Archiwum dla Grudzień 2008

Studencki blogowy zapał ;)

Studenci …… czego to nie zrobią aby zaliczyć przedmiot 🙂 nawet blogować zaczynają 😀

Tak na serio to było to tak:

dr Zając na swoich zajęciach w IINiSB UW zaproponował jako zaliczenie stworzenie bloga bibliotecznego. Wiele osób podjęło się tej ciężkiej próby którą ja po jakimś czasie /słaby rok/ przypadkowo weryfikuję dopisując blogi do dziennika bibliotekarzy bibliotekarz.com

Na forum biblioteki 2.0 dr Zając podał adresy blogów utworzonych przez studentów naszego instytutu więc dopisałem je do bazy /część już miałem :)/ a może coś jeszcze z nich zwłaszcza tych martwych kiedyś wykiełkuje, jeśli nie to i tak będzie to jakaś informacja o blogosferze tworzonej pod „presją” 😉

Najpierw wymienię blogi te które funkcjonują 🙂

takie co „żarły” i niestety zdechły 😦

i na koniec /za dr/ „wydmuszki”

Te pisane boldem adresy blogów wyszukałem już wcześniej /bez użycia listy z forum/ widać że aktywne blogi udało się w dużej mierze znaleźć chodząc tylko po blogowych linkach bez użycia wyszukiwarki /nie szukałem jeszcze adresów za pomocą wyszukiwarek/

Wydaje mi się że to była cenna i warta kontynuacji inicjatywa ze strony dr Zająca jako że połowa blogów przetrwała próbę czasu zwłaszcza wakacji kiedy to kolejna część padła. Do tej pory 18 blogów funkcjonuje całkiem nieźle. Nie widzę aby realizowały co prawda jakieś wspólne dwuzerowe akcje czy współpracowały ze sobą ale odwiedzają się, podpatrują, może za jakiś czas ruszy coś więcej zobaczymy.

Moim zdaniem inni wykładowcy, zwłaszcza na innych uczelniach mogli by też w ramach zajęć wprowadzić coś podobnego – zaliczenie za bloga – bo jak widać to zadziałało i wzbogaciło prawdopodobnie trwale internetową przestrzeń bibliotekarską.

Lakoniczne życzenia :(

ani siły ani nastroju ani chęci na nic
czas awantur i samobójców nadszedł
pracoholicy i mocherowcy terroryzują
taki mam ten czas radości ponoć, nie ropaczy

Wszystkim co czasem czytają tego bloga Życzę odwrotności moich świąt 🙂
a Tym co zdarza się częściej tu zaglądać życzę aby poziom mej pisaniny był lepszej jakości i bogatszy w treści.

Prezentów nieoczekiwanych moc

Dobrego słowa i pomocnej dłoni w ciężkiej chwili od nieznajomych lub wręcz od wroga /bo to czasem jedyny przyjaciel/

Prezentacja analizy vortalu wirtualnego wydawcy

Rok temu na zajęciach Zagadnienia księgarskie i wydawnicze wykładowca zlecił nam ocenę kilku adresów internetowych. Mnie przypadła analiza http://www.wirtualnywydawca.pl jako że jestem przyzwyczajony do dobrych wortali robionych przez fascynatów a nie przez komercję która szczędzi środków i czasu pracowników to wyszła analiza mocno krytyczna. Zresztą to były ciekawe zajęcia :> podpadłem trochę bo to jest według prowadzącego dobry adres a ja go zjechałem, miałem wskaźnik laserowy a wykładowca pokazywał  palcem 😀 no i jemu chodziło o przekaz treści jakie niesie a ja przerobiłem po całości łącznie z kodem HTML i problemami z wyświetlaniem polskich znaków we właściwej wielkości.

Wykładowca miał w jednym rację wirtualny wydawca daje statystyki „topek” i to może być przydatne narzędzie dla księgarzy.

