Archiwum dla Październik 2008

Rybka

A dziś będzie kulinarnie 🙂

Właśnie kończę rybny tydzień i konkluzja jest taka że będę jeździć do supermarketu 😦

Niestety to jedyne miejsce gdzie można kupić rybę która pachnie rybą i smakuje jak ryba. Z dzieciństwa pamiętam że były sklepy rybne zwane centralą rybną, były tam puste półki za ekspedientkami, kilka gatunków ryby na ladzie i wielkie akwarium w którym tylko przed świętami były ryby /zapewne karpie/ a praktycznie cały rok stało puste. Musiałem być naprawdę mały bo te zakupy robiłem z babcią która jak miałem 6 lat to już nie mogła chodzić. Oczywiście Centrala Rybna odeszła w komunistyczny niebyt. Dlaczego pierwszy raz w życiu stawiam na supermarket? to proste nigdzie indziej w mojej okolicy nie mają rybki surowej a wszystkie mrożone nie mają smaku, nie wspominając o lodzie kupowanym w cenie ryby 😦 Jedna z rybek po odtajaniu była prawie o połowę lżejsza niż w sklepie i nikt mi nie wmówi że nie robią tego specjalnie.

Tak więc tydzień ryby już prawie za mną a czego to nie wymodziłem 🙂 krokiety z rybą, duszona rybka, zupa rybna, sznycel z ryby, smażona rybka, pasta rybna i na zakończenie dziś będzie znów smażona ale w końcu nie z mrożonki 🙂

Nie była to jakaś dieta ale od jakiegoś czasu chodziła za mną ryba to się dałem dogonić 😉 Jak by ktoś chciał to mogę się podzielić przepisami.

Ryby widocznie też lubię 🙂

bibliotekarz.com :)

Miło mi donieść że właśnie wspólnymi siłami przekroczyliśmy 1000 postów udostępnionych w dzienniku bibliotekarz.com. Na dzień dzisiejszy mamy zagregowane 44 blogi udostępniające kanały RSS i link do jednego bez 🙂

Jako że ilość odwiedzin powoli wzrasta /w ciągu ostatnich 30 dni było ich 900 i średnio każdy obejrzał 2 strony/, zaczynam myśleć nad wysłaniem stosownych zapytań do właścicieli zamieszczanych tu blogów o zgodę na publikację ich kanałów RSS pod adresem bibliotekarz.com. Ludzie są różni i pomimo udostępnienia kanałów RSS może nie będą sobie życzyć aby ich pracę wystawiać w takim miejscu.

W dość bliskich planach /zobaczymy czy się uda/ mam zalegalizowanie tego adresu jako formalnego czasopisma w sądzie. Kolejnym logicznym krokiem będzie wystąpienie o nadanie numeru ISSN ale to już w przyszłym roku zapewne.

Co będzie dalej jeszcze nie wiem, ale na pewno przez jeszcze jakiś czas będzie funkcjonować obecna wersja beta, niestety bez rozsądnego podziału na blogi ludzi, bibliotek, inne. Raczej do czasu pozyskania około 100 blogów nie będę nic zmieniał.

Ku memu miłemu zdziwieniu ludzie zaczynają linkować tego bloga, nawet jeśli nie są do niego dopisani 🙂 w końcu nie każdy musi pisać o bibliotekopodobych sprawach jak np. pani Anna Nogaj zlinkowała nas na swoim blogu za co dziękuję 🙂

Grubasy cz. 2 :)

To sobie popatrzyłem na kijki 😦 Olimpijka zawiodła mnie, kupa ludzi, namioty ze sprzętem wszelakim   również sportowym a kijków żadnych nie było 😦

Oczywiście nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło, wróciłem obładowany różnymi książkami po 1 zł, poćwiczyłem targowanie i bycie otwartym 😉 Udało mi się kupić książkę „Komsanowa Bogumiła – Książka i jej czytelnicy w dawnej Polsce” której tytuł chyba padł na wykładzie, ale nie wiem czy tylko jako materiał do przygotowania pracy na zajęcia, czy jako ogólną lektórę pomocną w egzaminie. Przeczytałem na chybił trafił jeden rozdzialik i nie powiem fajna przeczytam całą. Książka dość unikatowa bo na alledrogro jej nie ma i chyba tylko w 2 antykwariatach google ją pokazało w szalonych cenach w porównaniu z ta którą dałem 🙂

