Posts Tagged 'grubas'

94

Byłem wczoraj na urodzinach mojego dziadka właśnie skończył 94 lata i jest najstarszym człowiekiem jakiego znam 🙂

Stara solidna marka, niestety zaczyna się sypać do tego stopnia że dziadek sam twierdzi że już czas na niego, bo co to za życie słabo widzi, słabo słyszy zębów nie ma…

Prawda jest taka takich twardzieli już nie robią, niech się schowają segale bondy i supermeni. Wujek zabrał dziadkowi narzędzia jak ten mając ponad 80 lat szedł do ogródka sąsiadki wielkie drzewo co wichura przewróciła ciąć. Mając ponad 70 lat dziadek latał jeszcze na partaniny i potrafił bruzdę w ścianie pod rurki wykuwać w chwili gdy większość jego kolegów rówieśników już dogorywała, albo kwiatki od spodu wąchała. Niesamowity facet.

To chyba przez jego nauki jak coś robię to z zachowaniem nadmiarowego marginesu bezpieczeństwa/perfekcjonizmu. Czasem jest to jak przekleństwo 😦 Nie przykleję na glutomata obrazka do ściany tylko wezmę wiertarkę, wywiercę dziurkę, wsadzę kołek i dopiero śrubka i obrazek. To nie są nowoczesne szybkie technologie na gumę do żucia. Bywa iż sam sobie tłumaczę (ze słabym skutkiem) że nie warto i glutomat załatwi sprawę, ale trwałość nade wszystko. Mam świadomość że tracę czas na zbytnie dopieszczanie rzeczy związanych z moją pracą przez co gubię na wydajności ale cóż tak mam i już, ma być dobrze a że wolniej, coś za coś.

W rodzinie się śmieją z dziadka że ściana się przewróci a kołek pozostanie coś w tym jest. Może to głupie ale jestem dumny że potrafię kołek drewniany wystrugać z klinikiem w dodatku! stara dobra przedwojenna wiedza dziadkowa.

Dziadek jest uniwersalny, kiedyś pisałem o jego dziadkowym lekarstwie na przeziębienia. Ostatnio z synem pół litra wódzi wypili (po równo) i dziadzio stwierdził że jest pijany ale sprawdzi czy naprawdę, jak wejdzie po schodach do siebie to nie jest pijany 🙂 (oczywiście na trzeźwo też ma problem się dostać na swoje pięterko) ale to oddaje wielkiego ducha jaki w nim siedzi. Dajcie żyć dziewięćdziesięciolatek i gorzałę wali a nie proszki, maście i inne zdrowotne świństwo mu tylko w głowie.

Ja to nie doczekam takich lat.

Tak mi zresztą wszyscy wczoraj mówili, że mam o siebie zadbać, biegać i inne takie brednie. Walę to! Ja nie chcę żyć wiecznie! Jak patrzę na mojego brata (37 lat na oko zdrowy byk) i on mi mówi że serce mu pika, że to, że tamto,  że śmierci się boi, że może ma coś tam, to od razu zaczynam być chory :> Po co tak żyć by narzekać nie rozumiem tego 😦 brak mu zainteresowania czy jak?

Wyszło mi kilka żyłek w oku i było czerwone, już mi wywróżyli że to najpewniej rodzinne nadciśnienie czy coś tam, że mam się oszczędzać, niestresować, nieobżerać, i inne na nie. Tak wiem dobrze chcą i dobrze mi radzą, ale co mam biegać i żywić się trawą? czy ja Qń jestem? Mam się czuć jak dziadek? po  co żyć, skoro nie można nic? Żeby było śmiesznie zaraz wyciągnęli maszynkę do pomiaru ciśnienia i chyba poza dziećmi to wszyscy sobie mierzyli ile mają.

PARANOJA jakaś, rozważam możliwość odpuszczenia kolejnej rodzinnej imprezy bo może padnie hasło cukrzyca (ciotka jedna ma) i będą wszystkich kłuli żeby wynik sprawdzić.

Acha mój trzeci pomiar ciśnienia w życiu (pierwszy jak do wojska brali, drugi jak do szpitala trafiłem) wykazał 140/90 a może na 80  już nie pamiętam 🙂 co prawda tłumaczyli mi co to znaczy ale  nie wiem i nie chcę wiedzieć odnotowuję tutaj żeby nie zaginęło, bo to podobno istotne mierzyć ciśnienie [blach]

Reklamy

słodkie brownie

U rosmy w linkach wyczaiłem bogatego bloga o pieczeniu ciast.

