Archiwum dla Marzec 2009

do aresztu za włosy

W czasach czasy obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej będąc na przepustce stwierdziłem że trzeba zrobić coś alternatywnego bo oszaleję w MON-ie i ufarbowałem się na czerwoniutko (zielony kolor na jaki miałem chęć u nas w kraju nie był dostępny, niebieskiego i innych ciekawych również nie było, takie czasy :().

Wracam do jednostki no to u reszty kompani śmichy, hihy, wyrazy uznania, rano w czapkach biegiem na stołówkę i w kolejkę za michą. Ponieważ stołówka to „czapki zdjąć” i wtedy szef kompani zwany siurem zobaczył moja „drobną” zmianę  w fryzurze. Oczywiście nikt z poza naszej kompanii nie widział tej różnicy, gdyż poza ludźmi ze swojego piętra koty nikogo nie znały. Ale mój szef kompani postanowił to zmienić 🙂 choć zapewne nieświadomie. Wyobraźcie sobie jakieś 1 500 żołnierzy (cała jednostka) na stołówce a ten palant zaczyna ryczeć jak dziki „STĘPLOWSKI TY SKURWYSYNU NIE BĘDZIESZ ZE SWOJEGO SZEFA KOMPANII CHUJA ROBIŁ” i w taki to prosty sposób zapewnił ciszę na stołówce i każdy patrzył co za skurwysyn swojego szefa tak wkurwił 🙂 Miał chłop głos potężny to fakt 🙂 i nieźle mnie zjebał aż w końcu dowódca kompanii go zabrał na bok i studził :D.

WOW spełniłem marzenie wielu chłopaków podnieść ciśnienie trepowi. Ale tak się niestety skończyła moja anonimowość, cała jednostka mnie rozpoznawała choć wściekle rudych było ze trzech poza mną. Jak kiedyś poleciałem na lewiznę, po browara to mnie przez lornetkę rozpoznali skubańce i męczyli z kim poszedłem, bo widzieli 2 żołnierzy echh.

Szef jak się „uspokoił” zabrał mi 2 dni urlopu nagrodowego i jeszcze wsadził na tydzień do aresztu za karę. To były moje najlepsze dni w wojsku, dziadkowie dzielili się kremem do golenia (którego jako kot nie mogłem używać), żarcie areszt dostawał jako pierwszy więc było ciepłe, zaprawy (7 kilometrów biegiem co rano) nie było, i święty spokój przez całe dnie.

Reklamy

fryzura ala piesek

Dawno, dawno, temu jak miałem lat bodajże czternaście miałem podobną fotę tyle że włosy były do ramion :). Matka nosiła ją w portfeliku i kiedyś jej koleżanka widząc focię w przelocie, wypaliła „O jaki ładny piesek” 😀

Pamiętam jak kiedyś mi koleżanka ponad 2 godziny kręciła loki a rozpadły się w niecała godzinę 🙂 Jednak najfajniej było jak mnie mało kto poznał w szkole po ostrzyżeniu, zresztą nawet własny pies dopóki się nie odezwałem to warczał, ale tak już jest, jak się z włosów do ramion robi włosy na Edwarda Gierka albo i krótsze.

Z włosami miałem jeszcze jedną fajna akcję, trafiłem za nie do aresztu!  🙂

może napiszę jutro o tym.

banalnie prosty test – gxxxx prawda

!#$%^$@#%^

aż strach myśleć co wymyślą jeszcze 😦 przedmiot „Studia nad globalizacją” platforma internetowa ibiza uw prowadzący zadają  tekst do przeczytania z kilkoma tabelkami na końcu a wprowadzenie do testu brzmi:

Test jest banalnie prosty i dotyczy tekstu wykładu „Migracje – pogoń za pracą i dobrobytem”.

Jest to test zamknięty, jednokrotnego wyboru (tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa). Każdy z Państwa ma dwie próby na jego rozwiązanie, każdorazowo limit czasu wynosi 10 minut.

Pytań jest 12, każde pytanie warte jest 1 punkt, tak więc maksymalnie można zdobyć 12 punktów. Przy ocenianiu będzie wzięta pod uwagę tylko najlepsza próba.