Wracając do tytułu 😉 psychologa z tego zespołu nie polecam, jakoś ktoś kto manipulację nazywa hipnozą nie jest według mnie wiarygodny. Przykładowo do jednej z kobiet powiedział „czy może Pani zamknąć okno” jak ta wstała to stwierdził że ją zahipnotyzował bo mogła odpowiedzieć „tak” albo „nie” zamiast wstać aby je zamknąć. Moim zdaniem cienias jakiś, przez 30 minut paplał wkoło ale nic nie powiedział konkretnego poza autopromocją towarzystwa którego jest prezesem.

Dietetyczki, te dały ciekawy pokaz co jest zdrowe a co nie i jak napis FIT na opakowaniu ma się do zawartości – szkoda gadać. Ważna informacja jaką wyniosłem z ich pogawędki to czytać etykiety ze zwróceniem uwagi na kolejność składników (ustawa wymaga aby trzymały kolejność zgodną z zawartością procentową w produkcie) np. jogurt z miodem a kolejność cośtam, cośtam, syrop glukozowo-fruktozowy, cośtam, cośtam, miód – oznacza że tego miodu to tam nie ma prawie choć słodziutki jogurcik :D. Swoją drogą to podobno w stanach to właśnie ten syrop glukozowo-fruktozowy odpowiada głównie za otyłość społeczeństwa, u nas jeszcze chyba można dodać przecier jabłkowy jeden z głównych składników czekolad nadziewanych wedla np. malinowej 🙂 Generalnie to warzywa, warzywa, warzywa, nieoczyszczone ziarno i rybki można jeść, głodówki wszelakie rozwalają naszą przemianę materii i nie powinno się ich praktykować nawet jednodniowych tu cytat

bo jak się człowiek ma czyścić kiedy nie ma się czym wypróżnić?

Kolejna ciekawostka to otręby caculki, wskazane, dobre ale jak chcesz sobie kiszki zakleić to rewelacyjne są do tego, weź 3-4 łyżki stołowe wymieszaj z mlekiem wypij i ciesz się sklejeniem jelit 😀 Otręby wprowadza się stopniowo do diety od 1 łyżki i nie miesza z mlekiem jogurtem itd. Banan zawiera 2 łyżki cukru więc jest niewskazany i to tyle co mam zapamiętać

Jemy co 4 godziny ale mało i na 2 – 3 godziny przed snem, a nie o 18 i potem nic, bo jak się kładziesz o 1 w nocy to rozwalasz gospodarką cukrem i puchniesz 😦 tak samo dobrze jest łyknąć co nieco na fajrant zanim się wróci do domu 🙂 żeby mieć te posiłki co 4-5 godzin. Po wstaniu trzeba zjeść śniadanie do 30 minut od wstania, PRZED KAWĄ 😀

Trenerka z kolei powiedziała że ćwiczenia wieczorne robią masę mięśniową a poranne spalają tłuszcz i wcale nie trzeba się zasapać jak reksio wystarczy tylko podnieść na jakąś godzinkę tętno zgodnie z wyliczankami, jak ktoś będzie chciał to wygrzebię jak to liczyć.

Im wiecej czytam o nordic walking tym bardziej myślę o zakupie kijków i oczywiście ich używaniu, ktoś chętny na spacerki?

spotkanie grubasów

W czwartek i piątek „zadbałem o siebie” i poszedłem na spotkanie dla grubasów 🙂 W czwartek zaliczyłem wykład wielotematyczny a w piątek warsztaty.

Odemnie zależy czy to był czas zmarnowany, czy wręcz przeciwnie. W moim grafiku dwa popołudnia to sporo i żal by było je stracić całkowicie, sama wiedza nie czyni chudszym 🙂 a szkoda.

