciątko podpinam pod projektor i tyle. Nie ma co wierzyć M$ w jego konwersję skoro w wersji 97 działa w wersji 2007 działa a w 200x rozwala się wszystko, bo tło źle konwertuje.

Dla ciekawych pokaz do oglądnięcia poniżej, co prawda bez pogadanki jest suchy, ale był tworzony na inne warunki.  Myślę że i tak można prezentację obejrzeć jeśli ktoś jest zainteresowany Domenico Ghirlandaio, choćby dlatego że na końcu dałem garść dość dobrze wyselekcjonowanych linków. 2 Ekran pokazuje gdzie jest Florencja niestety slideshare nie obsługuje animacji 😦 i nie widać treści pod mapą.

nie ma to jak orientowanie się :)

Rano się okazało że konspekt to na sobotę, ale w tym tygodniu :). Luzik…..  będzie, i  nawet fajny pomysł podłapałem „dzień flagi”. Jeszcze masa czasu w końcu  zajęcia są dopiero za 36 godzin więc nie ma pośpiechu.

Dobrze że mnie dziewczyny ganiają o różne tematy 🙂 dzięki nim, nawet jak coś umknie to na czas się pojawi.

Płynę jak surfer….  na fali życia i nie powiem lubię to ! Lubię jak się dzieje dookoła mnie, lubię brać udział w życiu i tyle. Najwyraźniej jestem radosny 🙂

Dziś poznałem szwagra tego od telefonu (udało mi się jakimś cudem nie nabijać się z jego tamtej kurtuazji) :). Siostra się z zaproszeniem na ślub pojawiła, szoking po prostu, ba nawet się pytała kiedy mam urodziny 😀 i tu drugi szoking metodą skojarzeń i czuja dotarłem do daty jej urodzin ale bez roku więc nie jestem doskonałym bratem :>

Byłem dziś porozmawiać o nowej robocie, kto wie może jak się dogadamy uwolnię się od tych co mi notorycznie  zalegają? Sprawa zdaje się być dość prosta choć mozolna w prowadzeniu (tak mi wychodzi po rozmowie z dotychczasową webmasterką) podobno stronki chodzą na templatkach Smarty. Inną kwestią jest reszta, duży serwis a dane nie siedzą w bazie danych tylko w plikach 😦 zrobić z tym coś sensownego w przyszłości może być problem. Co prawda prowadziłem już porównywalny złożonością projekt (chyba nawet miał więcej elementów) choć nie tak pojemny w treści,  ale miał poza plikami z repozytorium wszystko w bazie (choć myśleliśmy nad wrzuceniem dokumentów też do bazy, ale tam było często używane ftp przez niektórych, więc pliki zostały luzem) i miałem zautomatyzowany interfejs do wprowadzania kontentu, a tu zdaje się wszystko być z palca klepane zupełnie jak za czasów kiedy miałem firmę webmasterską  🙂 dawno temu.

Spox w  poniedziałek bedę o tym myślał (mam wtedy zobaczyć bebechy strony), dziś czas na konspekt 35 godzin z hakiem zostało….

bibliotekarzu przeczytaj to !

Duma mnie rozpiera że znam Autorkę osobiście.

Klikajcie i czytajcie a potem sami roześlecie dalej.

eXe

Kolejne małe odkrycie 🙂

Jakiś czas temu pisałem o platformie z kursami on line.

Ponieważ mam zamiar być autorem pewnych kursików (ale to jeszcze tajemnica w czym będę chciał szkolić ludzi), to tak sobie czytałem co zrobić aby u nich je udostępnić (niech zżera im transfer :), nie mnie). Co prawda postawiłem już własnego moodla ale może on poczekać tym bardziej że nie włożyłem w niego jeszcze faktycznej pracy, dorzeźbiania itd.

Doczytałem się na Columbus Portal że można używać pewnego narzędzia do budowy ich kursów. Pobrałem więc zalecane eXe i nie powiem po pierwszych próbach jestem zadowolony, takie narządko jest zdecydowanie lepsze niż robienie kursu w moodle.

Zapoznam się z nim lepiej to wrzucę więcej informacji o eXe.

Narazie w skrócie napiszę że działa pod głównymi systemami operacyjnymi windows, linux, macos. Udostępniany na licencji GNU, napisany w perlu działa w oknie firefoxa. Dla windows ma wersję instalacyjną i przenośną (np. działa z pendriva).

Najlepsze na koniec 🙂 eXe eksporutje dane w kilku formatach, również akceptowanych przez moodle.