U wirtualnego wydawcy spodobało mi się że faktycznie ich newsletter działa w odróżnieniu od wielu innych na które się zapisałem wtedy. Dopiero po jakimś czasie trafiłem newsletter biblioteki analiz który też działa i moim zdaniem jest szybszy w nowinkach i uczciwszy bo podaje adresy skąd czerpie informację w odróżnieniu od wirtualnego wydawcy 😦 Z nieznanych mi przyczyn newsletter biblioteki analiz czasem nie dociera do mnie /prawdopodobnie nie wychodzi/ za to newsletter wirtualnego wydawcy jest prawie  że niezawodnym dziennikiem.

Inną sprawą jest że czasami odnoszę wrażenie że chłopaki podczytują się nawzajem i czekają aż konkurencja puści maila żeby mieli co napisać u siebie 🙂 ale może się mylę.

Prezentacja: Analiza wortalu www.wirtualnywydawca.pl

To poszła pierwsza prezentacja na slideshare :)

Zobaczymy czy temat się rozwinie. Założyłem sobie konto na slideshare i  posłałem pierwszą już tegoroczną pracę na slideshare. W planach mam wysyłkę jeszcze jakiś ubiegłorocznych prezentacji ale to będzie wypadkowa ich odnajdywania na dysku twardym i wolnego czasu 😉

Prezentacja przygotowana była na przedmiot historia książki i bibliotek.

Tytuł prezentacji : „Kształtowanie się bibliotekoznawstwa jako dyscypliny wiedzy w okresie międzywojennym na podstawie biografii Kazimierza Piekarskiego i Aleksandra Birkenmajera.”

Treść oddaję pod Waszą ocenę. Komentarze mile widziane 🙂 zwłaszcza te mocno opisowe i krytyczne :>
Ponieważ wstawianie zadziałało kiepsko to podaję linka bezpośredniego do prezentacji http://www.slideshare.net/bibliotekarz/historia-bibliotek-presentation mam nadzieję że slideshare z czasem naprawi wyświetlanie i nie kasuję okienka poniżej.

celem wsparcia dobrych /moim zdaniem/ inicjatyw :)

Jak byście nie wiedzieli to pod adresem   http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/ankieta jest ankieta której wypełnienie może zaowocować w przyszłości lepszymi dla nas bibliotekami cyfrowymi a chyba jesteście za bibliotekami jeżeli czytacie tego bloga 🙂 Tak więc wspomóżcie ich pracę, nie wstydźcie się i wypełniajcie. Mamy niepowtarzalną szansę decydowania co będzie digitalizowane w pierwszej kolejności.

Obiecałem Malinowi że przekażę dalej, na forum roku poszło w końcu więc piszę i tu, jako że jestem zwolennikiem współpracy bo na tym nikt nie traci /jeśli to naprawdę jest współpraca/ wspieram jego propozycję utworzenia „bazy wiedzy bibliotekarskiej” opis u niego na blogu Prezentacje biblioteczne i załączam apel dodawajcie co macie 🙂

Mnie osobiście też w jakiś sposób sprawiało przykrość że praca nad którą siedziałem sporo czasu została zaprezentowana raz na wykładzie i żywot jej dobiegł końca. Co prawda puściłem ją do Book Marketing Research producenta 😉 wirtualnego wydawcy /bo to była krytyka jego strony www/ i choć nawet żadnego fuckmaila nie dostałem w stylu dziękujemy zapraszamy to widzę że poprawili przynajmniej kilka spraw. Jak odkopię tą prezentację to postaram się ją wrzucić na slideshare /bardziej na próbę niż z powodu jej wartościowości/

Bibljofil

„Dwu książkom najwięcej zawdzięczam: książce kucharskiej matki i książeczce czekowej ojca”

mądrość pochodzi ze starej gazety udostępnionej w bibliotece cyfrowej 😀
Cyrulik Warszawski [online]. Warszawa: Mieczysław Orłowski, 1931 [dostęp: 2008-12-17]. Dostępny w World Wide Web: http://www.sbc.org.pl/dlibra/doccontent?id=4380&dirids=1.

przy okazji zachęcam wszystkich do korzystania z zasobów bibliotek cyfrowych bo mają ciekawe zasoby książek i gazet on-line jak choćby Słownik polszczyzny XVI wieku 32 tomy 😀

No to przyjmuję życzenia

Od 1 godziny i 24 minut czwórka z przodu 😀

Dziadkowe lekarstwo :)

Są rzeczy które trzeba ratować od zapomnienia. Szarlotka odeszła razem z Babcią 😦 pomimo że przewalaczyłem ponad 100 różnych szarlotek i nawet kilka przepisów dało zbliżony smak tamtej szarlotki już nie ma.