Dzieciak stwierdził mi ostatnio że chce normalny obiad a nie pudding 😦 to się nie zrealizowałem kulinarnie, dlatego dziś porzucając robotę bez końca nr4 wymknąłem się do kuchni.

Oryginalny przepis robiący mi za natchnienie jest tutaj ja oczywiście (w końcu od czego jest kuchnia) improwizowałem.

W sumie to tylko niewielką wariację wykonałem raptem trochę  więcejczekolady (o pół tabliczki), kasia zamiast masła i zielony grejpfrut plus gruszka zamiast truskawek. Grejpfrut odmiana jego przodka o nazwie POMELO taki bez goryczy i smaku 😉 obrałem z pancernej skórki, poszarpałem na kawałeczki, gruszka mała obrana i pokrojona w cząsteczki (owoców było zdecydowanie więcej niż w przepisie).

Jak raz będzie do kawki … czekam aż się upiecze to strzelę fotkę i będę pisał dalej.

Podobno to seksownie czekoladowe ciasto 🙂

brownie by niedoszły bibliotekarz

brownie by niedoszły bibliotekarz

fota strzelona ale problem z kartą w aparacie wstrzymał mnie dwa dni z dopisaniem reszty tekstu. Ciasto fajne wyszło, kleiste trochę, aromatyczne bo połowę aromatu rumowego dodałem 🙂

Fajnie się je robi ani razu nie ubrudziłem ręki, doskonałe ciasto dla tych co nie lubią grzebać się w jedzeniu.

Rewelacyjnie mało sprzątania jedna miska i forma do pieczenia 🙂 No tak jeszcze z garnka co za łaźnię wodną robił wodę musiałem wylać oraz nóż i trzepaczkę trzeba doliczyć koniec, 5 elementów do mycia -z rewelacja.

wow wow auuuuu już zaczyna być moim ulubionym ciastem !

Następne ciasto potraktuję orzechami włoskimi, rodzynkami namoczonymi w spirytusie, oraz migdałami i być może orzechami brazylijskimi.

Godne polecenia 🙂

pieczyste na śniadanko

Tak mnie naszło 🙂 o pieczystym napisać. Może kogoś „natchnie” taki obiad 🙂
Wczoraj było smaczne prosto z piekarnika buchające aromatem, a dziś na zimno również pyszne w smaku, więc podaję przepis na chyba najprostsze pieczyste w moim życiu 🙂

najprostsze pieczyste

najprostsze pieczyste

Składniki

  • dwie łyżki słodkiego sosu chili
  • łyżka musztardy sarepskiej
  • kopiasta łyżeczka soli
  • łyżka majeranku
  • trochę zestruganej gałki muszkatołowej
  • połowa białej cebuli
  • pecyna mięsa (słaby kilogram)
  • czosnek 1 ząbek
  • śmieci z ogórków konserwowych (marchewka cebulka itd)
  • smalec, olej

czosnek kroimy w słupki (+- 8 słupków) i wtykamy głęboko w nakłucia zrobione nożem w mięsiwie, w inne dziurki po nożu wtykamy śmiecie z ogórków konserwowych (chyba akurat latosie miałem pod ręką) też koło 10 nakłuć

w żaroodpornej misce mieszamy wszystko (cebulka zgrubnie pokrojona) poza tłuszczem i wsadzamy w to przygotowane mięsko taplając z każdej strony

miskę wsadzamy na dobę do lodówki, niech się marynuje mięsko w sosie

następnego dnia dokładamy do miski tłuszczyk, wstawiamy odkryte na godzinę, półtorej (w zależności od wielkości mięsa i pożądanego stanu wypieczenia) do piekarnika i gotowe 🙂 faktyczny czas pracy nad potrawą poniżej 10 minut tyle że poleżeć musi i piecze się mocną godzinę.

Oczywiście jako że ekonomicznym trzeba być 😉 na drugim poziomie upiekłem kartofelki z pieczarkami na blasze i dlatego widać je na focie w misce, gdzie po wczorajszym obiadku niezjedzona resztka wylądowała.

