Archive for the 'ver. 4.xx' Category

upgrade do nowej wersji

od wczoraj dysponuję wersją 4.1x do obsługi moich interfejsów wejścia –  wyjścia (dla tej co uważa że piszę za mondsze chodzi o papu i kupkę oraz podglądanie, macanie itd. ), a co mi życzono wstawiam poniżej zobaczymy co się sprawdzi 😉

Najlepsze życzonka,
wielkiego w życiu słonka,
smutków małych jak biedronka,
szczęścia dużego jak smok,
pomyślności na kolejny życia rok
i miłości, bo ona dostarczy Ci radości.
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Z okazji urodzin 100 lat życia i 200 lat piwa picia!

Z okazji urodzin, życzę Ci by każdy następny dzień był lepszy od minionego, szczęścia w miłości, osiągnięcia założonych celów, spełnienia nie tylko zawodowego, wspaniałego domu, udanych dzieci, wspaniałego pojazdu, wesołych kumpli, pilota i skrzynki piwa.

Duuuuuużo zdrowia i spełnienia marzeń. Uśmiechu i optymizmu każdego dnia!
Wszystkiego NAJ! NAJ! NAJ! A w czwartek wygranej w totka – 9 balonów :mrgreen:

Sto, a nawet dwieście lat i oby Twój Optymizm nigdy nie zgasł ;-)

takiej radości w przyszłym roku !! :mrgreen: :-P :-D ;-)
wszystkiego spełnionego!

Sto lat, zawsze z łatwym dostępem do piwa ;-)

Sto złotych lat!!!!!!!

Sto lat życia, urody oraz seksu :)

Wynika mi że dziewczyny wiedzą w czym gustuję 😉 ale z długością życia to przesadzają. Toż można wpaść w alkoholizm jak by się tyle lat żyło. Dajcie żyć wersja 8.x to aż nadto aby obejrzeć ten świat a  ileż można czekać by zobaczyć co jest po drugiej stronie?

Chyba czas zrealizować będzie piwną zachciankę w tym roku. A gdyby tak to jeszcze w ustrzykach zrobić wtedy bym miał „wash and go” 😉

Reklamy

to już jest koniec

Miło było przez ponad 2 lata.

Dzięki

Były dni gorsze a czasem lepsze, więcej i mniej trudu włożonego.

Kapka emocji, kapka potu, słowa ostre, słowa gładkie.

Szczypta złości, pełna garść śmiechu.

Było i się skończyło to już jest koniec i nie ma już nic 😉

pozostaną wspomnienia, kilka znajomości…

Dziś się żegnam z robotą nr 1 🙂

praca licencjacka początek przygody

Uroczyście dodaję do bloga tag  „praca licencjacka„.

Poszedłem na studia by w jakieś mierze poczuć się jak student (balanga non-stop itd :>) Myślałem że wszystkiego 1 semestr wytrzymam, do pierwszych egzaminów, a tu rachu ciachu, wanna piwa, a może dwie i czas o wiekopomnym dziele naukowym myśleć.

Od tygodnia już wracam myślą do pytania o czym dokładnie chciałbym napisać pracę licencjacką, jakie konkrety w niej zawrzeć?  Owszem robota nr 4 skutecznie mnie rozprasza, ale przecie nie usiądę nad świeczką w pozycji lotosu i nie będę medytował w tej intencji, pomimo iż coraz bardziej buddę z wyglądu przypominam 🙂

Na domiar wszystkiego moje źródło do jakiś tam bardziej obserwacji niż badań nad bibliotekarskim fragmentem blogosfery, bibliotekarz.com osiągnęło ponad 90% swoich możliwości i muszę na gwałt odciąć kawałek bazy albo wręcz postawić ją od nowa. W sumie to muszę sprawdzić czemu mam aż 23 000 blogowpisów, coś musiało się zepsuć bo chyba nie napisaliście tyle wciągu jednego roku ale kto to wie?, kilka blogów się agreguje. A właśnie będę pisał pracę o bibliotecznych blogach 😀 tak więc ci od bibliotecznych blogów (długo by wymieniać) możecie się spodziewać że będę was nękał głupimi pytaniami…

Tak mi trochę dziwnie, początek pewnego etapu zacznę od sprzątania ciekawe co pozostawię a co wywalę. To będzie gruntowne sprzątanie! od zardzewiałych śrubek w szafie w przedpokoju do całkowitej czystki na serwerze (przy okazji wdrożę nową politykę bezpieczeństwa danych) to będzie prawdziwa rewolucja wymiana wszystkich starych haseł, rzeź kont różnej maści, ujednolicenie wszystkiego 😀

Czas przetrzepać i przewietrzyć co się da – skąd u mnie taka chęć działania narasta?