Dostępne jest poniżej minuty na pytanie, czy to teleturniej w tv?
przykład rzekomo banalnego pytania poniżej:

W roku 2001 największa liczba uchodźców pochodziła z:
Wybierz odpowiedź
a. Sudanu
b. Afganistanu
c. Iraku
d. Palestyny

Nie przeczę że treść jest prosta sięgam do odpowiedniej tabeli analizuje jej treść i wprowadzam informację, tyle że zanim mi się uruchomi acrobat reader, mija 3 minuty nie daj boże jeszcze włączy się jego aktualizacja…. szkoda gadać, pomysł z testem na czas przez internet jest po prosty makabryczny. Co jeśli ktoś ma słabego dostawcę internetu – porażka zawalasz przedmiot nie ze swojej winy.

Szczęściem że usiadłem do szybszego kompa i używam szybkiego foxit readera (przy acrobat reader zabrakło by mi czasu) dobrze że nie siadłem do mojej standardowej maszynki. Wyrobiłem się w czasie zostało mi nawet 40 sekund naddatku, ale czy na tym ma to polegać? Jak ktoś będzie chciał ominąć problem z czasem, to nagra stronę i spokojnie znajdzie odpowiedzi na drugie podejście. Zwykła głupota jak przykładowo chwilowy problem z łączem wydłużający pobieranie o 30 sekund by położył mi test 😦 a co w przypadku starszej wolniejszej maszyny?

A może prowadzący uważają że wszelakie tabelki trzeba znać na pamięć? i jak podstawówce 30 lat temu preferują zakuwanie nie rozumienie?

Pamiętacie z 1 roku?

Dajcie po ptaszku tym co ich pamiętacie i uważacie że warto o nich pamiętać 🙂

Oczywiście jest to anonimowa ankieta, w której mogą głosować również ludzie z zewnątrz (więc proszę nie fałszujcie wyników) więc jej wyniki traktujmy z przymrużeniem oka bo nie wiadomo kto głosował i na kogo.

Tym co chcą wywierać presję na wykładowców polecam ankietę dostępną w USOSie 😀 tu jest tylko zabawa.

nowy ciężar

Tak sobie myślę że skoro ta blogowa pisanina zaczyna być czytana (a tak, ku memu nieustającemu zdziwieniu wskazują statystyki) dojdzie mi kolejny ciężar 😦

Nie ukrywam że mam świadomość mojej słabości do znaku / jako oznaczenia tekstu w nawiasie, a dziś się doszukałem że to „negatywna  maniera”. Poczytałem również trochę o pisaniu i tak myślę, że chyba czas poza samym pisaniem zacząć ćwiczyć jego jakość. Ba nawet mam jakiś radosny komentarz że coś źle napisałem 😦 Czas już wkońcu się dowiedzieć kiedy stawiać przecinek a kiedy pisać z wielkiej litery a nie na czuja wstawiać bo ładnie się komponuje graficznie 😀

Nie będę jakimś purystą językowym, nawet nie mam ambicji wiedzieć wiele, ale już czas zadbać o troszkę większą jakość pisania.

Przyda się ta ortograficzna wiedza przy pisaniu licencjatu, a kto wie może i kiedy indziej też (wkońcu mam książkę napisać :>) Tak po cichu się przyznam że w weekend podejmę bajkopisarską próbę, akcja dziejąca się w świecie high-end, to będzie techbaja. Ale co mi z tego wykwitnie to nie wiem, może nawet i wkleję na blogaska :> Jakoś po dowiedzeniu się że są conajmniej dwie książeczki o kupie, to nabrałem śmiałości do napisania bajki a że życie dało treść to trzeba ją spisać.

Uwaga tworzę nowe słowo!

Oficjalnie utrwalam niniejszym wpisem w necie na wieki wieków i zapisuję sobie jego autorstwo 🙂 (zgodnie z dostępną mi wiedzą słowo jeszcze nie istnieje)

TECHBAJA – oznacza bajkę dziejąca się w świecie procesorów, komputerów, sieci teleinformatycznych, występują w niej tylko syntetyczne osobowości i postacie, nie mające z białkowymi formami życia nic lub niewiele wspólnego .