świat jest mały

Nie do wiary jak się to wszystko składa w poniedziałek wspominałem o akcji „Bicie jest głupie” że mi się podoba a wczoraj sączyłem piwo w założycielem fundacji Kidprotect organizującej tą akcję Jakubem Śpiewakiem.

Prawie rok temu miałem się spotkać ze znajomą z czata ale coś jej wypadło i nie przyszła. Potem jakoś się mijaliśmy, a wczoraj ciach zaprasza mnie na piwo mówi że będą jeszcze 2 inne „nicki” to sobie pogadamy w realu. Co zrobić poszedłem 🙂

Znajoma przy stoliku coś tam mówiła do mojego sąsiada że go ostatnio mało w telewizorni widać i takie tam. Ja oczywiście z mediami obyty jak Eskimos z deską surfingową nie wiedziałem kto zacz,  ale miło sobie pogadaliśmy, trochę o muzycznej drodze jaką przebył, o komputerach (w końcu to o czym czatowicze mogli by gadać), o fundacji w której pracuje, o ludzkich potrzebach, itd.

Postanowiłem z rana dzisiaj zobaczyć z kim piwo piłem i gadałem pół wieczora a tu taki myk 🙂 niespodzianka pełną gębą. Muszę wejść mu na priva i powiedzieć że robi kawał dobrej roboty która działa.

Z rzeczy śmiesznych (a przynajmniej mnie bawiących) nasz stolik miał amerykańską wagę chyba wszyscy poza Jakubem mieli powyżej setki na wadze 😀 jak  pewien wagon trzeci.

A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.

rower !

palma zadziałała /czytaj odbiła/ i zamiast kijków do nordic walking mam rower 🙂 swoją drogą to schiza by za cenę 5-8 kijków można było kupić rower podobnej im klasy

model składak na większych kołach

cel poprawa wizerunku 😉  i kondycji

wykonanie codzienny dojazd do pracy i powrót z niej 7 kilometrów w jedną stronę czyli niedaleko

koszt zwrot do dwóch miesięcy jeśli nie zmieni się cena benzyny

skutek zobaczy się jesienią

start działań samonaprawczych jak zejdą śniegi

ciekawe czy wytrwam, czy podołam i /na co nie mam wpływu/ czy zadziała 🙂

cel jest jasny i potrzebny, więc musi się udać kwestia ile to zajmie czasu jest sprawą drugorzędną 🙂 mogę się tym zająć bez stresowo, bo nie mam noża na gardle, ale czas już na mały lifting organizmu nadszedł, kiedyś trzeba o siebie zadbać 😉 tak tak szykują się zmiany po studiach 😀

Grubasy cz. 2 :)

To sobie popatrzyłem na kijki 😦 Olimpijka zawiodła mnie, kupa ludzi, namioty ze sprzętem wszelakim   również sportowym a kijków żadnych nie było 😦

Oczywiście nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło, wróciłem obładowany różnymi książkami po 1 zł, poćwiczyłem targowanie i bycie otwartym 😉 Udało mi się kupić książkę „Komsanowa Bogumiła – Książka i jej czytelnicy w dawnej Polsce” której tytuł chyba padł na wykładzie, ale nie wiem czy tylko jako materiał do przygotowania pracy na zajęcia, czy jako ogólną lektórę pomocną w egzaminie. Przeczytałem na chybił trafił jeden rozdzialik i nie powiem fajna przeczytam całą. Książka dość unikatowa bo na alledrogro jej nie ma i chyba tylko w 2 antykwariatach google ją pokazało w szalonych cenach w porównaniu z ta którą dałem 🙂

Wracając do tytułu 😉 psychologa z tego zespołu nie polecam, jakoś ktoś kto manipulację nazywa hipnozą nie jest według mnie wiarygodny. Przykładowo do jednej z kobiet powiedział „czy może Pani zamknąć okno” jak ta wstała to stwierdził że ją zahipnotyzował bo mogła odpowiedzieć „tak” albo „nie” zamiast wstać aby je zamknąć. Moim zdaniem cienias jakiś, przez 30 minut paplał wkoło ale nic nie powiedział konkretnego poza autopromocją towarzystwa którego jest prezesem.