Mam świadomość że jestem grubasem i mówiąc szczerze mi to nie przeszkadza, ale ponieważ było blisko to poszedłem się uświadomić co mi grozi 🙂

Posłuchałem nic bardzo strasznego nie usłyszałem, owszem padały różne nazwy chorób i narządów ale nikt wiecznie żyć nie będzie przecież. Za to trenerka udowodniła mi że mam mięśnie których nie używam na co dzień. Zachęcała bardzo do nordic walking podobno podczas łażenia z kijkami pracuje 90% mięśni i chyba wystarczająco mnie przekonała do tego rodzaju ćwiczeń. Mam nawet tajny plan 😀 podobno łatwiej się uczyć wykonując jakąś pracę fizyczną bo wtedy obie półkule mózgu pracują, więc kijki w dłoń angielski w uszy i modlitwa bym nie zdurniał do końca 🙂 Oczywiście jeśli wygrzebię trochę czasu, ale powinno się udać bo to 2 w jednym i oba przydatne.

reszta w następnym odcinku 🙂 bo teraz idę popatrzeć po ile są kije 🙂

kolejny tydzień pyknął

Jakoś ten czas nie jest z gumy 😦 i na wynurzenia go brak

Miałem opisać jak to tydzień temu po zajęciach odwiedziliśmy mgr Jarka ale moja pamięć jest jaka jest. Żeby nie było mgr Jarek to nie jest dr Jarek, ot zwyczajnie doszedł nowy barman i dostał na dzień dobry magistra 🙂 a może teraz wszyscy barmani noszą to imię ??

ale nie o tym chciałem 🙂

Ponieważ obecnie GTB jakoś padło, zadaję się teraz z klubem hedonistów 😉 zapowiada się ciekawie, wprawdzie wiekowo jestem tam na pozycji ojca, ale nie stresuję się bo podobno faceci rozwijają się wyłącznie do 3 roku życia a potem już tylko rosną 😀 Coś w tym jest bo dziewczyny dyskutowały na polityczne tematy z taką zaciętością jak prawie nasze p osły w sejmie. Ta chce być rojalistką a Ta utworzy własną partię ze znajomymi a ja durnowaty tylko słuchałem, słuchałem i myślałem o jak wielu zagadnieniach jeszcze nie wiem. Fajna sprawa patrzeć na dzierlatki o połowę ode mnie młodsze spierające się kto wygra wybory w USA, ile werwy, jakież argumenty. Ważne że była to dyskusja i wcale sobie do oczu nie skakały z pazurami, mam nadzieję że jedna z nich zostanie prezydentem /zawsze znajomy prezydent może się przydać ;)/ kwestia czy nie stłamszą jej stare poilitikiery bo że ją zepsują to pewne.

Pierwszy raz w życiu udało mi się zarobić na polityce 🙂 Ta która wygra zakład „kto będzie prezydentem stanów” stawia mi browara 🙂 i jest to dla mnie dowód na to że polityka jest potrzebna bo ma się gratisowe browary <ROTFL>

Póki co ranek, w dzisiejszych planach mam wycieczkę na groby żeby ominąć wielki tłok za tydzień, liczy się pamięć nie ten konkretny dzień przecież.

Kołomyja

Wszyscy wkoło się wściekli chyba i na duś mam im coś robić. Do końca roku przecież jeszcze zostało trochę czasu a wszyscy się zachowują jakby już się kończył. Nie rozumiem kumulacja jakaś czy co, nie słyszałem żeby jakaś wielka fala ludzi znów popłynęła na zachód. Podobno wracają a może mają wracać?

Nie wiem i nie chcę nawet o tym myśleć, ale jak widzę ogłoszenie że szukają murarza w kraju dają mu 3 000 zł miesięcznie na rękę za 8 godzin pracy i jeszcze zakwaterowanie w wynajętym mieszkaniu to coś się we mnie się dzieje. Albo stawki wynagrodzeń budowlańców zwariowały albo to jakaś ściema była.

Tak czy siak za wiele pracy mam ostatnio i nie zapowiada się luźniej 😦

KaHa i Zdzicho

Powstał wczoraj nowy projekt, nazwijmy go artystycznym 🙂 ciekaw jestem czy się rozwinie. W każdym bądź razie będę go obserwował i czasem wspomagał Zdzicha w jego dzikich akcjach. Kaha ma plany co najmniej ambitne, niektóre z nich  na pewno się wbiją w studencką świadomość zwłaszcza studentów rodzimego IINiSB-u jako że to właśnie z niego pochodzą założyciele 😉 i do niego mają najbliżej. Co prawda grupa jest w pełni amatorska ale ma polot i fantazję oby ich Hedonistyczne nastawienie do życia nie zabiło ciekawej koncepcji bo była by to wielka strata dla warszawy i narodu ;).