Czyżby to jakiś syndrom 40-latka zaczynał działać? Wow WooW AUUUUUUUUUU

94

Byłem wczoraj na urodzinach mojego dziadka właśnie skończył 94 lata i jest najstarszym człowiekiem jakiego znam 🙂

Stara solidna marka, niestety zaczyna się sypać do tego stopnia że dziadek sam twierdzi że już czas na niego, bo co to za życie słabo widzi, słabo słyszy zębów nie ma…

Prawda jest taka takich twardzieli już nie robią, niech się schowają segale bondy i supermeni. Wujek zabrał dziadkowi narzędzia jak ten mając ponad 80 lat szedł do ogródka sąsiadki wielkie drzewo co wichura przewróciła ciąć. Mając ponad 70 lat dziadek latał jeszcze na partaniny i potrafił bruzdę w ścianie pod rurki wykuwać w chwili gdy większość jego kolegów rówieśników już dogorywała, albo kwiatki od spodu wąchała. Niesamowity facet.

To chyba przez jego nauki jak coś robię to z zachowaniem nadmiarowego marginesu bezpieczeństwa/perfekcjonizmu. Czasem jest to jak przekleństwo 😦 Nie przykleję na glutomata obrazka do ściany tylko wezmę wiertarkę, wywiercę dziurkę, wsadzę kołek i dopiero śrubka i obrazek. To nie są nowoczesne szybkie technologie na gumę do żucia. Bywa iż sam sobie tłumaczę (ze słabym skutkiem) że nie warto i glutomat załatwi sprawę, ale trwałość nade wszystko. Mam świadomość że tracę czas na zbytnie dopieszczanie rzeczy związanych z moją pracą przez co gubię na wydajności ale cóż tak mam i już, ma być dobrze a że wolniej, coś za coś.

W rodzinie się śmieją z dziadka że ściana się przewróci a kołek pozostanie coś w tym jest. Może to głupie ale jestem dumny że potrafię kołek drewniany wystrugać z klinikiem w dodatku! stara dobra przedwojenna wiedza dziadkowa.

Dziadek jest uniwersalny, kiedyś pisałem o jego dziadkowym lekarstwie na przeziębienia. Ostatnio z synem pół litra wódzi wypili (po równo) i dziadzio stwierdził że jest pijany ale sprawdzi czy naprawdę, jak wejdzie po schodach do siebie to nie jest pijany 🙂 (oczywiście na trzeźwo też ma problem się dostać na swoje pięterko) ale to oddaje wielkiego ducha jaki w nim siedzi. Dajcie żyć dziewięćdziesięciolatek i gorzałę wali a nie proszki, maście i inne zdrowotne świństwo mu tylko w głowie.

Ja to nie doczekam takich lat.

Tak mi zresztą wszyscy wczoraj mówili, że mam o siebie zadbać, biegać i inne takie brednie. Walę to! Ja nie chcę żyć wiecznie! Jak patrzę na mojego brata (37 lat na oko zdrowy byk) i on mi mówi że serce mu pika, że to, że tamto,  że śmierci się boi, że może ma coś tam, to od razu zaczynam być chory :> Po co tak żyć by narzekać nie rozumiem tego 😦 brak mu zainteresowania czy jak?

Wyszło mi kilka żyłek w oku i było czerwone, już mi wywróżyli że to najpewniej rodzinne nadciśnienie czy coś tam, że mam się oszczędzać, niestresować, nieobżerać, i inne na nie. Tak wiem dobrze chcą i dobrze mi radzą, ale co mam biegać i żywić się trawą? czy ja Qń jestem? Mam się czuć jak dziadek? po  co żyć, skoro nie można nic? Żeby było śmiesznie zaraz wyciągnęli maszynkę do pomiaru ciśnienia i chyba poza dziećmi to wszyscy sobie mierzyli ile mają.

PARANOJA jakaś, rozważam możliwość odpuszczenia kolejnej rodzinnej imprezy bo może padnie hasło cukrzyca (ciotka jedna ma) i będą wszystkich kłuli żeby wynik sprawdzić.

Acha mój trzeci pomiar ciśnienia w życiu (pierwszy jak do wojska brali, drugi jak do szpitala trafiłem) wykazał 140/90 a może na 80  już nie pamiętam 🙂 co prawda tłumaczyli mi co to znaczy ale  nie wiem i nie chcę wiedzieć odnotowuję tutaj żeby nie zaginęło, bo to podobno istotne mierzyć ciśnienie [blach]

mam doła

Ktoś tam rozpacza że ma ciężko, że nie daje rady, że egzaminy a ja się pytam czym są egzaminy naprzeciw wieczności?