Teraz pozostało opatentować koncepcję takiej bajki, zastrzec słowo i przekazać wszelkie nabyte prawa do słowa i koncepcji wnukowi 🙂 Może jego wnuk dzieki takiej schledzie po przodku coś zyska.  Niestety jestem jednym z ostatnich z mojej gałęzi rodu, a ponieważ wyprodukowałem tylko dziewczynę więc na mnie koniec tej odnogi.

FreeMind po polsku

Używam na codzień freemind-a do ogarnięcia zbyt wielu informacji generujących się z powodu mojej głupoty ;).

Muszę się przyznać że pazerność na punkty ECTS doprowadziła mnie do sporej głupoty jaką się okazało wzięcie 3 zdalnych fakultetów na platformie COME UW. Fakultety te wymagają ode mnie tyle pracy co wszystkie pozostałe przedmioty ze wszystkich semestrów razem. Widocznie nie jest to sposób nauki jaki pasuje mojemu przyswajaniu wiedzy. Cóż nabrałem sobie na głowę to mam, więc wspieram się FreeMind-em.

Pod adresem domowym pobierania jest wersja 0.9 beta freemind po polsku. Jest to RC3 więc nie jakaś mocno rozsypująca się, ale raczej wersja w fazie testów końcowych 🙂

Po pobraniu najbogatszej wersji FreeMind instalacja na windows xp poszła głaciudko. Kazałem nadpisać mu katalog zainstalowanej wcześniej i używanej z powodzeniem wersji 0.8 freemind.

Dodam że /na gorąco po 1 dniu używania/ freemind po polsku a zarazem w kolejnej wersji jest dużo bogatszym programem niż wersja której używałem do tej pory. Miałem w ramach „odpracowania” za używanie przetłumaczyć go, ale ktoś już to zrobił więc pozostaje mi tylko testować fremind i testować oraz raportować problemy jeśli się pojawią. Z przyjemnością to zrobię, bo dobre darmowe oprogramowanie trzeba wspierać.

🙂

Nie wiem czy już pisałem że mam w planach wrzucić tu gdzieś mapy myśli z kursów które robię /choć są bylejakie aczkolwiek treściwe :)/ może się komuś przydadzą?

poległem :(

Chciałem sobie strzelić ciekawą fryzurkę na wyjazd do ustrzyk. I kiszka fryzurki nie będzie chyba że znajdę szybkiego fryzjera.

Koncept wydawał się prosty ale niestety realizacja jego przez 3-4 godziny mnie przeraża. Nie lubię  jak fryzjer mi gmera w czuprynie. Dobra jeszcze z godzinę może bym wytrzymał ostatkiem sił, ale 3-4 godziny to już nie dam rady zwłaszcza, że nie byłoby to siedzenie pod suszarką a plecenie warkoczyków. Nie mylić dredami te mnie nie kręcą.

Echh miałem mieć fajne warkoczyki, takie dobierane w tył jak Forrest Whitaker w „Ghost Dog”, tyle że to ponad moje siły tak długo się męczyć z fryzjerem.

Osobną sprawą jest cena, pani stwierdziła że przy moich włosach to jakoś od 300 zł w górę. I pomyśleć że są tacy co mi kudłów zazdroszczą, a to same straty przecież.

Cóż sprawdzę jeszcze te informacje u innego fryzjera, jak się potwierdzą przejdę do planu B 🙂

Dość ciekawy może nie tak jak warkoczyki ale moim zdaniem fajny. Problemem jest że plan B choć mniej kontrowersyjny niż warkoczyki nie da się prosto anulować. Jak zbraknie kohonez to trzeba będzie w czapce chodzić jakiś czas ;).

Z drugiej strony – miny ludzi, choćby kontrahentów, wykładowców ……. bezcenne.


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Marzec 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Lu   Kwi »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Foty biblioteczne ;)

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)


Reklamy