Archiwum dla Czerwiec 2009



poprawka

Wczoraj była poprawka, następna pewnie we wrześniu 🙂

Tak to już jest jak się ma za dużo czasu to się robi głupoty. Sądzę że wiele osób od nas tak ma, bo pisaliśmy dobrze, skreślaliśmy poprawialiśmy na głupotę, a potem niektórym jednak się udało skreślić głupotę i wpisać znów poprawnie. Ja w ten sposób straciłem 1 punkt na bodajże cztery możliwe, drugi straciłem na pytaniu prostym ale i niełatwym zarazem (zwłaszcza dla nie bibliotekarza), bo trzeba było się wykazać znajomością co z JHP odpowiada czemu w UKD. Znów zarobię pewnie 2 punkty przy 2,5 przepuszczających 😦

Cóż tak naprawdę to przyszedłem wczoraj bardziej na piwo niż egzamin 🙂 więc „no stress” wiadomo czego się uczyć na wrzesień bo to chyba była największa tajemnica do tej pory 😦

Tak sobie myślę ile się trzeba namęczyć żeby skonstruować zdania pytające o to samo, a będące różnymi i nadal zrozumiałymi? Drugi egzamin i drugi raz to samo proste pytanie jakiego typu są znaki w ukd, a jakie w bibliotece kongresu? ale zadane po raz kolejny w taki sposób że kilka osób nie zrozumiało pytania. Przyznam się szczerze że czytałem je 3 razy zanim się upewniłem że „kwiecistość” maskuje to proste pytanie.

Kolejną kontrowersyjną sprawą dla wielu osób było dawanie fragmentu tekstu w który trzeba wpasować słowa. Z kontekstu można było wpisać wiele akceptowalnych logicznie możliwości i pozostaje kwestia jak zostanie to ocenione czy stwierdzenie że ukd pełni w ustawieniu książek rolę porządkującą (w oczekiwanej odpowiedzi było rolę sygnatury) i owocuje ustawieniem systematycznym (oczekiwane słowo działowym). Cóż zobaczymy, ale faktem jest że trudności sprawiało zrozumienie pytań, nie brak wiedzy 😦

Koleżanka np. stwierdziła że przez 15 minut (z 20 możliwych) myślała o co chodzi w pytaniach, a chyba egzamin ma być sprawdzianem wiedzy a nie testem na zrozumienie pokrętności pytania.

Najfajniejsze dla mnie było pytanko:

ile cyfr i kropek ma w ukd symbol prosty na 8 poziomie (czy jakoś tak)

mózg jak orzeszek

Chyba mam mózg jak orzeszek i to tylko dlatego że mi spuchł 🙂 muszę go zanurzyć w piwie dla ukojenia myśli … ileż to można się uczyć ?

Nie mogę się już doczekać aż będzie po poprawce :] albo wóz albo przewóz, dość mam tego katowania się ranganatami fasetami i innymi teoriami 🙂

Nie jest to jakieś super trudne ale zapamiętać wszystko to jednak problem,  co jest monohierarhiczne, a co monorelacyjne zwłaszcza ze stosuje się te określenia kompleksowo w określaniu zależności 😦 a do tego jeszcze poli???  itd.

Wczoraj nawet w wikipedii dopisałem (mam nadzieję że z sensem) o katalogach trochę, jakbyście mogli to sprawdźcie bo jakoś nie czuję się ekspertem a dopisywałem na podstawie notatek nie książek więc może być różnie. Swoją drogą tylu bibliotekarzy a nikt nie ciągnie portalu bibliologia 😦 szkoda bo to by było dobre miejsce na wiedzę.

Jeszcze kilka godzin i z czapki 🙂 pewnie do jesieni …, ale co mi tam, student bez poprawki jest jak lizak bez patyka.

i po darmowym obiedzie :)

Powiem tak obiad był najsłabszą aczkolwiek konieczną dla tych z daleka częścią konferencji 🙂 Jedzonko smaczne pomidorowa, a na drugie schabik i pieczone kartofle sosu nie byłem w stanie nazwać ale jakaś brzoskwinka się w nim plątała. Wolałbym żeby prezentacje były całe a nie momentami po łebkach bo gonimy czas…ale i tak było świetnie!

