Archiwum dla Maj 2009

no idzie się pochlastać

Z powodu „moralniaka” wobec dziecka minęła mnie balanga roku 😦

Chyba muszę iść na jakąś terapię czy cuś i uwolnić się od tego poczucia winy co rozwala moje życie, w końcu to już dorosła baba (a przynajmniej rżnie taką), a to że się poczuwam do problemu na którego wystąpienie i tak nie miałem wpływu, to mój głęboki niezaleczony problem najwyraźniej…

Nie wiem co mnie ominęło (na pewno doskonała zabawa) ale stenogram początku zapisu na sekretarce telefonu o 4:18 brzmi:

Arku kochanie jest piąta a my właśnie wracamy z jakiejś imprezy i szkoda że cie z nami nie ma, jesteśmy gdzieś na jakimś powiślu, prowadzi nas……

Boszz nawet nie macie pojęcia jak ja bardzo żałuję….. takie doborowe towarzystwo zostawiłem i poszedłem lizać stare na nowo rozdrapane rany w samotności. Teraz myślę że może lepiej było zostać z nimi, uwalić się i wypłakać się w babskim gronie. Być może mnie by ulżyło, na pewno by zrozumiały i pewnie ryczały ze mną.

Cóż podjąłem decyzję że nie rozwalę radosnej imprezy własnymi żalami to znaczy że mam nie marudzić 🙂

Więc koniec doła,

koniec żali,

jestem wielki 😀

dam radę

Podobno na zakończenie licencjata mam załatwić jakieś domki żeby balanga mogła trwać……… i trwać…… 😀

mam doła

Ktoś tam rozpacza że ma ciężko, że nie daje rady, że egzaminy a ja się pytam czym są egzaminy naprzeciw wieczności?

Czy wie coś na temat zmarnowanego życia ojca który mógł uczynić życie dziecka łatwiejszym…

JA WIEM

mam już chyba za wielki przebieg…… poza zużyciem pojawia się coś jeszcze, dopada poczucie że się spieprzyło delikatnie mówiąc, że za bardzo się ufało lekarzom, że wygodniej było milczeć

dałem dupy, a cierpi moje dziecko nie ma gorszej kary

to nie przejaw kryzysu 40-latka ani sesyjnego stresu – to nowa dzisiejsza wiedza którą zdobyłem………….

_________________
mam dość bycia początkującym ojcem
17 lat praktyki a ciągle gówno wiem : (
jedyne co widzę to popełnione błędy !
jestem durniem czekającym na śmierć

żyję intensywnie :D

Nawet na bloga czasu brak
Z jednej strony fajnie bo dzieje się, ale z drugiej licho bo nie dzieje się to co bym chciał (praca zamiast baletów :D)
Choć źle nie jest 🙂 już zapomniałem jak to fajnie jest być webmasterem jak ma się w garści spory serwis. Ilość kontaktów gwałtownie wzrasta :>
Dobra koniec ukradłem 5 minut jadę do drugiej roboty, a może dziś uda się wyrwać kolejne kilka godzin na magiczne cyferki z wielkiej księgi. Powiem szczerze podoba mi się UKD i mówcie o mnie zbok, szkoda że mam tak mało czasu na bliższe zapoznanie się z tą cegłą. Chyba właśnie aby się z nią zapoznać poszedłem na studia. (bosz… naprawdę chyba jestem zboczony)

przegapiłem 20 tysięcy

nie złotych

nie mil żeglugi

ale odwiedzin 🙂

to dość znacząca liczba jak weźmiemy poprawkę na to kto i co tu pisze :/

ale o gustach się nie dyskutuje widać niektórym się blog podoba skoro wracają 🙂

dzięki za pompowanie mojego ego (no nie mogłem się powstrzymać jak sobie balon frekfencyjny w sejmie przypomnę)

 

Bańka mego ego rośnie :)

Bańka mego ego rośnie :), i czasem z korzyścią dla zdrowia pęka 😀

se sja pra ca coś tam je szcze

Zaczyna się zagęszczać 🙂 

Mówiąc krótko sesja 😀

Nowa umowa już czeka tylko na moje pióro YUPPI, więc po latach wracam do webmasterki i znów się prawdopodobnie zacznie 100 tysięcy maili i telefonów, a może nie? wkońcu to kontrakt tylko  z jedną firmą i osób chcących coś na wczoraj nie będzie multum. Czas pokaże… ważne że sama praca przyjemna i w komfortowych warunkach bo zdalna 🙂 Więc nogi na stół, klawiaturka na kolana i nikt się nie kwasi że muzyka leci taka jaką lubię 🙂 że tam czat, tu blog, a tam jeszcze coś innego.  Liczy się żeby zrobione było, a czy w między czasie sprawdzam cenę pizzy na węgrzech nikomu nic do tego.

