Posts Tagged 'second life'

Asus UX30

Wczoraj dostał mi się w ręce asus UX30, niby fajny ale nie chciałbym go za żadne pieniądze dla siebie.

Ma fajny wygląd obudowy, jest cieniutki i to chyba jedyne co tak naprawdę jest w nim fajnego, no może jeszcze gniazdo HDMI.

Z zaobserwowanych dobrych rozwiązań to aplecik umożliwiający przeglądanie fotek, słuchanie muzyki, obsługę gg, icq, google talk i skype, stron www bez uruchamiania systemu operacyjnego.

Nie bawiłem się długo ale zdaje się być ciekawy wielodotykowy touchpad, gdzie gmeranie trzema palcami ma dać dobre efekty np. przy przewijaniu stron, co może zrekompensuje niewygodny (być może wyłącznie w tym konkretnym urządzeniu) prawy klawisz.

Wszystkie gniazda są umieszczone pod klapkami które znając życie zaraz się wyłamią. Jak ma się kabel ethernetowy (jakąś firmówkę) z zalaną grubszą wtyczką lub skuwką będą problemy go wetknąć bo miejsca mało. Do zewnętrznego monitora trzeba przejściówkę stosować 😦 taką z końcówką podobną do miniusb. Brak wejścia na mikrofon eliminuje go jako narzędzie dla nadawania w radiu internetowym.

Akumulator jest niewymienny, wbudowany, więc dla tych co w trasę brali dwa żeby im prądu nie zbrakło sprzęt się nie nadaje, a jak bateria zdechnie to tylko serwis ją wymieni 😦

Najbardziej powalająca mnie, jest klawiatura no sorry muszę to powiedzieć taką samą (tyle że gumową) widziałem w commodore 116 :D. Nie tylko mnie (jak czytałem) drażnią również białe diody świecące niczym latarnie i dwa guziki włączające, jeden od normalnego uruchomienia a drugi od uruchomienia (błyskawicznego) w trybie Express Gate tym od gg skype i pokazu mediów.

Wielkością jest to coś pośredniego pomiędzy obecnymi laptopo-desktopami 17′ a dzieciątkiem, przy 13,3′ monitora to taki ni pies ni wydra tym bardziej że obudowa jest spora a nie ma napędu DVD. Za duży by nosić, za mały by pracować (oczywiście moim zdaniem).

Zobaczymy jeszcze co powie jego przyszła użytkowniczka na jego temat za jakiś czas.

Prędkość działania testowana w Second Life nie odbiega od dzieciątka, bilo punkty wydajności raptem 3,2 ze względu na słabą grafikę, więc nie poszaleje się na tym sprzęciorze pomimo 64 bitów.

I to tyle technikali.

Do biblioteki nawet dla szefostwa się nie nadaje, zresztą chyba tak naprawdę dla niewielu się nadaje to pudełko 😦

Jeszcze na zakończenie ciemna blaszana obudowa i błyszczący plastik w środku świetnie przyjmuje ślady łapek, od razu widać że ktoś się dobierał do naszego sprzętu 😉

Reklamy

cervantes

Tak sobie myślę nad stałością i zmiennością pomiędzy którymi ciągle się przemieszczam . Po tych latach pojawiającej się sporadycznie obserwacji i analizy samego siebie, nadal potrafię się sobą zadziwić 😀

Odkryłem (po raz kolejny zresztą) że potrafię sam sobie wmówić że jest dobrze, gdy dobrze nie jest, czary po prostu 🙂

Czuję że znów ulegnę zachciance i zamiast przykładnie posiedzieć nad angielskim tzn. męczyć go dalej tyle że skuteczniej 😀 Znów mi się zajączkuje pod czapką i chętka na hiszpański wraca. Może prosty zakaz siedzenia w second life by się przydał? w końcu to właśnie najfajniejsze (moim zdaniem) hiszpańskojęzyczne miejsca mnie tak nakręcają (tam jest zabawa nie to co na polskojęzycznych wyspach). Angola jeszcze nie znam w stopniu w jakim bym chciał a myślę łapać się za drugi język, echh tu by się stałość przydała a nie zmienność. Ale jakie argumenty sobie wyszukuję aby się hiszpańskiego pouczyć, no ba „trzeci język świata”, „oficjalny w międzynarodowych organizacjach” i jakoś równoczesna wiedza że jest używany głównie na zadupiach i w krajach biednych spływa po mnie (jak nic chęć wypływa z siedzenia w second life). Więc na cholerę mi ten język? logicznie rzecz biorąc angielski poprawić jest bardziej sensownie.

Tia nie ma co układy logiki mi szwankują, zaś procesor emocji najwyraźniej korzysta na tym.