Czy wie coś na temat zmarnowanego życia ojca który mógł uczynić życie dziecka łatwiejszym…

JA WIEM

mam już chyba za wielki przebieg…… poza zużyciem pojawia się coś jeszcze, dopada poczucie że się spieprzyło delikatnie mówiąc, że za bardzo się ufało lekarzom, że wygodniej było milczeć

dałem dupy, a cierpi moje dziecko nie ma gorszej kary

to nie przejaw kryzysu 40-latka ani sesyjnego stresu – to nowa dzisiejsza wiedza którą zdobyłem………….

_________________
mam dość bycia początkującym ojcem
17 lat praktyki a ciągle gówno wiem : (
jedyne co widzę to popełnione błędy !
jestem durniem czekającym na śmierć

w poszukiwaniu nowego sera

Tak się kończy buszowanie w necie za narzędziami do stworzenia nowej wersji samego siebie 🙂 czyta się o poszukiwaniu złotego runa w postaci sera.

Na dość ciekawym wortalu o myśli przewodniej „znajdź czas Dla Siebie” wyczytałem że ktoś poleca książkę Spencer Johnson „Kto zabrał mój ser” że świetna i szybko się czyta …. Cóż była w bibliotece to wziąłem, fakt godzinka i po książce. Wszystkiego raptem 90 stron z przedmową drukowane wielkimi wołami w tym +- 10 całostronicowych obrazków i sporo stron zapisanych w 1/3 jak bym miał kupić tą broszurkę za 24 zł to chyba by znaczyło że oszalałem.

„Kto zabrał mój ser” to dość dobra opowieść pokazuje na suma sumarum kilku stronach maszynopisu /może 4-5/ sposób myślenia, jak rodzi się zastój i jak go pokonać lub nawet uniknąć. Autopromocja książki jak to ludziom pomogła, jak uratowała życie i inne zachęcacze do jej kupna zajmują 14 stron a w treści też się trafiło coś mocno podobnego. Niestety  te książki tak mają że zawierają wielką autopromocję siebie i autora w treści 😦

Przeczytać nie zawadzi bo można faktycznie coś z tego wyciągnąć dla siebie ale nie szalał bym z doskonałością przekazu i innymi przypisywanymi jej terefere.

Niewiedzieć czemu jakoś skojarzyła mi się z „Pod prąd” – KSU? może ilość przekazu jest podobna ??

qrf

w tym roku będę w ustrzykach i niech potem potop…. starczy czekania czas na zmiany 😀

arek ver. 4.0

zima za oknem, zima w domu 😦

Chyba szykuje mi się podział mieszkania, bo z własnego domu się nie wyprowadzę, a zaczynam mieć już serdecznie dość tego jak to wspólne mieszkanie wygląda 😦

Podobno nic tak nie motywuje człowieka jak kłopoty. Tak więc w ramach przygotowań do kryzysu i lepszego jutra intensyfikuję pracę nad ulepszeniem swojej wersji 😉

Ruszyły już prace projektowe co w sobie poprawić i w organizacji życia również. FreeMind się sprawdza całkiem dobrze w tym zastosowaniu. Mapa myśli rozrasta się, a że zamierzam wesprzeć się trochę GTD to poszukuję książek i wiedzy na ten temat ale po naszemu 🙂

Na mapie już wyrysowałem cele 7 dniowe, 30 i 90 dniowe też rysuję, zapewne to będzie jakaś moja odmiana tej techniki ale system 2 minutówek się sprawdza. Przetestowałem i polecam „Jeśli coś zajmie ci poniżej 2 minut zrób to od ręki” to działa faktycznie! nie ma się głupich spadów do których trzeba wracać. Zmieniłem częstotliwość sprawdzania emaili przez program pocztowy na co godzinę, a prawdopodobnie jeszcze zmienię żeby sprawdzał raz na 3 godziny – będzie mniej okazji do rozpraszania się, a zawsze można kliknąć pobierz jak czekamy na coś pilnego.

W końcu pewnie pojawi się czas na zachciankę o nazwie tango i przymus o nazwie angielski, z ciekawszych tematów do terminarza wylądowała zasada poświęć codziennie 15 minut na sprzątanie, to naprawdę sporo czasu na ogarnięcie biurka i warsztatu jeśli będzie codziennie sprzątane.

Teraz ważne bo nie mam koncepcji na to 😦

Szukam, albo jak nie znajdę będę tworzył listę słówek do nauczenia się jednego nowego na każdy dzień. Widziałem kiedyś kalendarz z takimi słówkami ale po angielsku. Macie jakąś koncepcję skąd wytrzasnąć takie ciekawe słowa? bo słownika po kolei nie chce mi się zakuwać, lepiej żeby to był jakiś sensowny zbiór słówek używanych czasem, ale potocznie i bardziej sensowny niż „xxx – nazwa miejscowości w powiecie łękołody” losowana z wikipedi.


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Sierpień 2019
Pon W Śr Czw Pt S N
« Sty    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Foty biblioteczne ;)

Najpopularniejsze wpisy

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)


Reklamy