Dlaczego interesuje mnie cena pizzy za granicą ? Cóż myślę o praktykach, pojawiła się informacja że takowe mają szanse zaistnieć jeśli będzie zainteresowanie 🙂

Może nie jest jakieś kolosalne zainteresowanie tymi praktykami u mnie na roku, ale ja bym się wybrał i jedna z dziewczyn gotowa jest też pojechać (a przynajmniej tak napisała) i w ten sposób limit miejsc ulega wyczerpaniu. Do wyboru może być Wiedeń i Budapeszt jako stary pragmatyk wybrałem Budapeszt. Jako praktykantom dadzą nam tylko pracę i nocleg, dojazd i micha we własnym zakresie tak więc ceny żywności jednoznacznie wskazują na Węgry a jeszcze (przed)wczoraj się dowiedziałem, że budapeszt nosi nazwę „Małego Paryża”.

20  lat temu albo i więcej kolega pokazywał mi fotki z wycieczki do Budapesztu i nadal pamiętam te dachy z  kolorowej dachówki… więc wrażenie zrobiły jakieś.

Lokalizacja wybrana pozostaje tylko problem czy praktyki będą dostępne i drugi duży problem o nazwie nowa praca. Przeszkód jest kilka, czy da radę tak ją ustawić aby zadziałała zdalnie międzynarodowo 🙂 a może da się jakoś skusić poprzedniczkę na miesiąc partaniny extra? No i jeszcze jakiegoś ludka będę potrzebował zatrudnić do innej roboty (jest miejsce dla elektryka na spokojne 1/2 etatu jakby ktoś szukał ) więc mam szansę wykazać się zdolnościami organizacyjnymi.

to shiza pisać posta 3 dni ale takie mam teraz realia czasowe 🙂 kręci się 😀 mocno !!

tak jak lubię

bibliotekarz.tel

Zbankrutuje kiedyś na domeny 🙂

Znów kupiłem kilka tym razem z końcówką .tel 🙂

Przymiarki do http:// *.tel już robiłem dawno, ale trzeba było udowadniać prawa do zakupu wtedy, a że nie bardzo mi się chciało tego robić i koszty były wyższe znacznie więc odpuściłem.

Trochę żal że http://arek.tel to nie jest mój adres, ale to nie taka wielka strata jeśli weźmiemy pod uwagę ograniczenia tych domen.

Na dobrą sprawę to tylko (i aż zarazem) książka adresowa. Można wstawić w gotowy szablon swoje dane teleadresowe i kilka innych prostych pól tekstowych. Z różnych rodzajów kontaktów dostępne są:

  • Phone
  • SMS
  • Email
  • Fax
  • Web Page
  • Skype Call
  • GoogleTalk Call
  • MSN Live Messenger Call
  • ICQ Chat
  • Skype Chat
  • AIM Chat
  • GoogleTalk Chat
  • MSN Live Messenger Chat
  • Yahoo Messenger Chat
  • XMPP Jabber Chat
  • FTP
  • Secure Web Page
  • SIP
  • h323
  • MMS (Phone)
  • EMS (Phone)
  • SMS (Email)
  • MMS (Email)
  • EMS (Email)

Muszę przyznać że bardzo ciekawa kolejność i zawartość, chyba widzą wielką przyszłość w mms-sach i sms-ach skoro są w wersji telefonicznej i mailowej. Ciekawe też jest że rozbili VOIP-a na różne pozycje SIP, h323, skype itd. trochę również mnie zdziwiło FTP w takim miejscu kontaktowym ale faktycznie może być przydatne dla niektórych.

Zastanawia mnie jak tą usługę odczują Yellow Pages, PKT i inni produkujący książki telefoniczne oraz prowadzący bazy danych firm. W moim odczuciu jest to dla nich konkurencja wielkiej mocy. Strony tego katalogu (to chyba dobre określenie) będą mocno indeksowane i przetwarzane, można w nich podać wiele informacji, za które trzeba ekstra płacić wydawcom książek. Jest na nich mapa, wszelkie kontakty, można tworzyć subdomeny zawierające poszczególne działy firm, a wszystko za 30-40 złotych rocznie! Ilość miejsca na słowa/frazy kluczowe jest spora w porównaniu z ilościmi oferowanymi przez wydawców książek telefonicznych na ich stronach.