Konferencja „Polskie biblioteki publiczne 2009 : Nowe otwarcie” była udana, ilość obecnych znakomita = sala nabita, treści świetne ci co nie byli niech żałują.

Więcej napiszę w weekend bo dziś czas się pouczyć do poprawki a jest co opisywać oficjalnie i nieoficjalnie :>

konferencja w IINiSB

A jutro się wybieram na konferencję „POLSKIE BIBLIOTEKI PUBLICZNE 2009: NOWE OTWARCIE” i będę po niej mądry!

Nie wiem czy faktycznie coś z tego wyjdzie bo potwierdzenia zgłoszenia nie dostałem, ale co mi tam w najgorszym wypadku wbijam się na żywca 😉

Interesują mnie wykłady nie obiad, to miejscówka się jakaś znajdzie, zawsze ktoś mi tam pomoże,  w końcu znam kilku prelegentów 😀 i nie sądzę aby mi dostępu do wiedzy skąpili.

W robocie załatwione że nie przychodzę, tylko problem z poprawką niewielki 😦 bo zamiast uczyć się przetwarzania IV to będę słuchał o czymś innym.

Mam jeszcze jeden dylemat, nie wiem co wybrać w dyskusyjnej części trzeciej bo widzę dwa tematy ciekawe

 Michał Zając – Biblioteka 2.0
 Mariusz Luterek – informacja publiczna w bibliotekach publicznych

chyba jednak skłonię się do posłuchania dyskusji na drugi temat bo jest mi mniej znany.

Decyzję podejmę jutro po wysłuchaniu referatów  w części pierwszej.
Zapowiada się ciekawy dzień 😀

jajka w szklance

Będzie o telewizji a raczej o patencie jaki pokazali.

Jajka w szklance to jedna z potraw w której przyrządzaniu mam ambicję być dobry. Nie pytajcie czemu akurat taka, jedni są sosistami inni robią pierogi 😉 jeszcze inni ciasta, a ja męczę jajka w szklance 🙂

Ponieważ z braku czasu nie oglądam telewizji to i kuchnia TV stała się domeną córki choć to niezły program chwilami. Jakiś czas temu córka mnie się pyta, co jest bardziej odporne na gotowanie słoik czy szklanka ? hmm po nitce do kłębka i wyszło że widziała nowy sposób na jajka w szklance, taki aby się nie parzyć przy robieniu. Myślę sobie rób zobaczymy co wyjdzie. Patrzę potem hmm chyba coś nie bardzo bo zostawiła.

Cóż podjąłem próbę i ja. W głębszy rondel wlałem wody, wstawiłem szklankę i gotuję, jak woda buzuje wbiłem jajka do pustej szklanki  (nie uszkadzając żółtek) i czekam. Ciekawie to wygląda jak się białko ścina takie kłaczki rosną w oczach, pomieszałem trochę jak się zdawało że czas na to (to był błąd córki za szybko wymieszała, mój też, jeśli już to nie mieszać wcale chyba że chcecie omlet na parze :)).  No to potem sztampowo, masło, sól troszkę pieprzu i gałki odrobina, smak podobny do normalnej wersji, nawet niezły ale konsystencja nie ta :(. Więc następnego dnia podejście nr 2 rondel, woda, jajka, czekam nie mieszam i….. QPA szklanka pękła przy podstawie i po jajkach 😀

Więcej jajek w taki sposób nie robię nie warto.

Może kiedyś opiszę jak zrobić jajka w szklance tak żeby były naprawdę fajne 🙂 bo to dość prosta potrawa i smaczniusia.

jesienne przemyślenia

Pogoda jak to mówią się ustabilizowała zimno, pochmurno, często pada. Truskawki już były, więc chyba przespałem lato i nadeszła jesień.