Jak na pierwszy strzał w nowe jak dla mnie oprogramowanie (męczyłem się kilka razy w moodlu z kursami ale za mało aby szukać jakiegoś softu) dedykowane do pisania kontentu dla e-learningu to niezły traf.

nowe ciekawe znalazłem

Dziś trafiłem ciekawą inicjatywę i najprawdopodobniej przystąpię do niej z ochotą 🙂

Mam z Grupą Trzymającą Warszawskie Blogi (to właśnie ich odkryłem) trochę wspólnego 🙂

Oni piją browara – pijam i ja, oni mają swoją perspektywę  Warszawy – mam i ja, oni blogują – bloguję również. Trzy pozycje wspólne to sporo, więc zgłoszę zaraz  akces do nich a wy dostaniecie co miesiąc jakąś notkę o wawie.

Ciekawe czy uda mi się połączyć ich tematy (obecny „Prawie, jak w…”), poza warszawą z bibliotekoznawstwem i informacją naukową? 😀

To jest właśnie wyzwanie (jak bym miał mało na głowie ;)) nie wiem jak długo się będę z nimi bawił ale zaczynam w tym miesiącu. Zabawa jest prosta należy na swoim blogu wypowiedzieć się na zadany temat w sposób sobie właściwy i ulubiony a GTWB zlinkuje to u siebie. (coś mi chorobka ten akronim przypomina :))

I tyle, niby nic a cieszy, małe a kręci się.

Jak załapię robotę nową (idę w czwartek rozmawiać, możecie wypić i zapalić w tej intencji) to fryzurki alternatywnej nie będzie 😦 ale mimo wszystko jeśli by się powiodło to opłacalny układ by z tego był. Jeszcze tylko muszę sprawdzić moje 21 mln, może jednak pani dała mi właściwe kupony 😀

długi weekend

dupa nie łikend, qpa nie odpoczynek

arbajt, pad serwera domowego, i pewnie kobieta w totku znów mi dała zły kupon choć  mówiłem jej że ma dać ten co wygrywa wszystko w kumulacji

echh fryzury też nie mam fryzjerka przez telefon stwierdziła że podobno odwołałem wizytę i nie przyszła wczoraj do roboty….

i jak tu być zdrowym na umyśle?

skrzydlaty bibliotekarz

Zawody informacyjne w niedzielę były ciekawe jak zawsze, tym razem mieliśmy się szansę wykazać naszymi zdolnościami malarskimi i koncepcyjnymi. Produkt finalny widać poniżej, w założeniu łączy obie płcie jako przykład braku dyskryminacji 😉 (swoją drogą to właśnie przed tymi zajęciami rozważałem ze znajomą zachowanie się czytelników w bibliotece na warszawskim Bródnie jeśli bibliotekarz by był czarnoskóry).  Plakat wczoraj zawisł w instytucie przy naszej gablocie (czytaj przy stole) w IINiSB.

moc bibliotekarkiLEGENDA

  • antenka – stałe bibliotekarskie  połączenie z siecią np poprzez WIFI
  • as w rękawie – nie pamiętam już jaki ale nie chodziło o szulerstwo 🙂 ktoś dopisze jaki?
  • fryzura – bibliotekarz ma być zadbany
  • kapelusz fantazyjny – styl z wysokiej półki pokazujący klasę bibliotekarki
  • kasa – na nowości i inne niezbędne koszty biblioteki
  • kije samobije – na tych co przeszkadzają bibliotekarzowi w pracy
  • kolczyki – francja elegancja dla płci obojga 😉 (koleżanka kupiła sobie ostatnio na dziale męskim z napisem na tekturce for men ale ciii miałem nie mówić o tym)
  • kontakty – chodzi o dostęp bibliotekarza do społeczności informacyjnej
  • kontakt z zasileniem – niezmierne pokłady energii dającej bibliotekarskie moce
  • książki – źródło części informacji każdej bibliotekarki (tu akurat EWOK i UKD)
  • mózg – żeby cyberian (to z przyszłego wykładu) miał wiedzę, rozumiał, wyszukał oraz potrafił przetworzyć zebrane informacje, przefiltrować i opracować w sposób przyswajalny przez czytelnika
  • myszka – ulubione zwierzątka bibliotekarki oczywiście z komputerem on-line
  • oczy – żeby nic nie umknęło bibliotekarskiej uwadze
  • pomysły – dla realizacji cudownych akcji i spotkań promujących wiedzę i czytelnictwo
  • serce – czytelników trzeba gdzieś pomieścić 🙂 i trzeba do niech mieć serce czasem
  • skrzydła – do czytelników trzeba mieć wielkie zasoby cierpliwości
  • smoking – koczkom, pulowerkom, ciuchom typu worek bibliotekarze dają zdecydowany odpór dystyngowanym ubiorem
  • uszy – żeby bibliotekarz słyszał pytania, nawet jak ktoś sepleni
  • uśmiech – to zawsze potrzebne w życiu każdego nie tylko bibliotekarki

no to tak mniej więcej było 🙂 jak coś namieszałem to poprawiajcie i koniecznie dopiszcie co było tym asem w rękawie


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Maj 2009
Pon W Śr Czw Pt S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Foty biblioteczne ;)

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)