Dlatego pomimo iż przepisik prościutki to wrzucam tutaj bo raczej blog nie zginie a pamięć mam standardową nie wzmocnioną.

Dziadkowe lekarstwo

– 1 litr miodu gryczanego

– 2 kilo świeżo wyciśniętych cytryn (około litr soku)

– 1 litr spirytusu

cytryny wycisnąć /przecedzić aby pozbyć się farfocli/

miód rozgrzać mocno w łaźni wodnej dodać sok z cytryn niech się dobrze wymiesza oczywiście pomagamy mu w tym 😉

gorące wlać do spirytusu zakręcić flaszkę/gąsior i wstrząsać aż sie zmiksuje wszystko odstawić cierpliwie poczekać aż się piana zgromadzi i pozbyć się jej /dziadkowa metoda pozbycia to wyssanie poprzez rurkę ale mnie zatykało/

i to koniec jak ostygnie można się już leczyć ale jak postoi to lekarstwo lepiej się komponuje.

Uwagi:

Nie brać dużych łyków lekarstwa bo poczujecie jak wpływa do żołądka i rozpala w nim ogień 🙂

Żeby złagodzić smak można zmieszać miody gryczany z jakimś łagodnym /to moja mała modyfikacja żeby powstała wersja „junior” mniej gryząca i mniej spirytu leję wtedy/ proponuję jednak najpierw poznać smak oryginalnej dziadkowej receptury bez modyfikacji żadnych bo jest rewelacyjny

Istnieje koncepcja nie cedzenia soku z cytryn /od jakiś powinowatych/ farfocle dają wtedy kwaskowe elementy niespodzianki /mnie ta modyfikacja nie smakowała/

W oku łza

Ech te baby mnie wykończą….

W naiwności ducha myślałem że w ciszy i spokojnie sobie zacznę kolejne dziesięciolecie a tu taka akcja 😀

Szok, zaskok kompletny, niczym jazda ferrari z płk. Slade

Dziś rano wykład na uczelni dla mojej grupy się zaczyna a tu wpada druga grupa z pochodniami na torcichu i śpiewem na ustach [lol coś się dzieje, nie wiem co] jako zwierze stadne chcę dołączyć się do chóru ale coś mi wychodzi że to mnie śpiewają te „sto lat” ROTFL zbaraniałem 😀 zdarza się w najlepszej rodzinie :p

Życzenia i kartka z życzeniami właściwego rozmiaru dla mojego ego 😉

serio, serio zakręciło się w oczach na mokro, ech te kobiałki i jak ich nie kochać… myślą o mnie, myślą za mnie i jeszcze pyszności torta mi dały 😀


DZIĘKI SERDECZNE !!!

Pierwsza fotka jaką dostałem /Kasia dzięki/ z telafonu <sic!> więc słaba jakość ale jestem z kosiorem w dłoni i tortem do podziału 😀

Czekam na kolejne fotki bo co najmniej do 3 telefonów się szczerzyłem.

Kiedyś czytałem z ciekawością jak to sobie dzienni pizze zamówili do instytutu, niech teraz im ślinka cieknie tort był rewelacyjno bombowo boski 😀 zupełnie jak mój rocznik na IINiSB a rocznika niech też zazdroszczą bo nie ma takiego drugiego !!