Kunsztownego obiadu nie chce mi się dziś produkować 😦 więc będzie wczorajsza wątróbka.

Najgorsze jest to że nie mam chęci poczytać nic z PIV na poprawkę. Jak tak dalej pójdzie, nawet zacznę sprzątać aby tylko się nie uczyć, bo siedzenia nad robotą mam już dość. Muszę już odpocząć od wymyślania systemu aktualizacji strony (żaden gotowiec nie wchodzi w grę :() i „przypominania” sobie jak się programuje 😉 choć to fajna rozrywka umysłowa.

I znów wspomnienie „Studenci rozumieją, to proste” (jesteście po bazdurach danych to rozumiecie dr was nauczył wszystkiego)

SELECT * FROM newsy  WHERE mia=’czluchow’ OR mia=’katowice’ ORDER BY dzien desc;

Ta nowa robota miała być fajna 1/2 etatu za ładną kasę, a jest wymagająca za ładną kasę :/. Cóż nie narzekam bo i nie ma na co podoba mi się, sprawy ilości materiału do „przerobienia” będzie trzeba sprecyzować bo jak na razie to rozkręcają się wszyscy. Jakieś złogi jeszcze z marca wychodzą 😦 zapuściła dziewczyna (moja poprzedniczka) serwis, ale nie ma się co dziwić za tą kasę co dostawała i tak dużo robiła …

Ku memu zdziwieniu od wczoraj mam ochote na setuchnę 😉 widziałem wczoraj jak gorzałkę pili i mnie jakoś tak ochota naszła na czyścioszkę, a że byłem samochodem to nici z picia były. Jestem prawie w szoku czyżby po 20 latach wojskowe przepicie przestawało działać? Jak ochota nie przejdzie do jutra, to kupię sobie „kaczuszkę” czegoś i zobaczymy czy ją zmogę bez dodatków 🙂

radyjko

Do roboty nr1 jeżdżę samochodem. Ponieważ taka jazda to automatyczna sprawa to żeby się nie nudzić słucham radyjka, ale takiego gadanego nie muzyki. To co w nim pOsły i inni politycy wygadują czasami doprowadza mnie do rozpaczy, ale dzisiaj kobieta przebiła wszystko co do tej pory słyszałem….

Wybranka do europarlamentu radośnie stwierdziła że jest politykiem lokalnym i najlepiej jej się współpracuje w mniejszych ośrodkach.

Jak pierwszy raz to powiedziała to nie uwierzyłem w to co słyszę, ale jak w kolejnych zdaniach nadal trzymała ten wyborczy ton, to mnie żałość straszna wzięła.

Do jasnej śrubki niemądra kobieto (Rene rulez) po co wybierasz się na międzynarodowy stołek jeśli najlepiej ci w działaniach lokalnych? Czyżby wyłącznie po kapuchę i żeby Polaków ośmieszyć?

Sorry zazwyczej nie politykuję ale po prostu musiałem napisać o głupim babsku, tak wiem ci co głosowali na nią są równie ynteligentni sądząc że w europarlamencie się ich poszczególnymi wioskami będą zajmować.

Cóż mi pozostaje? robię studia, żenię córkę (albo i nie) i spadam stąd, być może tu nawet emerytury nie dostanę bo ZUS splajtuje.

wprawka przed niedzielą

No to tylko jedna poprawka 🙂 z tego przedmiotu co się martwiłem że będzie buba mam 4+ normalnie szok. Prowadzący dr uznał że skoro kod się waliduje poprawnie to jest poprawny, a podczas kursu faktycznie nie wspominał o pojedyńczych znacznikach XML-a jakie wstawił podczas egzaminu.

Gut jeszcze tylko jutro jeden egzamin formalny i mam wakacje! (tak pamiętam o poprawce ale bez stresu damy radę ;))

Jeśli dobrze wyliczyłem to mam już full fakultetów 🙂 i na przyszły rok to tylko jak coś extra się pojawi to wezmę dla przyjemności 🙂 nie z musu. A może skoncentruję się na pracy licencjackiej?