Fakt jest faktem od zawsze się oszukiwałem 🙂 raz kiedyś, dotąd rzucałem monetą aż wypadł w końcu orzeł sugerujący wagary 😀 no i jak tu się z przeznaczeniem spierać 🙂

Nie ma co dobry jestem, z głupich pomysłów to nie chce mi się na studia wracać. Nic się nie zmieniło ale jakoś chęci studiowania brak :(. Sam nie wiem skąd to wypływa, zadziwia mnie jednakowoż bardzo. Pewnie konsekwencja wbita przez dupę prawie 30 lat temu pogna mnie abym skończył je, ale jakoś smak zaginął, zobaczymy może do jesieni wróci.

Tia „jak w dupę dostała poszła spać bez szemrania” albo

nie ma co dobre reklamówki, dają do myślenia…

wybity ząb google?

Jakiś czas temu jako „alternatywę” dla second life zainstalowałem Lively od google.

Działało szybciej i chyba nawet wygodniej niż second life tyle że było baaaardzo ograniczone w porównaniu z tym pierwszym, choć w porównaniu z MSN to było wypasione jak na czat obrazkowy. Jednak z powodu braku interesujących możliwości zarzuciłem branie udziału w tym projekcie googla. Dziś postanowiłem sobie odinstalować lively i żeby sprawdzić czy dobrze robię kliknąłem aby uruchomić, a tam ku memu zdziwieniu qpa ! projekt został wstrzymany. Tak się zastanawiam czy było zbyt małe zainteresowanie czatem z ruchomymi awatarami, czy to efekt kryzysu jaki dotknął google – stawiam na kryzys bo przy ich potencjale to tylko kwestia czasu była aby wyrwali część użytkowników second life podnosząc możliwości lively. Jak by nie patrzeć to pierwszy ząb który zobaczyłem że google sobie połamało, bo wygląda na to że google sobie ostrzy zęby na wszystko co jest dostępne w sieci i w co można wciągnąć za darmo do roboty internautów.

Tak, tak moim zdaniem google to wielki wykorzystywacz daje „wędkę” np. możliwość umieszczania moich punktów na maps.google.com, ale potem do mojego wiaderka ze złowionymi rybami wrzuca różne chciane /tzn idealnie dobrane do mojego profilu co mnie przeraża bo z czasem ulegnę/ i niechciane reklamówki, a dodatkowo moich w trudzie stworzonych map używa gratis do swoich celów. Tak więc zastanawiam się czy to jest symbioza z ich strony czy pasożytnictwo? a może to ja jestem pasożytem na ich pożywce, sam już nie wiem…. choć raczej to ci co nie maja własnego wkładu do sieci są pasożytami. Jeśli każdy polski internauta choćby raz w roku /jak ja ;)/ coś sensownego dopisał do wiki, albo dodał do dmoz to o ile więcej by było dobrych informacji, ale niestety ssaczy jest więcej niż tych co dają.

A skoro juz jesteśmy przy mapach googla 🙂 to możecie mi puscić listę księgarń i antykwariatów warszawskich jakie znacie a jeżeli sie okaże że będzie na niej jakieś miejsce którego jeszcze nie mam na moich mapach, w zamian dam wam dostęp do właściwej 🙂

Mapa księgarń liczy obecnie ponad 300 lokalizacji a antykwariatów niestety tylko 40.

Second Life pusta kraina możliwości

Często się spotykam z opisami które mają się nijak do moich obserwacji „drugiego życia”. Żeby nie było niedomówień chodzi o wirtualne drugie życie czyli second life a nie jakieś ukryte rozdwojenie osobowości 😉

Pod adresem Wirtualny świat jako źródło informacji – zachowania użytkowników Second Life i możliwości dla bibliotekarzy jest fajny długi artykuł o tym jak na zachodzie widzą Second Life ale moim zdaniem to bardziej wizja jakie może być to drugie życie i co może oferować a nie rzeczywistość. Z tym że pod awatarem może się ukrywać każdy /wiem testowałem różne/ i nawet biały dostanie się do harlemu i wyjdzie w całości po całonocnej balandze nie zamierzam polemizować, z tym że ludzie odzyskują tam nogi, ręce, pozbywają się łysiny i prężą wirtualne mięśnie też nie bo to prawda, ale przytaczanie że idą na koncert i jest to alternatywa koncertu to już zaczyna być „niepokojące” bo czy to opera czy jakiś inny koncert jakość dźwięku będzie taka sobie /nie sprawdzałem empirycznie koncertów ale sądzę że trochę o dźwiękach z sieci wiem,   sprawdzę jeszcze aby się upewnić/ i na pewno nie da taki koncert poczucia siły i dzikości w pogo, czy braterstwa w upaleniu się przy reggae 😉 taki koncert to nędzna namiastka, chyba nawet słabsza od herbaty w skręcie zamiast tytoniu.