Second Life pusta kraina możliwości

Często się spotykam z opisami które mają się nijak do moich obserwacji „drugiego życia”. Żeby nie było niedomówień chodzi o wirtualne drugie życie czyli second life a nie jakieś ukryte rozdwojenie osobowości 😉

Pod adresem Wirtualny świat jako źródło informacji – zachowania użytkowników Second Life i możliwości dla bibliotekarzy jest fajny długi artykuł o tym jak na zachodzie widzą Second Life ale moim zdaniem to bardziej wizja jakie może być to drugie życie i co może oferować a nie rzeczywistość. Z tym że pod awatarem może się ukrywać każdy /wiem testowałem różne/ i nawet biały dostanie się do harlemu i wyjdzie w całości po całonocnej balandze nie zamierzam polemizować, z tym że ludzie odzyskują tam nogi, ręce, pozbywają się łysiny i prężą wirtualne mięśnie też nie bo to prawda, ale przytaczanie że idą na koncert i jest to alternatywa koncertu to już zaczyna być „niepokojące” bo czy to opera czy jakiś inny koncert jakość dźwięku będzie taka sobie /nie sprawdzałem empirycznie koncertów ale sądzę że trochę o dźwiękach z sieci wiem,   sprawdzę jeszcze aby się upewnić/ i na pewno nie da taki koncert poczucia siły i dzikości w pogo, czy braterstwa w upaleniu się przy reggae 😉 taki koncert to nędzna namiastka, chyba nawet słabsza od herbaty w skręcie zamiast tytoniu.

Nie jestem specem od Second Life ale krążę w nim już czas jakiś jako Ksiegarz Szczepanski jakby ktoś szukał, zdołałem zrobić kilka elementów i poznać parę osób. Moim zdaniem Second Life to martwe miasta w których się przeważnie nic nie dzieje, przepełnione reklamą. Odwiedziłem kilkanaście „bibliotek” i szczerze mówiąc może ze dwie – trzy były ciekawe lub wartościowe ale użytecznych na zasadzie wygody używania nie trafiłem. Jak dla mnie biblioteki w Second Life to taki banner do stron www nic więcej. Zupełnie nie wykorzystane możliwości 😦  chyba nie było by problemem aby biblioteki oferowały np. subskrypcję „motto na dziś” albo „kalendarium pisarzy” nie udało mi się dotrzeć do jakichkolwiek aktywnych usług bibliotek przydatnych dla dużej części użytkowników Second Life. Nie twierdzę że ich nie ma ale nie znalazłem /poza usługami dla studentów danej uczelni/ a trochę szukałem, więc jak znajdzie je ktoś co SL wie niewiele?

Jak dla mnie poza rzadkimi ciekawymi imprezami ludzie się gromadzą w trzech miejscach tam gdzie dają elementy za darmo /skóry,  ciuchy, gadżety itd/, gdzie można zarobić na siedzeniu czy też innych klikaniach lindeny, i tam gdzie najwięcej jest ludzi a może tylko ja mam taki „fart” że jak klikam na mapie miejsce gdzie jest sporo ludzi to ląduję na wszelakiego rodzaju placach zabaw dla dorosłych od sadomacho poprzez zwierzęta do publicznych orgietek grupowych.

Jak moje obserwacje mają się do przytaczanego „wzniosłego” opisu pomyślcie sami ale Second Life z moich obserwacji to esencja niskich zachowań,  „samo zło” wiem bo będąc ponętną blondyną /rudą, siwą itd też byłem ;)/ ciągle mi „escort” proponowali 😀 w first life chyba /my faceci/ nie jesteśmy aż tak namolni ale nie wiem 🙂  czekam na wypowiedzi faktycznych kobiet na ten temat  🙂


__Z_m_i_a_n_a__ adresu bloga teraz prowadzę go pod adresem:

http://arek.bibliotekarz.com

Zagłosuj w Katalogu Bibilolubów

Głosuj na biblioteką w Katalogu Bibliotek
Głosuj w Katalogu Bibliotek

Miniblog z mojego twittera

Archiwum chronologiczne

Grudzień 2008
Pon W Śr Czw Pt S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Foty biblioteczne ;)

RSS Ostatnio dodane książki w Antykwariacie Ekslibris

  • Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.

Wymiana buttonami :)





Czytelnicy :)