Tak na pewno się domeny tel czkawką odbiją tym firmom (nie wspominam o wyszukiwaniu informacji w ich systemach dających kuriozalne wyniki)

Z ciekawszych spraw strony są przystosowane do wyświetlania na wszelkich urządzeniach a myślę że są robione głównie pod telefony komórkowe i pda. Co istotne nie zawierają żadnych reklam, zwłaszcza konkurencji co się czasem widuje w serwisach informacyjnych (yp, pkt i innych)

Z tego co mi się gdzieś obiło o oczy to cała zawartość wizytówki jest wpisana w rekordy dns tak jak adresy internetowe, więc pozostało tylko pogratulować świetnej koncepcji autorom tego rozwiązania. Ciekaw jestem co czas przyniesie, bo wydaje się to być niezły pomysł na zaistnienie w sieci, zwłaszcza dla mniejszych firm, o wiele prostszy i tańszy niż robienie swojej strony internetowej wyłącznie jako wizytówki adresowej.

Ciekawskich jak wygląda taka wizytówka zapraszam na bibliotekarz.tel Jeśli ktoś chce swoją subdomenę np. super.bibliotekarz.tel zapraszam 😉

drukarki pdf-ów

Tworzę sobie środowisko pracy na dzieciątku i ciągle czegoś mu jeszcze brakuje 🙂

Dziś od rana walczę z „drukarkami” generującymi pdf-y. Po szybkim przeglądnięciu dostępnych (oczywiście darmowych) zainstalowałem sobie cztery.

  • Qprinter 2.0
  • PDFCreator
  • doPDF v6
  • Bullzip PDF Printer

Do moich celów będę używał PDFCreator, jako że potrafi nadawać automagicznie nazwy plikom, oraz wstawiać opisy (autor, tytuł, słowa kluczowe, itd) na podstawie zadeklarowanych zmiennych.

Przykładowo wstawiam znacznik <DataTime> i program sam wpisuje mi w nazwie pliku datę i czas, poza tym jako jedyny poprawnie wstawia polskie znaki w opisach. Niestety nie generuje aktywnych dowiązań do linków w tekście, z testowanych jedynie qprinter to potrafił (i to chyba jego jedyna pozytywna cecha).

Instalacja wszystkich przebiegła bezproblemowo, PDFCreator doinstalował sobie dodatkowo z sieci ghostscript więc połączenia online jest wskazane przy jego instalacji.

Najwięcej możliwości konfiguracyjnych ma Bullzip i nawet nad nim się zastanawiałem ale jak zamiast polskich liter w nazwie zapisywanego pliku wstawił mi ? (znaki zapytania) w związku z czym musiałem ręcznie zmieniać nazwę przed zapisywaniem to go odpuściłem. Przecież nie będę na to tracił czasu przy konwersji 100 plików, tyle klikania to samobójstwo by było.

Nie sprawdzałem czy blokowanie drukowania, zaznaczania itd. działa w tych wszystkich drukarkach poprawnie jako że nie będę raczej zmuszony tego używać. W PDFCreator działa poprawnie.

Qprinter, Bullzip i PDFCreator mają zbliżone jakości wydruku (domyślnie ustawione),czas generacji pdf-a też podobny, oraz produkują zbliżony rozmiar plików wyjściowych, trochę większe generuje Qprinter.
Rozmiar generowanego PDF-a testowałem na różnych 4 typach plików źródłowych: txt, doc, ppt, html.

doPDF generował domyślnie najlepszą jakość ale pociągało to za sobą ogromne rozmiary tworzonych plików (nie umożliwia zmiany jakości „w locie” więc go odpuściłem jako pierwszego). Drugiego wyeliminowałem Qprintera bo pojawiły się początkowo problemy przy generowaniu plików (komunikaty o ghostskrypcie którego ponoć nie używa) i poza linkami nie dawał nic dobrego. Trzeci odpadł Bullzip za głupoty w nazywaniu plików i problemy z polskimi literkami w znacznikach.

LEJDIS I DŻENTELMENS   UUUUUWAGA OOOOOOOOOGGGGŁŁŁAAAASZAM

Zwycięzcą pozostał [orkiestra tusz]

PDFCreator

resztę wirtualnych drukarek z radością wykasowałem 🙂

małe zmiany w wielkim G

Dziś miałem chwilkę na grzebnięcie w necie ot tak dla przyjemności.

Pokasowałem w bibliotekarz.com trochę kategorii z 31 stron zostało 12 :). Dopisałem kolejną bibliotekę co się zgłosiła do projektu (w poprzednim tygodniu dopisałem dwie co też się same zgłosiły) skoro same przychodzą to  wypada dopisać, choć adresy co kiedyś zebrałem nadal częściowo czekają na swoją kolej niestety 😦 może jednak w końcu je dopiszę.

ale chciałem o czym innym 🙂 na bibliotekarz.com znalazłem wpis isbnik-a o zmianach wielkiego G.