Nie jestem specem od Second Life ale krążę w nim już czas jakiś jako Ksiegarz Szczepanski jakby ktoś szukał, zdołałem zrobić kilka elementów i poznać parę osób. Moim zdaniem Second Life to martwe miasta w których się przeważnie nic nie dzieje, przepełnione reklamą. Odwiedziłem kilkanaście „bibliotek” i szczerze mówiąc może ze dwie – trzy były ciekawe lub wartościowe ale użytecznych na zasadzie wygody używania nie trafiłem. Jak dla mnie biblioteki w Second Life to taki banner do stron www nic więcej. Zupełnie nie wykorzystane możliwości 😦  chyba nie było by problemem aby biblioteki oferowały np. subskrypcję „motto na dziś” albo „kalendarium pisarzy” nie udało mi się dotrzeć do jakichkolwiek aktywnych usług bibliotek przydatnych dla dużej części użytkowników Second Life. Nie twierdzę że ich nie ma ale nie znalazłem /poza usługami dla studentów danej uczelni/ a trochę szukałem, więc jak znajdzie je ktoś co SL wie niewiele?

Jak dla mnie poza rzadkimi ciekawymi imprezami ludzie się gromadzą w trzech miejscach tam gdzie dają elementy za darmo /skóry,  ciuchy, gadżety itd/, gdzie można zarobić na siedzeniu czy też innych klikaniach lindeny, i tam gdzie najwięcej jest ludzi a może tylko ja mam taki „fart” że jak klikam na mapie miejsce gdzie jest sporo ludzi to ląduję na wszelakiego rodzaju placach zabaw dla dorosłych od sadomacho poprzez zwierzęta do publicznych orgietek grupowych.

Jak moje obserwacje mają się do przytaczanego „wzniosłego” opisu pomyślcie sami ale Second Life z moich obserwacji to esencja niskich zachowań,  „samo zło” wiem bo będąc ponętną blondyną /rudą, siwą itd też byłem ;)/ ciągle mi „escort” proponowali 😀 w first life chyba /my faceci/ nie jesteśmy aż tak namolni ale nie wiem 🙂  czekam na wypowiedzi faktycznych kobiet na ten temat  🙂

Second Life tzw. drugie życie

Zarejestrowałem się tam jakiś czas temu jako Ksiegarz Szczepanski i teraz czy chcecie czy nie podzielę tym co zobaczyłem 🙂

Po pierwsze potrzebny jest mocny komputer i nie wszystkie karty grafiki są obsługiwane, kolejna zła wiadomość łącze do netu też powinno być mocne. Nawet jak się spełni te dwa wymagania to trzeba się uzbroić w cierpliwość bo z kolei łącza Linden Labs dostawcy Second Life nie są wystarczająco wydajne i generują się lagi przy ściąganiu grafiki i tekstur tak że widać bandę ludzi /szarych sylwetek/ i czeka się długo na to by zobaczyć jak są ubrani itd

Mówiąc szczerze to trochę jestem rozczarowany ludźmi na jakich trafiam jakoś nie bardzo chcą rozmawiać a ci co chcą to po hiszpańsku /portugalsku 🙂 i nie wychodzi gadka przez translatory 😦 aczkolwiek bywa miło

Generalnie najczęściej ludzie są albo tam gdzie się zarabia lindeny albo w strefach wolnego seksu gdzie awatarki robią naprawdę wyuzdane rzeczy, używając wymyślnych sprzętów i wieloosobowych układów. Jak do tej pory a straciłem już ładnych parę godzin na to inne życie i wychodzi mi że ludzie realizują tam tylko bardzo niskie potrzeby.

Rozważałem możliwość zainwestowania w tą platformę i postawienie tam virtualnej księgarni 🙂 ale o ile koszty miesięczne utrzymania skrawka powierzchni są jeszcze akceptowalne to koszt stworzenia platformy jest już spory 😦 „od 3 tyś do nieskończoności” /cytat kreatora/ przy czym za te 3 tysie to liche możliwości są oferowane, co przy niskim nasyceniu polakami nie zwróci się na pewno w rozsądnym czasie. Haczyk tkwi gdzie indziej, być może dzięki tej platformie udało by się nawiązać kontakt z jakąś polonią i im dostarczać książki ale to za duża w tej chwili dla mnie inwestycja w coś tak bardzo niepewnego więc puki co odpuszczę ale nie zapomnę.

Odnoszę wrażenie że jak się poprzednio rejestrowałem jakieś 2 lata temu to było o wiele większe zainteresowanie krainami jako takimi samymi w sobie, nie wspominając że golizna nie była aż tak bijąca po oczach i uprawiania seksu na ulicy wtedy nie zaobserwowałem.

Ciekawe kiedy czarni rozpoczną nagonkę na tą szalejącą tam pornografię tak pornografię i to dość ostrą miejscami np. widziałem konia – normalnego kopytniaka /bez skojarzeń/ pod którego można wejść w wiadomym celu.

Swoją drogą są tam piękne miejsca jak pewna plaża z naprawdę realistycznym widokiem i szumem morza – powaliłem tam kiedyś awatara na ręczniku pod gwiaździstym niebem przeglądającym się w wodzie i długo sobie tam leżał a ja odrywając się co i rusz od pracy na drugim kompie duszą byłem razem z nim 😉


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Sierpień 2019
Pon W Śr Czw Pt S N
« Sty    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Foty biblioteczne ;)

Najpopularniejsze wpisy

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)


Reklamy