Chciałbym zrobić taką fajną jakąś, rozwojową żeby i magistra na niej oprzeć. Specjalizacja kierunkowa to w tym przypadku moim zdaniem jest dobry pomysł. Powiedzmy że teraz analiza kilku małych programów bibliotecznych a na magistra jeszcze kilku albo porównanie  rozwoju tych z licencjata? Hehe daleko idę myślami co ? Cóż szczerze mówiąc dziewczyny mnie na doktora wyganiają 🙂 Mam więc jakąś ścierzkę wytypowaną przez otoczenie, ale raczej chęci na jej realizację nie będzie, choć kto wie nauka jest uzależniająca. Jeśli dodamy do tego prawdę mówiącą że „im wyższy stopień tym łatwiej się uczyć” to kto wie jak się ta przygoda skończy 🙂

No tak popłynąłem znów 😉 miało być o wprawce przed niedzielnym obiadkiem 🙂 wczorajsze „ciacho” wyglądało jak poniżej

obiad :)

Ciastem półkruchym (na smalcu) wyłożyłem metalową miskę i podpiekłem 🙂 w środek poszło przesmażone z marchewką w talarki mięsko mielone (szynka). Poza marchewką z mięskiem przesmażyłem trochę cebulki i cukinii w kostkę. Potem jak załadowałem farsz wymieszany z białkami (pozostałymi z ciasta) do podpieczonego ciasta, nakryłem je z wierzchu pozostawionym w tym celu surowym ciastem i upiekłem do końca.

Miałem jeszcze zrobić krem z ugotowanego kalafiora i marchewki ale stwierdziłem że sam kalafior będzie lepiej pasował. Jedyne co muszę poprawić to ilość cukru w cieście bo to wyszło trochę za słodkie do kalafiora. Gdybym faktycznie zrobił jakiś sos na bazie gruszek, melona i daktyli to by było dobre na słodkość, ale do kalafiora było zdecydowanie za słodkie. Lubię mięsa w słodkiej oprawie ale np. nie wiedzieć czemu ryby na słodko już mi nie pasują.

Chmmm a może by tak sos rodzynkowo-orzechowo-indyjski zrobić w niedzielę? mam jeszcze trochę czasu do namysłu 🙂

Dziś czatowo

Słonko, poniedziałek po egzaminach, więc dobry czas na głupoty w pracy 🙂

 Swoją drogą czat to ciekawe miejsce w sieci, można fajne piosenki podłapać i głupawkę na całego

a teksty niektóre są kosmiczne wręcz 😉 lubię swoją pracę nr 1

Jednym słowem relaks przy czytaniu głupot, w oczekiwaniu na wpis do indeksu.

Tak swoją drogą to podejście do oceniania na innych wydziałach jest lepsze niż u nas. Przedwczoraj test kontrolny dziś idę po wpis, we wtorek egzamin pisemny (opisowy więc sporo czytania mieli prowadzący) w piątek oceny były w usosie, a u nas sobotni egzamin zakończony słowami…. „to w do końca przyszłego tygodnia ocenię państwa” przy spotkaniu w niedzielę (po obiecanym  dziewczynom piątku) ” za dwa tygodnie powinienem się wyrobić…” szczerze mówiąc mnie to akurat rybka bo taki jestem nie stresuję się ocenami, ale żal mi dziewczyn. Trzęsą się bidule jak osiki nad wynikami, a niestety nie wiadomo jakie bedą oceny.

Dobsz wpis zrobiony więc wracam do bandy „głupoli” na czacie pogłupieję razem z nimi RELAX żadnych zdalnych fakultetów ufff ale się czasu pojawi. 