Wielkie G się zmienia, podobno czuje oddech na plecach więc polepsza swoje usługi. Poszedłem za proponowanym linkiem poczytałem i stwierdziłem że przetestuję. No i zaczęło się marnowanie czasu 🙂

Ponieważ trzeba się odwoływać do wielkiego G w stanach albo w anglezji to wietrzyłem kłopoty. I słusznie, niby wyświetlał się adres google.co.uk ale poszukiwanego menu nie było, w wynikach bibliotekarz.com mieścił się w top 10. Więc małe drapanie po głowie jak oszukać mechanizmy googla i już za pomocą ogólnodostępnego proxy w UK (żeby wielki G widział ipka z wyspy) wchodzę na stronę i widzę menu jak w filmiku.

Człowiek program 1:0 – prawie nokaut w 20 sek.

Nie powiem dość ciekawe rozwiązanie, możliwość sortowania informacji według czasu można się pozbyć nieaktualnych ogłoszeń z wyników wyszukiwania (jest to również dostępne w opcjach zaawansowanych polskiej wersji G), podpowiedzi innych zapytań też mi się spodobały. Wyników w stylu „mapa myśli” nie widziałem niestety, bo proxy użyte przeze mnie, nie przepuszczało skryptów javy :(.

Jest jeszcze „linia czasu” niby ciekawe rozwiązanie a niby nie 🙂 można doprecyzować sobie czas klikając na umieszczonej u góry linii czasu ale jakoś brak mi przekonania do tego rozwiązania, może jeśli kiedyś będę szukał informacji z konkretnego dnia, to się to narzędzie przyda ale póki co to nie podeszło mi. W wyszukiwaniu w angielskim G przez proxy bibliotekarz.com był już poza pierwsza dziesiątką, więc widać różnice jak google wyświetla wyniki wyszukiwań w zależności od regionu.

Generalnie nowe rozwiązania są dość ciekawe i być może przydatne, poczekamy kiedy się pojawią i u nas.

Nasi udzielają wywiadów ;)

„Nasi” w sensie studenci IINiSB UW

W Perspektywach znalazłem:

„Znaczącą rolę ma również pomoc, jaką student Uniwersytetu uzyskuje w czasie studiów – to pozwala rozwinąć skrzydła. I w ogóle przyjemnie jest móc powiedzieć: Tak, studiuję na Uniwersytecie Warszawskim, bo to „marka” – mówi Justyna Grzymała, studentka IV roku z Instytutu Informacji Naukowej i Studiów Bibliologicznych UW.”

I trudno się nie zgodzić że UW to „marka” 🙂 (też mi miło że na nim studiuję) choć w tym roku druga za UJ, co ciekawe raptem o promil, czyli 0,10%. Podobno różnica jest w granicy błędu statystycznego ale regulamin rankingu obliguje do wyłonienia jednego zwycięzcy.

Muszę do Justyny napisać maila, niech mi doprecyzuje jaką pomoc miała na myśli, może o czymś nie wiem?

szlachcic jam ci jest ;)

Czytam sobie na historię kultury książkę „Szlaki kultury polskiej” i co przeczytam trochę to sobie myślę jak to „Szlachcicem być” było. Już nawet się zastanawiam czy to w genach przechodzi czy jak? bo trafiają się fragmenty które wypisz wymaluj jakbym siebie widział. Nie wiem czy są faktycznie zgodne ze mną, ale są bardzo bliskie mojemu wewnętrznemu postrzeganiu siebie i moim przekonaniom.

„Szlachcic polski XVII w. nie pragnął bowiem być ani zawodowym żołnierzem, ani też wykwintnym dworzaninem, nie widział też siebie w roli członka któregoś z bardziej rygorystycznych kościołów. Swój ideał życiowy chciał realizować bez nadmiernych wyrzeczeń i bez niepotrzebnej ascezy.”

„Szczęście ziemianina-szlachcica – pisał swego czasu Kurtybacha – polega na tym, że nie uznaje on żadnego nad sobą zwierzchnika, pracuje wtedy, kiedy ma na to ochotę, ubiera się według własnego upodobania, nie troszczy się o żywność, gdyż ma jej pod dostatkiem w własnych posiadłościach […] nie drażni go nadęta pycha magnatów czy dygnitarzy państwowych, bo będąc od nich niezależnym, może ich bezkarnie lekceważyć.”¹

Choćby te dwa fragmenciki, a jest całe mnóstwo innych równie pasujących, niestety nawet te które omawiają przywary do mnie pasują. I co tu zrobić z takim fantem? jeśli przyjmiemy moje plany na dalszą przyszłość które jeszcze bardziej wpisują mnie w obraz ziemianina. Chyba jednak to z krwią przechodzi faktycznie, ba nawet Starostą już mnie nazywają 😉 Był też taki fragmencik o pchaniu się na nawet nic nieznaczące urzędy, ale nie będę książki przepisywał wypożyczcie sobie 😀

¹J.Tazbir, Szlaki kultury polskiej, Warszawa 1986 s. 47 i 51.


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Maj 2009
Pon W Śr Czw Pt S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Foty biblioteczne ;)

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)