Ostatnio wyczytałem że:

Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest profesjonalna powiedz sobie, ze Arkę Noego zbudowali amatorzy, a Titanic profesjonaliści…

więc jestem spokojny co do sposobu realizacji planów przez Zdzicha i Kahę, oby tylko pierwsze akcje przyniosły im tyle radości aby nakręcić ich pozytywnie i wkręcić innych do współpracy. Zdzicho podobno ma mieć swojego bloga tak więc jak poznam jego adres to wrzucę do linków

chyba zostanę cybernetycznym amiszem

„Czego nie ma w google to nie istnieje”, ale od niebytu bardziej martwi mnie udostępnianie i przetwarzanie tego co tam jest, czyli szeroko dostępnych informacji. Prawo nie nadąża za zmianami i nie będzie nadążać, a możliwości łączenia drobin informacji już są bardzo niebezpieczne.

Nie jestem w stanie przewidzieć co będzie możliwe dla google i zostanie udostępnione przez google za jakiś czas. Wiem że teraz łączy posty z newsów napisanych 10 lat temu na podstawie adresu e-mail /co kiedyś było nie do pomyślenia z racji objętości newsów/ to samo może robić na podstawie adresu IP ale jeśli to robi to już tylko dla własnych korzyści. A co będzie robić za lat 10 na podstawie zdjęcia? nie wiem ale poczytajcie dalej.

Widzę kolejny potencjalnie niebezpieczny element od google, rozpoznawanie twarzy na zdjęciach co mnie już dziś martwi. Proszę bardzo oto picassa a raczej nowy pomysł na rozszerzenie jej możliwości, fajny nie ukrywam podoba mi się, ale na ile bezpieczny? Obecnie to jeszcze pryszcz bo trzeba wyrażać zgodę itd. ale co będzie za jakiś czas jak spowszednieje tak jak filmiki z youtube /notabene pojedynczą klatkę z filmu też będzie można wrzucić zapewne/

Niezbyt odległa przyszłość Składasz cv ze zdjęciem do pracodawcy on wrzuci je w wyszukiwarkę grafik do googla, i widzi twoje fotki z kaziem, jurkiem, z grillem, z rusztem w sumie nic zdrożnego. Proszę bardzo okazuje się że kazio wrzucił waszą fotę z grillowania na swoim blogu /oczywiście na twoją świadomą prośbę nie opisał że ty jesteś na tym zdjęciu ale pisze że z sąsiadem robił grilla/, to samo jurek jakaś fotka z grilla po rybach bez opisu kto na niej jest, ale z informacją że jurek mieszka obok kazia na ulicy rybnej 13. Co nam picassa wykaże po pokazaniu jej twojej fotki z twojego cv, ano że mieszkasz na rybnej niedaleko numeru 13 i bierzesz udział w grillowaniu. Znajdź teraz pracę u kierownisia co nie lubi grillowania a na rybnej go napadli :/ cienko to widzę.

A co jeśli jakiś pedofil zrobi telefonem komórkowym zdjęcie twojego dziecka? wyskoczy mu szkoła, klasa i rocznik z np. naszej-klasy? a jakiż to potem problem sprawdzić plan lekcji /o której dziecko wraca do domu/ poprzez internet? żaden 😦 trasę łącznie z budynkami i zakamarkami też zobaczy w maps.google

Technologia jest fajna ale niebezpieczna skoro ja w ciągu 5 minut wymyśliłem jak ułatwić sobie porwanie twojego dziecka to co można zaplanować myśląc nad tym dłużej i używając googla.

Proszę zwrócić uwagę że w tym przykładzie my nie wrzucaliśmy do netu nic, a nawet staraliśmy się aby nas w necie nie było, a efekt jaki wyskoczył? Wszystkie informacje są legalne i wyskoczą bez żadnych hakierskich <sic!> sztuczek.