Szukam pomysłu na niedzielny obiad jak narazie umyśliłem sobie że ma to być pieczone,  z sosem, a raczej jakieś mięsiwo zapiekane w cieście polane sosem,… chyba że się coś ciekawszego wygeneruje 🙂 może zdam relację co wymyśliłem (tak pamiętam „oblubienico” 😉 obiecałem napisać, ale nie wiem czy mi się będzie chciało)

to był udany weekend :)

phi znalazłem posta co nie poszedł w świat tylko do szkiców :> z ponad tygodniowym opóźnieniem ale nich idzie

Jak zresztą większość zjazdowych weekendów. Wniósł sporą ilość przemyśleń i ćwiczenia silnej woli 🙂

Nie mam netu w domu 🙂

Szok 3 dzień bez netu w domu, serwer leży a ja się tym mało przejmuję. Big gut nie jest ze mną tak źle jak zakładałem, mogę się obejść bez niego i bez rwania włosów z głowy że leży. Ba nawet chyba będę musiał robić takie przerwy specjalne bo zdają się być korzystne dla samopoczucia 😉

Kolejne przedmioty pozytywnie wpisane w indeks polepszają samopoczucie. Mogę się nawet chwalić angielskim na poziomie A2 od advanced 😉 w odróżnieniu od B2 basic  hehe ale wymyśliłem, ale ktoś się nabierze jak niekumaty w tych oznakowaniach 🙂

W sobotę dzięki europosłowi z SLD chyba (ciekawe ile zmarnował kasy na tą promocję siebie, skoro nawet nie wiem jaką partię reprezentował) testowaliśmy piwa na Nowym Świecie, samego miodowego piłem 3 gatunki 🙂 Faaaaaajnie było, ale jak już wszystko zamykali to jakiś ziąb się straszny zrobił, wymarzłem jak ta lala. Nie pasteryzowane, nie filtrowane piwo w sumie nie dokupienia w jednym miejscu, a tu tyle „alternatywnych” gatunków z małych browarów że nie powiem na niedzielnych zajęciach byłem zmęczony. Co tu dużo pisać staropolska dieta z piwem jako jednym ze składników głównych była rewelacyjna, właśnie dzięki tym gęstym zawiesistym piwom poznałem że można się najeść nie jedząc. Zawsze przed snem coś tam wrzucam na ruszt (niezależnie od stanu ducha i ciała) a tu po tych ludowych piwach nawet następnego dnia bez śniadania na spokojnie w szkole wysiedziałem, czyżby nowa płynna dieta cud? czy kalorii tyle że organizm sam dał odpór? Rewelacja jednym słowem, a jakie smaki…..  (szczochów według jednej z koleżanek, ale reszta piwem bez piwa w smaku była zadowolona)

Na wykładzie po raz kolejny się spotkałem ze stwierdzeniem że utrata intymności w necie nie jest taka straszna, będę musiał się nad tym zastanowić znowu, bo faktycznie jest grupa ludzi którym to nie przeszkadza, zdecydowanie powinienem się zastanowić nad tym jeszcze raz. Czemu będąc ekstrawertykiem tak bronię się przed utratą intymności w necie, czemu mnie mierzi działalność wielkiego G którego narzędzi chętnie używam. BTW miałem mieć o nim pogadankę, nawet tytuł roboczy wymyśliłem „Google symbiont czy pasożyt” ale po raz kolejny nie było netu w uczelnianym komputerze do prezentacji (mimo iż prowadząca zamawiała)  to jak miałem o googlach mówić.

Tia zdecydowanie dobry weekend, nawet zgubioną dzieciaka legitymację ktoś przyniósł do domu, są uczynni ludzie na świecie

DZIĘKUJĘ CI O NIEZNAJOMA JESZCZE RAZ :*

szkoda że nie przeczyta ale kto wie, świat jest mały.

Dobra koniec, musze jeszcze zdalny fakultet z „roboty” zrobić skoro w domu nie ma netu 🙂


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Czerwiec 2009
Pon W Śr Czw Pt S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Foty biblioteczne ;)

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)