Dietetyczki, te dały ciekawy pokaz co jest zdrowe a co nie i jak napis FIT na opakowaniu ma się do zawartości – szkoda gadać. Ważna informacja jaką wyniosłem z ich pogawędki to czytać etykiety ze zwróceniem uwagi na kolejność składników (ustawa wymaga aby trzymały kolejność zgodną z zawartością procentową w produkcie) np. jogurt z miodem a kolejność cośtam, cośtam, syrop glukozowo-fruktozowy, cośtam, cośtam, miód – oznacza że tego miodu to tam nie ma prawie choć słodziutki jogurcik :D. Swoją drogą to podobno w stanach to właśnie ten syrop glukozowo-fruktozowy odpowiada głównie za otyłość społeczeństwa, u nas jeszcze chyba można dodać przecier jabłkowy jeden z głównych składników czekolad nadziewanych wedla np. malinowej 🙂 Generalnie to warzywa, warzywa, warzywa, nieoczyszczone ziarno i rybki można jeść, głodówki wszelakie rozwalają naszą przemianę materii i nie powinno się ich praktykować nawet jednodniowych tu cytat

bo jak się człowiek ma czyścić kiedy nie ma się czym wypróżnić?

Kolejna ciekawostka to otręby caculki, wskazane, dobre ale jak chcesz sobie kiszki zakleić to rewelacyjne są do tego, weź 3-4 łyżki stołowe wymieszaj z mlekiem wypij i ciesz się sklejeniem jelit 😀 Otręby wprowadza się stopniowo do diety od 1 łyżki i nie miesza z mlekiem jogurtem itd. Banan zawiera 2 łyżki cukru więc jest niewskazany i to tyle co mam zapamiętać

Jemy co 4 godziny ale mało i na 2 – 3 godziny przed snem, a nie o 18 i potem nic, bo jak się kładziesz o 1 w nocy to rozwalasz gospodarką cukrem i puchniesz 😦 tak samo dobrze jest łyknąć co nieco na fajrant zanim się wróci do domu 🙂 żeby mieć te posiłki co 4-5 godzin. Po wstaniu trzeba zjeść śniadanie do 30 minut od wstania, PRZED KAWĄ 😀

Trenerka z kolei powiedziała że ćwiczenia wieczorne robią masę mięśniową a poranne spalają tłuszcz i wcale nie trzeba się zasapać jak reksio wystarczy tylko podnieść na jakąś godzinkę tętno zgodnie z wyliczankami, jak ktoś będzie chciał to wygrzebię jak to liczyć.

Im wiecej czytam o nordic walking tym bardziej myślę o zakupie kijków i oczywiście ich używaniu, ktoś chętny na spacerki?

spotkanie grubasów

W czwartek i piątek „zadbałem o siebie” i poszedłem na spotkanie dla grubasów 🙂 W czwartek zaliczyłem wykład wielotematyczny a w piątek warsztaty.

Odemnie zależy czy to był czas zmarnowany, czy wręcz przeciwnie. W moim grafiku dwa popołudnia to sporo i żal by było je stracić całkowicie, sama wiedza nie czyni chudszym 🙂 a szkoda.

Mam świadomość że jestem grubasem i mówiąc szczerze mi to nie przeszkadza, ale ponieważ było blisko to poszedłem się uświadomić co mi grozi 🙂

Posłuchałem nic bardzo strasznego nie usłyszałem, owszem padały różne nazwy chorób i narządów ale nikt wiecznie żyć nie będzie przecież. Za to trenerka udowodniła mi że mam mięśnie których nie używam na co dzień. Zachęcała bardzo do nordic walking podobno podczas łażenia z kijkami pracuje 90% mięśni i chyba wystarczająco mnie przekonała do tego rodzaju ćwiczeń. Mam nawet tajny plan 😀 podobno łatwiej się uczyć wykonując jakąś pracę fizyczną bo wtedy obie półkule mózgu pracują, więc kijki w dłoń angielski w uszy i modlitwa bym nie zdurniał do końca 🙂 Oczywiście jeśli wygrzebię trochę czasu, ale powinno się udać bo to 2 w jednym i oba przydatne.

reszta w następnym odcinku 🙂 bo teraz idę popatrzeć po ile są kije 🙂


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Wrzesień 2018
Pon W Śr C Pt S N
« Sty    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Foty biblioteczne ;)

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)


Reklamy