Dodam jeszcze że fotki cyfrowe zazwyczaj są bardzo wredne, ujawniają markę i model aparatu /skoro masz cyfraka za 10 tysięcy może warto cię poobserwować ciekawe ile masz w kieszeni?/ podają datę i godzinę zdjęcia /więc skoro jesteś na zwolnieniu lekarskim to dlaczego masz fotkę z nad morza/ jak wytniesz np. samą swoją twarz ze zdjęcia to czasem program graficzny zostawi miniaturę całej foty i może być mało ciekawie jak ktoś zobaczy z kim byłeś na imprezie itd itd

chyba pozostało być albo amiszem albo wszyscy mają cię na tacy, nie wspominając o możliwościach służb specjalnych.

PS.

Moim zdaniem jeżeli powstanie kiedyś korporacja porównywalna do OCP z robokopa to pewnie będzie miała korzenie w wielkim G

comadrinken

dziś poznałem nowe słowo comadrinken przyznam że dość ciekawe 🙂 a było to tak:

Googlając za nowymi blogami wartymi dopisania do http://bibliotekarz.com wyskoczył mi adres macgillavrylaan.wordpress.com/ odwiedziłem i coś we mnie drgnęło lekko, przejść przez studia bez używania BUW ciekawa idea zważywszy że jakoś nie wywiera na mnie pozytywnego wrażenia biblioteka uniwersytecka 😦

Oczywiście jeden wpis nie robi bloga to na szybkensa poczytałem trochę i trafiłem na posta opisującego tu zacytuję:

Nawiązując do rozterek językowych, dowiedzieliśmy się ostatnio, że niderlandzki jest (podobno) bardzo podatny na zabiegi słowotwórcze i (podobno) mają tutaj nawet internetowe konkursy na najlepsze nowe słowo w danym roku. Ostatnio wygrały dwa cuda:

– ‘Bokitoproof’ (dosłownie ‘odporny na Bokito’) – od imienia goryla, który uciekł z rotterdamskiego zoo i zaatakował jakąś biedną kobietę; słowo oznacza ‘odporny na wandalizm’;

– Comadrinken – pić do popadnięcia w śpiączkę, no comments…

spodobało mi się to ostatnie Comadrinken jest takie tajemnicze niczym film coma 😉 a nie takie zwykłe pospolite jak „zalać w trupa” koniecznie muszę zapamiętać to nowe słówko 😀 człowiek się całe życie uczy szkoda tylko że głupi umiera /to jakby zmarnowac całe życie przecież/

blog popularity

Dawno, dawno temu /no może nie tak dawno patrząc obiektywnie 6 miesięcy temu/ pewien przyjazny elv zamieszał w kotle i wyciągnął moją szufladę do której pisałem na światło dzienne.

Mały „dobry” gest ale dla niedoszłego bibliotekarza szok ogromny. Praktyczne 0 odwiedzin no ewentualne 1-2 odwiedziny na tydzień zmieniło się w ciągu tego czasu na 300 odwiedzin tygodniowo i ku memu przerażeniu rośnie.

Wiem że to nic takiego wielkiego /radiowoz.pl ma około tysiąca odwiedzin tygodniowo 🙂 ale i charakter tamtego bloga jest całkowicie inny/ ale chyba tutaj się lękam trochę, bo co innego jak się pisze dla siebie coby nie zapomnieć i mieć jakąś pamiątkę dla wnuka z okresu studiów :D, a co innego jak czyta to ponad 300 osób miesięcznie. Jak dodam że niektóre z tych wypowiedzi są nawet nie do końca przemyślane, nie wspominając o gramatyce, ortografii itp. sprawach to robi się dziwnie na mej duszy.

A że krąg czytelników bloga jest coraz szerszy pokazują poza liczbą odwiedzin również inne symptomy np. rozmowa z wykładowcą /ku mej radości przyjemna choć instytut jako taki często krytykuję/, drugie miejsce w google na słowo iinisb, i choćby dolinkowanie ze strony nofuturebook.pl

Ja tu sobie ble ble ble w pamiętniczku, a tu zaczyna być poważnie, sam nie wiem co z tym robić, chyba muszę przywyknąć i tyle, ludzie czytają no cóż bywa i nie ma co szaleć zmieniać adres, blokować posty. Póki co jest mi w każdym bądź razie trochę dziwnie i jeszcze te googlowe Page Rank 3 nie wiadomo skąd.

W każdym bądź razie dziękuję wam za przekroczenie 4000 wizyt w ciągu ostatnich 6 miesięcy 🙂


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Październik 2008
Pon W Śr Czw Pt S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Foty biblioteczne ;)

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)